Na salonie24 (oraz we Wprost) profesor Antoni Kamiński popenił tekst „Warszawa Paryżem Wschodu„, w którym pisze jakim to poważnym i obdarzonym wielkim autorytetem jest francuska Rada Konstytucyjna czyli taki odpowiedznik polskiego Trybunału Konstytucyjnego.
Profesor opisuje jak to spory wokół francuskiej Rady Konstytucyjnej odbywały się w sposób cywilizowany, członkowie tej Rady to chodzący święci, z którymi politycy nie chcą zadzierać i tak dalej. Nie to co u nas, w Polsce – pisze Pan Profesor.
Dotyczy to też konfliktu między rządem PiS a Trybunałem Konstytucyjnym w Polsce. Są jednak różnice. Sarkozy mógł grozić, Holland denerwować się, ministrowie wściekać, lecz w końcu ulegali. Ostatecznie przeważała racja stanu i stanowisko Rady było przyjmowane. Na czele Rady Konstytucyjnej stał wybitny prawnik i szanowany człowiek, który swoje zdania wykonywał w sposób bezstronny, a za priorytet Rady uważał ochronę instytucji państwa. Nade wszystko zaś dbał o jej autorytet. Odbiega to dalece od tego, co obserwuje się w Polsce.
Bardzo to wysztko piękne – tylko nieprawda. My, Wielki Wódz, już pisaliśmy o tym, że polska kultura polityczna stoi wyżej niż na Zachodzie – a jednym z dowodów na to, że tak jest – jest to, że w Unii Europejskiej był już przypadek, że polityk z wyrokiem więzienia za machlojki na karku został unijnym komisarzem sprawiedliwości a po zakończeniu kadencji został sędzią – we francuskiej Radzie Konstytucyjnej właśnie.
Owszem – w Polsce bywało, że gość z wyrokiem sądu zostawał posłem. Ale żeby gość z wyrokiem został ministrem sprawiedliwości – lub sędzią Trybunału Konstytucyjnego – jest (jeszcze) nie do pomyślenia.
Dlatego prosimy Pana Profesora o to aby nie opowiadał nam bajek o wysokiej kulturze prawnej Francuzów, przeciwstawianej polskiemu warcholstwu.
Inne tematy w dziale Polityka