Wielki Wodz Apaczow Wielki Wodz Apaczow
651
BLOG

Znikająca rodzina murzyńska

Wielki Wodz Apaczow Wielki Wodz Apaczow Polityka Obserwuj notkę 4

Napisaliśmy wczoraj na stronie Wielkiego Wodza  i na salonie24o tym, że większość i to zdecydowana dzieci murzyńskich w USA nie dorasta w normalnych rodzinach. Co na salonie24 wywołało reakcję zaciekawionego czytelnika:

"...90% murzyńskich dzieci jest nieślubnych, ogromna ich część swoich ojców nie zna w ogóle..."

Zaciekawił mnie Pan - czy mogę prosić o jakieś źródła tych statystyk?

No cóż, dla kogoś żyjącego w Ameryce jest to - jak się to mówi - "common knowledge" czyli rzecz powszechnie znana.

Zjawisko zostało po raz pierwszy zaobserwowane i opisane w latach 60 przez Daniela Patryka Moynihana, socjologa a później senatora ze stanu Nowy Jork. W czasach zanim zajął się polityką badał przyczyny biedy w społeczeństwie i zaobserwował coś co go zaskoczyło: Murzyni przestali zawierać związki małżeńskie. Mniej więcej trzydzieści procent dzieci murzyńskich było nieślubnych i jest wychowywanych przez samotne matki (wśród białych w tamtych czasach zjawisko dzieci nieślubnych stanowiło znikomy margines). Zaczął ostrzegać, że pociągnie to za sobą straszne konsekwencje: dzieci wychowywane bez ojców będą miały skłonności do przestępczości, nie będą radzić sobie w szkołach, rodziny niepełne będą wylęgarnią elementów aspołecznych a co więcej: chłopcy wychowani bez ojców sami nie będą w stanie założyć normalnych rodzin i zjawisko będzie się pogłębiać. Rodzin murzyńskcih będzie coraz mniej a patologie w społeczności murzyńskiej coraz większe.

Moynihan za swój raport dostał mocno po głowie, nie sposób zliczyć ile razy zwyzywano go od rasistów. Jednak czas pokazał, że miał rację. W chwili gdy ogłosił swoje proroctwa zaledwie 30% murzyńskich dzieci było nieślubnych. W czasach ostatniego spisu ludności było  to już 75% (wśród rodzin murzyńskich) a wśród rodzin w których ojciec jest Murzynem a matka innej rasy sięga to ponad 90%.

75% dzieci nieślubnych oznacza, że tylko 25% rodzi się w normalnych małżeństwach. Jeżeli przyjmiemy, że połowa z tych małżeństw sie szybko rozpada (taka jest mniej więcej średnia krajowa) to okazuje się że 80-90% dzieci murzyńskich nie wychowuje się w normalnych rodzinach. W ogromnej większości są to dzieci wychowywane przez samotne matki żyjące z opieki społecznej, których ojcowie nie wykazują najmniejszego zaiteresowania losem swojego potomstwa.

Pozostaje wytłumaczyć przyczyny tego stanu rzeczy. Moynihan myślał, że jest to pozostałość niewolnictwa: murzyński niewolnik nie mógł zakładać rodziny a jeżeli ją założył to zawsze istniała możliwość, że jego pan rodzine rozdzieli i żonę sprzeda jednemu, męża drugiemu a dzieci trzeciemu kupcowi. To sprawiać by miało, że Murzyni nie wykształcili umiejętności budowania trwałych związków.

Tylko, że to nie tłumaczy dlaczego w latach bezpośrednio po zniesieniu niewolnictwa i aż do lat 60 dwudziestego wieku Murzyni jak najbardziej potrafili tworzyć normalne rodziny. Dane Moynihana pokazują, że nagłe załamanie struktur rodzinnych w społeczności murzyńskiej nastąpiło właśnie w latach 60 - czyli paradoksalnie - po zwycięstwie ruchu na rzecz równouprawnienia. W czasach segregacji rasowej, w warunkach ostrych prześladowań - Murzyni potrafili tworzyć rodziny. Sprawy posypały sie później.

Co więcej: dane te pokazują, że proces zaniku rodziny rospoczął się wśród różnych grup etnicznych. Wśród białych liczba dzieci nieślubnych dawniej oscylowała na poziomie 1-4%, dzisiaj jest to jakieś 30% co oznacza, ze proces rozkładu rodziny jest wśród białych opóźniony w stosunku do Murzynów: biali są dzisiaj tam gdzie Murzyni byli pół wieku temu w momencie gdy Moynihan zaczął bić na alarm.

No a dlaczego przemiany obyczajowe uderzyły w pierwszej kolejności właśnie w Murzynów? To jak na razie pozostaje zagadką.

Pisanie o procesie zaniku rodziny murzyńskiej i spowodowanymi tym patologiami jest dzisiaj nadzwyczaj ryzykowne i politycy starają się tematu nie poruszać. Typowe reakcje ludzi na przytaczanie statystyk można podzielic na trzy grupy:

  1. Krzyczenie "rasizm". Każda sugestia że ogromny poziom przestępczości w środowiskach murzyńskich może mieć związek z patologiczną strukturą murzyńskich rodzin jest rasizmem i musi być zwalczane.
  2. Drugie podejście reprezentują umysłowo zdegenerowani lewakofeminiści, którzy rozkład murzyńskich rodzin przyjmują z radością jako "zanik patriarchatu" lub "wyzwolenie kobiet". Jest to kopletne pitolenie, oczywiste dla każdego kto życie ludzi z Murzynowa poznał z bliska. Murzyńska licealistka, ktora zachodzi w ciążę z kolegą który ją momentalnie rzuca pozostawiając z dzieckiem i więcej się nią nie interesuje - nie jest żadną "kobietą wyzwoloną na drodze do samorealizacji" tylko życiowym rozbitkiem, którą czeka życie w nędzy i upokorzeniach. Będzie żyć z opieki społecznej, próbując związać się z kolejnymi boyfriendami, licząc, że wyjdzie z tego jakiś trwały związek po to aby być ponownie rzucona - z kolejnym dzieckiem.
  3. No i trzecia grupa - to ludzie, którzy widzą problem jakim jest rozpad murzyńskich rodzin, widzą skalę demoralizacji jaką to powoduje w społeczności murzyńskiej, widzą że problem ten zaczyna się też przenosić na ludność białą - ale nie mają kompletnie pojęcia co z tym fantem zrobić. Co zrobić, żeby murzyńscy mężczyźni zaczęli interesować się losem swoich dzieci i żeby zaczęli być w stanie tworzyć trwałe związki ze swoimi partnerkami? Nie wiadomo. Wiadomo tylko, że dzisiaj nie są do tego ani mentalnie ani psychicznie zdolni.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka