Jak się uważnie czyta salon24 można się sporo dowiedzieć. Ja dowiedziałem się u jednego z blogerów, że ostatnio przypadła 40 rocznica śmierci Witolda Gombrowicza. W sumie rocznica bez znaczenia, ale mogę przy tej okazji pokusić się o pewna moją osobistą refleksje nad osobą i twórczością tego pisarza - w sumie dość istotnego dla polskiej kultury. Zadałem sobie pytanie na czym polega ta istotność Gombrowicza dla kultury? I wydaje mi się aby trafnie odpowiedzieć na to pytanie należałoby rozdzielić samo osobę i dzieło artysty od wpływu jaki wywiera na polską kulturę. Jeśli chodzi o samo dzieło to ja nie podzielam tu zachwytów dużej części inteligencji jakoby pisarz i jego dzieło to geniusz sam w sobie, najlepsze co zdarzyło się w Polskiej literaturze. Pomimo tego, że dosyć lubię Gombrowicza i jego styl pisarski, jego aluzyjno-abstrakcyjny styl narracji, to uważam go za pisarza drugo czy nawet trzeciorzędnego - lubię jego książki, lubię jego złośliwości i zgryźliwości, ale przyznać trzeba, że brak w nich pewnej intelektualnej głębi. Gombrowicz ślizga się po zjawiskach i rzeczach nie dotykając ich istoty, ma kontakt jedynie z ich powierzchownością z ich przypadłościami, ale rozumienie ich treści i sensu jest mam wrażenie trochę infantylne i niedojrzałe. To może wystarczyć dla dobrego felietonisty, ale to za mało by być wybitnym pisarzem.
Jak wcześniej wspomniałem aby odpowiedzieć na pytanie o istotność Gombrowicza dla kultury trzeba odróżnić osobę i dzieło artysty od efektów przyswojenia tego dzieła przez szersze kręgi odbiorców. Właśnie te efekty przyswojenia ten wpływ na odbiorcę sprawia, że Gombrowicz jest kimś istotnym dla polskiej kultury. Bez twórczości Gombrowicza polska kultura niewiele by straciła, bez wpływu tej twórczości traci bardzo wiele. Dla dużej grupy polskiej inteligencji – inteligencji, o której powiedziałbym, że nie lubi samej siebie, nie lubi swego zbiorowego narodowego ja - dla tej właśnie części inteligencji Gombrowicz stał się symbolem, by nie powiedzieć głównym ideologiem wyzwolenia się z polskości jako bariery do osobistego rozwoju. Wielbią go, ten pisarz drugiejkategorii jest dla nich, tak jak był dla siebie, geniuszem. To swoiste kuriozum. Pomimo werbalnych deklaracji to Gombrowicz wpisuje się w sposób doskonały w tę polską tradycję szamotania się ze sobą samym zamiast realizowania siebie, swoich celów. To z niego jako artysty emanują te narodowe wady, które sam piętnuje, a które na płaszczyźnie artystycznej przed nim piętnował Wyspiański a na płaszczyźnie politycznej Dmowski. To Gombrowicz najpierw musi stoczyć wewnętrzna walkę (jakież to typowe), żeby działać dorzecznie to on jest bardziej lokalny i prowincjonalny, niż ci polscy pisarze, którym krytyki nie szczędził. Tak naprawdę to jest wzorcowy przykład artysty zakompleksionego i narodowo i osobiście i to w znacznie większym stopniu niż każdy inny przeciętny artysta.
Skąd brała się ta sprzeczność z jednej strony werbalnego wyzwolenia się z Polski a drugiej coraz głębsze twórcze w nią uwikłanie. Przecież aby realizować siebie - swoje ambicje Anglik, Niemiec czy Żyd nie musi wyzwalać się ze swej Angielskości Niemieckości czy Żydowskości to dlaczego musi wyzwolić się z niej Polak. Liczne przykłady karier falsyfikują tezę o terapii wyzwolenia się z Polskości jako niezbędnym warunku samorozwoju.
Sam Gombrowicz – choć był dobrze wykształconym prawnikiem z ziemiańskiej rodziny to jednak - co tu dużo mówić - przez większość życia był raczej nieudacznikiem żyjącym bardzo skromnie by nie rzec w ubóstwie, a tuż obok ci z których przywar szydził radzili sobie w życiu dużo lepiej niż on. To musiało budzić jego frustrację i zawiść. Stąd te zgryźliwości, stąd ta narastająca niczym nie uzasadniona megalomania. Stąd próba racjonalizacji swych niepowodzeń życiowych w sztuce, zrzucenia odpowiedzialności z własnej nieudolności, własnego braku umiejętności radzenia sobie z życiem, na jakieś zewnętrzne warunki, jakiś abstrakt [jakie to typowe] - tutaj jest praźródło tak popularnego dzisiaj postulat wyzwolenia Polaków z Polski, bo właśnie tą kwestię odczuwał jako najbardziej istotną przeszkodę w swoim rozwoju, chociaż prawdziwą przeszkodą był on sam ze swoimi banalnymi kompleksami.
Na razie tyle…




Komentarze
Pokaż komentarze (1)