W Polsce, w Europie Zachodniej, także w USA, pełno jest Dobrych Wujów, którzy absolutnie, ale to absolutnie kochają imigrantów i gotowi są się z nimi podzielić całym majątkiem, pod warunkiem, że będzie to majątek cudzy.
Właśnie mamy kolejny przykład. Wśród amerykańskich polityków i celebrytów (polskich też) pełno jest takich, którzy pouczają maluczkich o korzyściach z imigracji i tego co się nazywa "diversity". Znaczy się: im społeczeństwo bardziej kolorowe - tym lepiej.
Ale oczywiście to "diversity" ma się rozwijać w cudzych dzielnicach - a nie ich. Jak merdia donoszą:
Virginia’s Syrian Refugees Resettled In Poor Communities Hours Away From Wealthy DC Suburbs
Czyli: syryjscy uchodźcy sprowadzani przez administrację Obamy są osiedlani w biednych okolicach, jak najdalej od bogatych przedmieść Waszyngtonu.
Arystokracja nie chce aby jacyś niedomyci imigranci pętali się po jej ulicach, woli żeby mieszkali razem z prolami. A jak się to prolom nie podoba to się im wygłosi kazanie o tym jacy są nietolerancyjni.
Inne tematy w dziale Polityka