Rzepa donosi:
Rezultaty wyborów prezydenckich w Bułgarii i Mołdawii pokazują, jak trudno tym krajom zerwać związki z Moskwą i konsekwentnie zmierzać w kierunku zachodnim
Jakże trudno Polakom zerwać z widzeniem świata przez pryzmat polskiej rusofobii!
Czy tak trudno zrozumieć, że z punktu widzenia Bułgarii świat wygląda inaczej?
Przypominamy: Bułgaria graniczy z Turcją. To Turcja była jest i będzie tradycyjnym wrogiem Bułgarii. Kilkuset lat okupacji i prześladowań nie da się ot tak sobie wymazać.
Do tego dzisiejsza Turcja powoli zmienia się na gorsze. Erdogan coś tam zaczyna przebąkiwać o odzyskiwaniu odwiecznych ziem tureckich. A w dodatku ma w zanadrzu broń, którą może zdestabilizować sąsiednie kraje – jeżeli tylko zechce – czyli arabskich migrantów. Co będzie jeżeli po prostu podrzuci pod granicę bułgarską milion Arabów albo dwa?
Bułgaria będzie się musiała bronić – być może nawet do przybyszy strzelać na granicach. Czy można liczyć na to, że Europa stanie po jej stronie? Oczywiście – nie. Euroświnie z Brukseli, te wszystkie Schulze i Junckery nie tylko nie przyjda Bułgarom z pomocą ale jeszcze wbija im nóż w plecy wprowadzając sankcje pod pretekstem, że niezbyt dobrze się opiekują uchodźcami. Będzie tak? Będzie!
Bułgarzy widzą to o czym My, Nieomylny Wielki Wódz piszemy do znudzenia, a czego Polacy z uporem dostrzec nie chcą: wartość NATO jako sojuszu wojskowego jest żadna. Natowskie gwarancje bezpieczeństwa są fikcją. Ponadto samo przystąpienie do NATO jest z bułgarskiego punktu widzenia nieporozumieniem: wrogiem Bułgarii jest Turcja – a nie Rosja. Rosja jaka jest taka jest, ale stanowi dla Bułgarów jakiegoś gwaranta który być może będzie ich bronić przed ponowną islamską niewolą. A przed kim ma bronić Bułgarów NATO?
Czy to naprawdę takie trudne do zrozumienia?
Inne tematy w dziale Polityka