Producenci ekranizacji kagiebowskiego raportu podpisali w listopadzie 2010 roku kontrakty, w rezultacie których ich zyski na pewnym rynku zwiększyły się o 300%. W jakim kraju podpisali? Bingo! (jak mawia Sowiniec) – w Kagiebistanie, oczywiście. No, niewątpliwie, to czysty przypadek... Dlaczego tak się uparli przy scenariuszu gienierał Anodiny? Skąd ten pośpiech, skoro dochodzenie prokuratorskie nie zostało zakończone a wiarygodność MAK w putinlandii jest uważana za zerową? Czyżby nie dostali materiałów podważających (czy wręcz wywalających w kosmos) czekistowskie „ustalenia”? Dostali! Zarówno Białą Księgę, jak i inne materiały i relacje świadków.
I co? I nic... Kasa, misiowie puszyści, kasa!
Kto wie, może za wzrost zysków o 400% zekranizują ustalenia komisji Burdenki z 1944 r. , która „udowadniała”, że w Katyniu mordowali Niemcy a Putinal Hagiografic pokaże to na całym świecie? W sumie była to całkowicie oficjalna i państwowa sowieciarska komisja czyli wymóg korzystania z "oficjalnych źródeł" byłby spełniony...
[Szerzej pisze o tym Niezależna]


Komentarze
Pokaż komentarze (4)