Sekta Anodiny, która po obaleniu jej głównych dogmatów leży i kwiczy próbuje się jakoś ratować. Ponieważ żarty z profesorów odstawiane przez propagandystów będących niedorobionyni magistrami czy absolwentami liceum z Koziej Wólki POzatrudnianymi w platfusiarskich mendiach nie dały rezultatu trzeba było sięgnąć po jakiegoś eksperta z tytułem. No to znaleźli eksperta... od gwiazd. A właściwie nie tyle znaleźli co wyciągnęli z lamusa i otrzepali z kurzu. Na jakiś czas trzeba było go schować bo jego brednie i łgarstwa za pomocą których usiłował bronić kagiebowskiego “raportu” gienierał Anodiny wywoływały salwy śmiechu internautów.
Że się nie zna? No jak to? Interesował się lotnictwem! Siedział nawet parę razy w sportowym samolociku!...
Poza tym ma zdolności paranormalne - słyszał na przykład jak to piloci tutki mówili o “lądujących debeściakach”. Że nie było tego na żadnych nagraniach? No i co z tego - on słyszał i już! Ma też dar bilokacji- on widział co się działo wewnątrz kabiny samolotu i na tej podstawie może przekonywać o całkowitej niepodważalności raportu Anodiny! Dowody? A nie zawracajcie głowy Wybitnemu Ekspertowi takimi pierdołami jak jakieś tam dowody!...
No dobra, spytacie, ale dlaczego sekciarze Anodiny wyciągają tego cyrkowca wielokrotnie złapanego na łgarstwach i obśmianego? Może nie mają nic lepszego i są w rozpaczliwej sytuacji? A może liczą na mendialne talenta swoich czołowych propagandystów, którzy są w stanie wcisnąć każdy kit ogłupionej publice?... W końcu jak pisał pewien bajkopisarz - “...bo nie było w świecie lisa ponad lisa du POlisa...”


Komentarze
Pokaż komentarze (7)