7 obserwujących
636 notek
154k odsłony
346 odsłon

Polska ciasnota umysłowa

Wykop Skomentuj9

Studentka bez matury? To możliwe, gdy uczelnia należy do taty, eksposła PiS oburza się Gazwyb.

Tło sprawy jest takie: jakaś dziewczynka zaczęła zaliczać przedmioty na uczelni będą jeszcze w liceum. No a że jest córką jakiegoś tam polityka PiS to Gazwyb, byle tylko okazji dokopania PiSmenom nie przepuścić zaczął atakować: Jakim prawem ona studiuje!  Ustawa mówi że trzeba mieć maturę!

A półgłówki Gazwyb czytające zaczęły natychmiast komentować:

Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie wzorowego Pisiora.

Kuźnia pisowskich kadr

nowa elyta

Rodzina krętaczy i oszustów. Kasta rządząca w IV RP…

I tak dalej. Gazwyb wypytuje też jakiś edukatorów z MEN, którzy stwierdzają kategorycznie, że aby studiować potrzebna jest matura.

Po prostu ręce opadają, gdy się widzi tą ludzką ciasnotę umysłową. Na wszystko musi być papier, bez papieru nic nie wolno. Nawet iść na studia nie wolno nez matury. A kto to powiedział, że do studiów potrzebna jest matura? W Biblii jest to napisane? Nie. Mówi o tym jakaś zasrana ustawa – więc ustawę można – i trzeba zmienić. Upieranie się, że do tego aby zaliczać przedmioty na studiach potrzebna jest matura jest po prostu chore.

Pisaliśmy już Państwu, że w Stanach Zjednoczonych de facto nie ma obowiązku edukacji. Można do szkoły nie chodzić. I uczelnie muszą jakoś oceniać kandydatów na studia, którzy się zgłaszają – a żadnego dyplomu nie mają i jakoś to robią. Generalnie rzecz biorąc bardzo przychylnie patrzą na takich, którzy uczyli się w domu a nie w szkole – bo doświadczenie uczy, że są lepiej przygotowani od typowych absolwentów typowych szkół. Tu macie stronę WWW z MIT adresowaną do kandydatów uczonych poza systemem szkolnym.

Natomiast co do zaliczania przedmiotów z college’u przez uczniów liceów możemy powiedzieć co następuje: Gdybyśmy stwierdzili, że jest to zjawisko masowe – to powiedzielibyśmy nieprawdę. Dzieci super zdolnych nie ma aż tak dużo. Ale jest to zjawisko częste. Nie ma żadnych formalnych uregulowań na jakich zasadach się to ma odbywać, zwyczaje zmieniają się od stanu do stanu i od college’u do collegeu – ale zjawisko ma miejsce. Tak – licealiści zaliczają przedmioty na studiach nie mając jeszcze ukończonej szkoły średniej.

W niektórych okręgach szkolnych licea nie interesują się i ani nie pomagają ani nie przeszkadzają uczniom zaliczać przedmioty na uczelniach. W innych idą na rękę – są takie, które zawierają umowy z lokalnymi collegami i jeżeli w liceum znajdzie się dostatecznie duża grupa uczniów na tyle zdolnych aby zaliczać jakąś zaawansowaną matematykę – to sprowadzają z colege’u wykładowcę, który prowadzi normalny kurs, taki jak w colege’u – tyle, że w liceum, dla zainteresowanych. Wygodnie, bo nie muszą po szkole jeździć na wykłady na uczelni. Formalnie nazywa się to: „Dual enrollment”, tu jest o tym więcej. No ale takich okręgów szkolnych jest niewiele.

Tu macie artykuł z poradami dla rodziców jak dziecko zapisać do collegu w liceum.

Generalnie college dwuletnie, tak zwane „community college” chętniej idą na rękę i przyjmują licealistów – lub nawet dzieci jeszcze przed liceum. Zdarza się, że uczeń potrafi przez kilka lat liceum uzbierać dość kredytów aby dostać dyplom collegeu jeszcze przed, lub równocześnie z dyplomem szkoły średniej.

Jeżeli zapytacie Państwo po co zaliczać te przedmioty na collegu zanim się idzie do collegu – czy ktoś to uznaje?

To zależy. Jeżeli pozaliczacie je na jakimś community college a potem pójdziecie na uczelnię stanową – to zazwyczaj je uznają i przepiszą. Co oznacza, że będziecie mogli studia zacząć od drugiego a nie pierwszego roku – a to jest duża oszczędność finansowa. Jeżeli natomiast pójdziecie na jakąś bardzo prestiżową uczelnię w rodzaju MIT – to wam tych przedmiotów nie uznają i powiedzą: „To, że w community college zaliczyłeś rachunek różniczkowy i całkowy wielu zmiennych nie zwalnia cię od zaliczenia tego przedmiotu u nas jeszcze raz – bo my wymagamy dużo więcej – ale dzięki temu, że zaliczyłeś go już raz teraz będzie ci łatwiej”. Nie mówiąc o tym, że student, który starając się do MIT napisze w życiorysie, że już zaliczył tyle to a tyle przedmiotów z college – bardzo zwiększy swoje szanse na przyjęcie.

Różnica między Polską a USA polega na tym, że polscy urzędnicy edukacyjni to ludzie o zakutych łbach, którzy myślą w kategoriach: „Ustawa zakazuje studiowania bez matury – zakazać więc zaliczania przedmiotów na studiach licealistom!”. Natomiast amerykańscy bywają bardziej otwarci – tu macie stronę Departamentu Edukacji Stanu Minessota, która jest adresowana do uczniów chcących zaliczać przedmioty z uczelni zanim pójdą na studia – i która im tłumaczy jak to robić i załatwiać. To jest różnica między edukacją w Polsce a USA: W Polsce władze zajmują się rzucaniem kłód pod nogi zdolnym jednostkom a w USA starają się pomagać im iść naprzód.

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo