12 obserwujących
843 notki
205k odsłon
  391   0

Hilaria wcale nie wygrała wyborów powszechnych!

Nie bardzo mogąc się pogodzić z kleską wyborczą lewacka hołota zaczyna domagać się likwidacji Kolegium Elektorskiego twierdząc, że Hilaria wygrała w głosowaniu powszechnym, więc to ona jest prezydentem. Ten pogląd bezmyślnie powtarzają merdia zagraniczne, na przykład Pani Aleksandra Słabisz w Rzepie kłamie:

Gdyby amerykńskie wybory odbywały się tak w jak innych demokratycznych krajach Hilary byłaby 45 prezydentem bo zdobyłą ponad 1,5 mln głosów więcej niż Donald Trump.

Dlaczego istnieje kolegium elektorskie już tłumaczyliśmy: istnieje dokładnie po to aby zapobiec dojściu do władzy kandydatów takich jak Clinton, których wyborcy są zgrupowani w kilku niewielkich enklawach. Jasne jest, że kandydat, któego zwolennicy są bardziej równomiernie rozłożeni w kraju będzie lepiej troszczył się o interesy kraju jako całości niż kandydat, który reprezentuje tylko Nowy Jork, parę miast na wybrzeżu Pacyfiku, Chicago i parę mniejszych enklaw - a o ludziach mieszkających poza tymi terenami wypowiada się z bezgraniczną pogardą i obiecuje, że po dojściu do władzy zniszczy ich źródła utrzymania i powyrzuca na bruk.

Ale tym razem pragniemy zwrócić uwagę na co innego. Otóż twierdzenie, że Hilaria wygrała w głosowaniu powszechnym jest oczywiście nieprawdą. Hilaria głosowania powszechnego wcale nie wygrała!

Przypominamy:

W wyborach startowało czterech kandydatów (plus jeszcze kilku mało znanych, którzy nie byli nawet zgłoszeni w większości stanów i dostali humorystyczny preocent głosów). Byli to:

Donald Trump - Partia Republikańska - 46.54%

Hilaria Clintonowa - Partia Demokratyczna - 47.84%

Gary Johnson - Partia Libertariańska - 3.28%

Jil Stein - Partia Zielonych w Głowie - 1.02%

Ponieważ nikt nie zdobył 50% głosów więc nikt głosowania powszechnego nie wygrał. Gdyby wybory w USA odbywały się - jak tego chce Pani Aleksandra Słabisz - tak samo jak w innych krajach demokratycznych (Francja, Polska itd) - to byłaby teraz druga tura z udziałem Trumpa in Hilarii.

Jaki byłby wynik drugiej tury - nie wiadomo. Ale wolno zaryzykować hipotezę, że zwolennicy kandydatki Zielonej w Głowie przerzuciliby głosy na Clintonową a wyborcy Johnsona na Trumpa. Co oznacza, że wybory powszechne wygrałby Trump.

Ale o tym, że gdyby w USA było głosowanie powszechne to potrzebna byłaby druga tura - lewactwo nie chce słyszeć, bo to burzy ich obraz Hilarii, której dziwactwa amerykańskiego systemu wyborczego odebrały prezydenturę, która się jej przez zasiedzenie należy.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale