GazWyb ogłasza kolejną prawde objawioną: Polska nie będzie w stanie zbudować drugiej Japonii bez imigrantów z Syrii.
Co trzecia pielęgniarka wybiera się na emeryturę. Biznes szuka i nie może znaleźć 50 tys. informatyków. Ukraińskich sióstr i białoruskich inżynierów jest za mało, żeby zapełnić tę lukę
Oh, ah. Polska nie jest w stanie wykształcić swoich inżynierów i lekarzy. Białoruś i Ukraina (łącznie mające około 55 milionów ludzi, prawie czterokrotnie więcej niż Syria) też nie są w stanie. Dopiero Syryjczycy są nas w stanie uratować. Bez nich zginiemy. To imigranci z Syrii, z jej wiodących na świecie uniwersytetów i instytutów naukowych podniosą w Polsce poziom nauki a czołowi syryjscy informatycy (wiemy jak poteżny jest syryjski sektor technologiczny) zbudują w Polsce przemysł high tech. Bez Syryjczyków Polska nie ma szans na stanie się drugą Japonią.
Kto kulturalnie zwróci uwagę, że istnieją ogromne opracowania pokazujące jak żałosny jest poziom edukacji w krajach arabskich, że ogłupienie islamem sprawia, iż miliard muzułmanów wydało do tej pory tylko dwóch uczonych noblistów – że 80 procent muzułmanów imigrujących do USA żyje z zasiłków – ten będzie zakrzyczany jako rasista.
A jest jeszcze czynnik kulturowy. Dlaczego Japonia jest Japonią a Pakistan Pakistanem? Bo Japonia jest zamieszkała przez Japończyków – a Pakistan przez Pakistańczyków. Gdyby ktoś proponował, że aby wzbogacić Polskę należy do niej sprowadzić Japończyków, Koreańczyków, Niemców lub Izraelczyków – skłonni bylibyśmy zgodzić się z tym, że pomysł taki może – ale nie musi! – się udać. (Może się też skończyć źle – więc lepiej nie ryzykować).
Ale jeżeli ktoś opowiada, że dla zbudowania w Polsce Japonii absolutnie ale to absolutnie są potrzebni Syryjczycy – to zwyczajnie i po prostu bredzi. Przy pomocy Syryjczyków można co najwyżej zbudować drugą Syrię.
A to nie jest pociągająca perspektywa.
Tu znajdziecie krynicę mądrości wszelkiej, czyli stronę Wielkiego Wodza Apaczów
Inne tematy w dziale Polityka