Pan Wojciech Czabanowski w Rzepie popełnił artykuł “Jeszcze nie przybył poseł z Lechistanu” w którym, jeżeli dobrze rozumiemy, postuluje aby Polska prowadziła bardziej aktywną politykę w stosunku do Turcji. Pozwoliliśmy sobie pod artykułem umieścić nasz komentarz, ale najwyraźniej redakcja Rzepy w swojej bezgranicznej mądrości uznała go za nie nadający sie do opublikowania – bo się nie ukazał. Niniejszym mniej więcej powtarzamy, co chcieliśmy w tym komentarzu powiedzieć:
Autor pisze o tym, że Polska powinna się dogadać z Turcją bo:
“Turcy od setek lat byli doskonałym sprzymierzeńcem przeciw Rosji.”
A kiedy to konkretnie, Szanowny Ekspercie, w ciągu swojej kilkuset lat wspólnej historii, Turcja była sojusznikiem Polski przeciwko Rosji? Nie licząc epizodu z legionem Czajkowskiego podczas wojny krymskiej – bo to był tylko nic nie znaczący epizod, z którego nic nie wynikło – i wyniknąć nie mogło?
Nigdy żadnego antyrosyjskiego sojuszu polsko tureckiego nie było.
Tyle nie opublikowany komentarz w Rzeczpospolitej.
A teraz sprawa druga.
Pan Czabanowski wspomina w tytule o “pośle z Lechistanu”. Ma to być, jak sie domyślamy, nawiązanie do legendy jakoby Turcja nigdy nie uznała rozbiorów Polski i na oficjalnych audiencjach sułtan zawsze się pytał o posła z Lechistanu. A wielki wezyr mu odpowiadał, że “poseł z Lechistanu nie mógł przybyć z ważnych powodów”.
Jest to bardzo ładna legenda, wymyślona zapewne w czasach zaborów “ku pokrzepieniu serc” aby Polacy nie tracili nadziei na niepodległość bo gdzieś tam w świecie są tacy, którzy o nich pamiętają.
Ta legenda ma jednak jedną wadę: Jest całkowicie błędna. Nic takiego nie miało miejsca. Nikt w Istambule na dworze sułtana się o żadnego posła z Lechistanu nigdy nie pytał.
Bardzo żałośni są dzisiejsi polscy publicyści, którzy próbują kierować polską polityka bliskowschodnią na podstawie fikcyjnych legend.
Inne tematy w dziale Kultura