Od dłuższego czasu nie zajmuje się interwencjami, wszelako ostatnio łapie się na myśli, że taka ingerencja i to w obszar relacji miedzy ludźmi ,konieczna jest natychmiast. Jak mawiali nieocenieni słowotwórczo marksiści - konieczna jest humanizacja stosunków międzyludzkich.
Tak więc do rzeczy:
Namnozyło się ostatnio polemistów, ciętych piór i komentatorów, podlanych sosem recenzentów maści wszelakiej. Przeważnie niestety jednego gatunku, a więc tokujacych przed siebie jak najgłośniej, tak aby najmniejszego głosu z boku nie usłyszeć. Nawet na salonie24, przeróżne, anonimowe poza siecią, gwiazdulki, puszą się i stroszą uważajac, że jak przywalą komuś bardziej od siebie znanemu, to już osiagają sukces, grzejac się w ciepełku jakie daje nazwisko krytykowanego. Szkopuł jest jednak w tym że w ich radosnej działalności (uprawianej skrycie po godzinach szarego egzystowania) nie chodzi o nic innego jak tylko podpasienie własnego (często boleśnie skorodowanego rzeczywistością) ego.
Efekt jest zawsze taki sam - kaowiec jest głupi! - nasmarowane na klapie od sedesu
Drażni mnie ta maniera bowiem, jest w istocie pusta i psychopatyczna. Ot dowartościować siebie kosztem poszturchania, a jak mozna, czyli przeciwnik nie oddaje, to i ukradkowego kopniaczka zza węgła. Wszystko w bezpiecznej aurze anonimowości jaką daje nick i własne nazwisko także.
Frustropisarczykowie internetowi to zjawisko nader dobrze opisane w literaturze psychiatrycznej, wiec nie mam ochoty się nimi więcej zajmować.
Gorzej gdy maniera rodem z toalety wypełza na światło dzienne i staje się regułą debaty publicznej. złośliwie i chamsko poszturchują się więc publicyści, politycy i celebryci. Upowszechnia się zły obyczaj i wkracza do domów, na podwórka i w relacje miedzypolskie w ogóle.
Przyznam, że zaczynam tęsknić za ludźmi, którzy nie tylko potrafili się sprawnie posługiwać językiem, ale jeszcze mieli coś konkretnego do powiedzenia.
Ponarzekałem więc pora na postulat:
Być może należy do programu szkolnego wprowadzić obowiązkowy przedmiot pod nazwą- Sztuka Rozmowy Pomiędzy Ludźmi.
Taki przedmiot, stosowany praktycznie, sprawiłby, że za kilka lat mury naszych szkół opuściłoby pokolenie, które nie tylko sprawnie posługuje się "awatarami", "lolami", "nickami" i innymi chwastami komunikacyjnymi, ale także będzie w stanie rozmawiać pomiedzy sobą językiem ludzkim.
Konsekwencje takiego działania łatwe są do przewidzenia. My będziemy się temu przysłuchiwać z ciepłym (aczkolwiek mocno już starczym) uśmiechem wspomnień, jednakowoż nasze dziatki zyskają na tym niepomiernie.
Kultura bycia i rozmawiania, trudna jest bowiem do przecenienia, ale na pewno jest nieoceniona.
Wybaczcie, zrzędzenie, ale jesienią wszyscy nasiąkamy zgryzotami...i marzeniami.
Inne tematy w dziale Kultura