Czy można liczyć że ta wizyta przyniesie przełom w dialogu między kościołami? Nie przyniesie bo taki przełom nastąpił po Soborze Watykańskim II.
Wbrew pojawiającym się czasem opiniom patriarcha Moskwy nie jest głową światowego prawosławia. Nie istnieje instytucja „prawosławnego papieża” (a już na pewno nie jest nim patriarcha Moskwy, choć może na Kremlu chcieliby by nim był). Kościoły prawosławne są niezależne a honorowe pierwszeństwo przysługuje patriarsze Konstantynopola, pod którego jurysdykcją pozostaje Turcja i niektóre wyspy morza Egejskiego..
Obecny patriarcha Konstantynopola, Bartłomiej I spotykał się zarówno z Janem Paweł II jak Benedyktem XVI . Czterokrotnie też odwiedzał Polskę.
Nie istnieją istotne różnice teologiczne między prawosławiem a katolicyzmem a np. prawosławne sakramenty są przez katolików uznawane za ważne. Pozostające w unii z Rzymem kościoły wschodnie zachowały swój obrządek i tradycje uznając jedynie zwierzchność papieża.
Zwierzchnicy prawosławnych kościołów Grecji, Bułgarii, Rumunii czy Gruzji spotykali się z papieżem i nie stanowiło to żadnego problemu. Jedynym krajem w którym tego rodzaju wizyty nie doszło była Rosja. W wypadku moskiewskiej hierarchii nie chodzi o sprawy doktrynalne ale o motywowaną politycznie niechęć do katolicyzmu (polskiego w szczególności).
Spory budzi podejście do kwestii tzw. terytorium kanonicznego za które patriarchat moskiewski uważa zarówno terytorium Rosji jak i Białorusi i Ukrainy.
Przeczy to zasadzie, że w suwerennym kraju powinna istnieć suwerenna hierarchia prawosławna. ( N.p. po odzyskaniu przez Polskę niepodległości powstał Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny. Niezależność odzyskał też liczący ponad 1700 lat kościół gruziński, który przez ponad stulecie był podporządkowny Moskwie). Po powstaniu niezależnej Ukrainy część duchownych powołując się na prawo do niezależnej hierarchii wypowiedziała posłuszeństwo patriarchatowi moskiewskiemu i utworzyła dwie niezależne struktury. Powstała Ukraińska Autokefaliczna Cerkiew Prawosławna i Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Kijowskiego. Jednocześnie na zachodniej Ukrainie odrodził się zlikwidowany przez Stalina kościół unicki, który czasy komunistyczne przetrwał w podziemiu.
Moskiewski patriachat nie uznaje tych struktur i uważa że ma wyłączne prawo do działania na terytorium Rosji, Białorusi i Ukrainy a działalność duszpasterską katolików nazywa prozelityzmem.
Ciekawe że w czasach sowieckich j zarówno rosyjscy hierarchowie jak I czekiści ze szczególną niechęcią odnosili się do katolików.
Polski papież budził u komunistów na kremlu nienawiść i panikę. Udowadniał że w kraju komunistycznym może istnieć nie podlegająca władzom wspólnota chrześcijańska i że duchowny wywodzący się z tej wspólnoty może stanąć na czele struktur nawiększego kościoła na świecie.
Jan Paweł II znał realia panujące na bezkresnych obszarach między Łabą a Władywostokiem, był uodporniony na tricki stosowane przez komunistczną propagandę a w dodatku potrafił porwać tłumy. Strach czekistów był tak wielki, że postanowili go zabić a gdy zamach się nie udał, uaktywnili swoją agenturę wpływu na Zachodzie wszczynając antykatolicką kampanię. Spadkobiercy towarzysza Andropowa (szefa KGB a później i sekretarza KPZR) zadbali by polski papież, który potrafił nawiązać bezpośrenią więź z wiernymi nigdy nie przyjechał do Rosji.
Hierarchia prawosławna wciąż z dużą niechęcią odnosi się do księży z Polski i ich pracy duszpasterskiej na terenie Rosji. Padają absurdalne zarzuty o prozelityzm czyli nawracanie prawosławnych. Tymczasem zwykle sytuacja jest taka, że to rozproszone na terenie Rosji grupy katolików zwracają się o przyjazd kapłana. Najczęściej są to osoby o polskich korzeniach lub ich potomkowie dla których wiara ojców jest elementem na nowo odnalezionej tożsamości. Drugą grupą katolików w Rosji są Niemcy . O Chrzest proszą osoby które wcześniej nie należały do żadnego kościoła przy czym w parafiach katolickich nie chrzci się prawosławnych jako że chrzest prawosławny jest uznawany za ważny.
Mimo że katolicy w Rosji spotykają się z szykanami ze strony administracji i niechęcią wyższych hierarchów kontakty z duchownymi prawosławnymi w parafiach bywają poprawne a nawet przyjacielskie. Bywa że są na przykład podejmowane wspólne działania charytatywne.
