Pod takim tytułem Rzepa publikuje artykuł o ekoterrorystach:
Pomysł na biznes mają prosty: pojawiają się tam, gdzie budowę zaczyna większy gracz i próbują ją zatrzymać. Odstępują od protestu za drobne 100, 200, 300 tys. zł, a nawet 3 miliony i … idą na inną budowę.
Problem istnieje od lat, ale wreszcie zaczynają o nim pisać merdia. Może to początek i władze wreszcie się tej hołocie dobiorą do skóry?
Oby.
Tylko proszę nie zapominać, że jedyna różnica między ekoswołoczą, która w zamian za haracze odstępuje od protestów a Al Gorem, który walczy z Globciem a potem zarabia miliardy na handlu prawami do emisji CO2 – to skala przekrętów jakich się dopuszczają. Ci od blokowania budów to drobne pętaki w porównaniu do kapłanów Globcia.
Inne tematy w dziale Polityka