Nie wiemy jak to jest w Polsce, ale u nas w Ameryce można cholery dostać słuchając w sklepach całymi tygodniami świąteczne piosenki dla debili takie jak Frostie the Snownam, Rudolf lub Jingle Bells. Nas Wielkiego Wodza, to cokolwiek denerwuje, ale Padre Polacco, misjonarz co w naszym rezerwacie mieszka to juz w ogóle pianę z ust toczy gdy tą pogańską muzykę słyszy.
Na szczęście Apacze znaleźli sposób jak go uspokoić: puszczają mu nagrania chóru z King's College. Najpierw się oburzał, że co to za heretycka muzyka ale mu wytłumaczyliśmy, że to hymny pochodzące z czasów zanim jeszcze kościół anglikański stał się instytucją błazeńską, jaką jest obecnie, więc je słuchać może. To go przekonało i teraz słucha. Nawet mówi, że to dziala jak balsam zmywający z duszy głupotę jaką niesie dzisiejsza kultura.
God Rest ye Merry Gentlemen
Inne tematy w dziale Kultura