Rola Cerkwi w Rosji istotnie różni się od roli Kościoła w Polsce. Często są to różnice mające głebokie podłoże historyczne . O ile od XVIII w. polski kościół katolicki był ostoją polskości i w czasach zaborów podtrzymywał tożsamość ludu przeciwstawiając się podejmowanym przez protestanckie władze pruskie i prawosławnych samodzierżców Rosji próbom wynaradawiania Polaków to w Rosji rzecz się miała zupełnie inaczej. W Rosji było nie do pomyślenia popieranie poddanych stawiających opór władcy.
Cerkiew – podporządkowana carskiej administracji po reformach Piotra I stała się elementem systemu państwowego dryfując w stronę kościoła państwowego. Piotr I odebrał własność cerkiewną, zlikwidował patriarchat a do zarządzania Cerkwią ustanowił Synod Rządzący z oberprokuratorem (zwykle wynaczano do tej roli wojskowych) na czele. Odtąd duchowni otrzymywali pensje od państwa i przysięgali wierność carowi. Cerkiew miała obowiązek pomagać przy przeprowadzaniu spisów podatkowych a duchowni, którzy podczas spowiedzi usłyszeli by o zamiarze popełnienia przestępstwa przeciw państwu lub władcy mieli obowiązek natychmiast donieść o tym władzom.
Odrodzonemu po upadku caratu patriarchatowi moskiewskiemu nie dane było zająć się działalnością duszpasterską we wstrząsanej konfliktami Rosji.
Po przewrocie bolszewickim Cerkwi zadano śmiertelne ciosy. Świątynie rabowano I bezczeszczono a duchownych tysiącami mordowano I zsyłano do łagrów. Zaledwie niewielki procent świątyń uniknął dewatacji, przekształcenia w magazyny czy “muzea ateizmu” . Szczątkową hierarchię poddano ścisłej inwigilacji i podporządkowano władzom komunistycznym.
Władimir Bukowski dotarł w archiwach KC KPZR do dokumentów które świadczą że w czasach Chruszczowa, Breżniewa i późniejszych - kontrolowana przez KGB hierarchia wypełnia zadania polegające na wspieraniu inicjatyw Kremla na arenie międzynarodowej.
Chodziło tu o popieranie sowieckich “inicjatyw pokojowych” które miały makłonić zachód do jednostronnego rozbrojenia, wpływanie na działalność Światowej Rady Kościołów oraz zapewnianie na arenie międzynarodowej że w ZSRS przestrzega się praw człowieka (Patriarchowie Moskwy w wypowiedziach dla zachodniej prasy zapewniali że w sowieckiej ojczyźnie panuje całkowita wolność wyznania).
Po rozpadzie ZSRS związki z władzami nie ustały ale się umocniły i stały się całkiem jawne. Cerkiew niejednokrotnie wpierała strategiczne interesy Rosji na obszarze postsowieckim (szczególnie na Ukrainie i Białorusi, które to kraje rosyjska Cerkiew uważa za część swojego terytorium kanonicznego ). Pojawiła się w patriarchacie moskiewskim koncepcja “Świętej Rusi” obejmującej Ukrainę, Białoruś i Rosję z Moskwą jako hegemonem – koncepcja całkowicie zbieżna z planami Kremla przwidującymi reintegrację imperium. Zresztą to nic nowego. Sformułowana w XVI wieku w Rosji idea trzeciego Rzymu również miała służyć rozszerzaniu imperium (Moskwa – centrum chrześcijaństwa, władca Rosji – władcą wszystkich prawosławnych, przekonanie że car otrzymał władzę od Boga miało go stawiać ponad hierarchią cerkiewną).
Nie dziwi fakt że i dziś biskupi rosyjskiej Cerkwi postrzegani są przez rosyjskie społeczeństwo jako część układu rządzącego. Mało kto wierzy że związki Cerkiewnych dostojników z władzami polegają na „nawracaniu czekistów”. Jest, oględnie mówiąc mało prawdopodobne by oficerowie KGB pobierali nauki u swoich byłych TW.
Z czym przyjedzie Patriarcha i czy może to zaowocować pojednaniem z Rosjanami?
Niech każdy to sobie rozważy osobiście. Ja z Rosjanami nie czuję się poróżniony. Na przykład z takimi jak Władimir Bukowski, Waleria Nowodworska czy prawosławni księża Cerkwi katakumbowej, którzy w imię wolności siedzieli w łagrach jednać się nie muszę, bo uważam ich za bohaterów, którzy od dawna są po tej samej stronie co walczący o wolność Polacy. Do zwykłych uczciwych Rosjan nie mam żadnych pretensji (mam wśród nich przyjaciół). Natomiast z oficerami KGB i ich TW jednać się nie zamierzam.
Patriarcha wygłosi zapewne kilka sympatycznych zdań o braterstwie, wspólnych wartościach i dialogu a może nawet o wizycie papieża w Rosji. O tym że jedność jest tuż, tuż.. O ile (i tu zaczynają się konkrety) katolicy i unici wyniosą się z Rosji, Ukrainy i Białorusi – krajów, które zarówno patriarcha jak kremlowscy czekiści uważają za swoje „terytorium kanoniczne”.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)