1 obserwujący
32 notki
22k odsłony
  877   0

Demokracja kończy się na 70 dolarach za baryłkę ropy

Cena baryłki ropy od niemal czterech lat utrzymują się na wysokim poziomie ponad 100 dolarów za baryłkę. Ma to wpływ nie tylko na ceny benzyny w krajach Zachodu, ale również na stan demokracji w państwach, które ją eksportują.

– Demokracja i prawa człowieka mają się w miarę dobrze kiedy ropa kosztuje poniżej 70 dolarów za baryłkę – mówił na Wrocław Global Forum 2012 Jacek Saryusz-Wolski, poseł do Parlamentu Europejskiego. – Po przekroczeniu tej granicy do kieszeni bliskowschodnich satrapów wpływa tyle pieniędzy, że tracą oni zainteresowanie reformami.

Zdaniem Saryusza-Wolskiego ten mechanizm działa także w przypadku Rosji, która wydobywa ponad 10 mln baryłek ropy dziennie.  Sprzedaż ropy stanowi niemal 40 proc. rosyjskiego eksportu i prawie połowę eksportu surowców energetycznych z tego kraju. Dlatego zdaniem Saryusza-Wolskiego to właśnie cena baryłki może mieć decydujący wpływ na stan rosyjskiej demokracji. Szeroki strumień pieniędzy umacnia bowiem władzę.

– Jeszcze w 2007 roku ropa kosztowała poniżej 70 dolarów – mówił Edward C. Chow z Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych. – Wprawdzie większość analityków nie chce w to uwierzyć, ale powrót do tej ceny jest możliwy.

Wpływ na spadek światowych cen ropy może mieć raptownie zwiększające się wydobycie gazu łupkowego w USA. – W USA dużo mówi się o zreformowaniu sektora energetycznego w ten sposób, żeby zużywać mniej ropy, a więcej gazu – mówił Matthew Hulbert z instytutu Clingendael International Energy Programme. – W ostatnim czasie ceny gazu w Ameryce spadły czterokrotnie. Tysiąc metrów sześciennych kosztuje teraz około 70 dolarów. Polska płaci obecnie Gazpromowi ponad 500 dolarów.

Amerykański plan zakłada, że do 2020 roku krajowe wydobycie ropy naftowej wzrośnie trzykrotnie. – Jeśli uda się wprowadzić te projekty w życie, zreformować amerykański sektor energetyczny, to zwiększona podaż ropy naftowej może spowodować spadek światowych cen tego surowca.  

Zdaniem Saryusza-Wolskiego rządy krajowe zbyt mocno ingerują obecnie w energetykę. – Czasy centralnego planowania minęły – mówił. – Powinniśmy bardziej ufać wolnemu rynkowi. 

Polskiego europosła wsparł Edward C. Chow z Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych. – To właśnie amerykańskie standardy wolnorynkowe sprawiły, że dokonała się rewolucja łupkowa – mówił. – W USA działają inne mechanizmy niż w Europie Zachodniej. Być może ma to nie najlepszy wpływ na środowisko naturalne, ale powoduje spadek cen.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale