Wespazjan Wielohorski Wespazjan Wielohorski
228
BLOG

Komu zagraża FAŁSZYZM michtrixa

Wespazjan Wielohorski Wespazjan Wielohorski Polityka Obserwuj notkę 0

 (Czytając Ezopa)

Było tak: Dawno temu w górach Beocji wśród pasterzy pasących stada gdzieś miedzy Kiteronem a Helikonem pojawił się pewien młody człowiek podający się  za wędrownego filozofa. Niektórzy mówili potem, że należał  do sekty cyników, która powstała z inspiracji pewnego mieszkającego w beczce abnegata,  inni że raczej przyznawał się do sofistów . Byli też tacy, którzy uważali, że jego teksty o filozofii to czysta ściema a facet jest jedynie sprytnym cwaniakiem korzystającym z naiwności dobrodusznych kmiotków…

Michtrixokles (bo tak mu było na imię) miał oryginalne hobby. Otóż lubił nocami podkradać się w pobliże miejsc gdzie drzemiąc przy ogniskach siedzieli pasterze pilnujący stad i wprowadzać nieco ożywienia w ich monotonne życie… WILK!!! WILK!!! Darł się co sił Michtrixokles  a pasterze podrywali się na równe nogi chwytając co mieli pod ręką  (topór, drąg , kamień) przejęci strachem o swoje owce.  Gdy z palącymi się żagwiami rozbiegali si ę po okolicznych pagórkach wypatrując świecących wilczych oczu Michtrixokles kładł się przy ogniu  i  śmiejąc się w kułak obserwował to ucieszne widowisko racząc się porzuconymi przez pasterzy podpłomykami, serem i winem. Gdy nie zauważywszy ani śladu wilka wracali nad ranem  „wędrowny filozof” zwykle  leżał przy dogasającym ogniu z  dzbanem w łapie i chrapał aż jęczało.

 

Powtarzał ten numer dość często a  pasterze mimo jego kunsztownych zapewnień  i zaklęć („Klnę się na Pseudologosa że widziałem   czające się wilki”) zaczęli podejrzewać, że robi ich w wała.

Gdy pewnej nocy z Gór Macedonii przywędrowała wataha wilków a największy basior  podkradł się do włóczącego się w pobliżu pastwisk Michtrixoklesa  ten wrzasnął  w niebogłosy WILK!!! WILK!!!

Pasterze nawet nie unieśli głów. „Spadaj na drzewo frajerze, oliwki  glansować…”  mruknął ten i ów przewracając się na drugi bok.

Na drugi dzień pasterze zauważyli liczne wilcze tropy i pokaźnego kloca, którego „uczeń Diogenesa” wytworzył  w stanie silnego zdenerwowania.  Wilcze stado pognało Michtrixoklesa w niedostępne góry ale uznawszy  go za wysoce niestrawnego nie skonsumowało. Jako błazen stał się atrakcją wędrownego wilczego cyrku. Popisowy numer polegał na tym że jeden ze szczeniaków gryzł Michtrixoklesa w d.. , ten  wydawał okrzyk „WILK!!!!” a licznie zgromadzona wilcza publika leżąc na grzbietach  wyła ze śmiechu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka