90 obserwujących
356 notek
962k odsłony
4444 odsłony

Na rosyjskim celowniku tym razem Azerbejdżan.

Wykop Skomentuj25

Środkowoazjatycki Uzbekistan, stał się „państwem roku” wpływowego brytyjskiego tygodnika The Economist. Decyzję taką podjęto, jak można czytać w uzasadnieniu, pod wrażeniem reform wprowadzanych w życie przez prezydenta Mirzojewa. Ale jak można przypuszczać zdecydował zapewne też inny, nie mniej istotny czynnik – otóż wydaje się, że w nadchodzącym roku cały region skupiał będzie uwagę świata, bo tam w coraz ostrzejszej formie toczy się rywalizacja o zajecie nowych, korzystnych pozycji oraz powiększenie możliwości wywierania wpływu. Wyraźnie widać to na przykładzie polityki Pekinu, który konsekwentnie, po cichu, ale skutecznie, zwiększa w regionie swą obecność.

 Pod koniec listopada, w Baku podpisane zostało porozumienie między władzami tamtejszego portu a dwiema firmami – austriackim operatorem kolejowym ÖBB Rail Cargo oraz firmą logistyczną z Holandii Venlo. Zdaniem rosyjskich mediów umowa łącząca azerski port z europejskim systemem kolejowym jest ostatnim krokiem, którego celem jest powołanie, konkurencyjnej wobec Rosji, trasy którą chińskie kontenery mogłyby docierać do Europy, tzw. Kaspijskiej Międzynarodowej Trasy Transportowej (TITR). Wiedzie ona z Chin przez Kazachstan, Morze Kaspijskie oraz Azerbejdżan, następnie Gruzję i Turcję do Europy. Inny wariant zakłada przeładunek w portach gruzińskich, w których swój kapitał już zainwestowali Chińczycy, a następnie liniami kolejowymi biegnącymi przez Słowację i Czechy dalej na Zachód. Pierwsze transporty, które wysłane zostały tą drogą dotarły do Europy po 12 dniach, a zatem w czasie krótszym niźli przez Kanał Sueski i jeszcze szybciej niż tzw. północną drogą morską w której Moskwa pokłada wielkie nadzieje. Rosyjscy komentatorzy zwracają uwagę na to, że rozwój tej trasy w praktyce oznacza ekonomiczną śmierć Kolei Transsyberyjskiej, która wymaga wielkich nakładów na modernizację. Posunięcia Pekinu traktują też jako wyraz rzeczywistego stosunku Chin do Rosji, polegającego na wykorzystywaniu możliwości i słabości Moskwy, ale nie układającego się wcale w formułę strategicznego sojuszu jak to głosi rosyjska propaganda. Chińska polityka, uważają Rosjanie, skoordynowana jest z działaniami Ankary i Azerbejdżanu, o czym świadczy m.in. otwarcie na początku listopada (7.11) tunelu kolejowego pod cieśniną Bosfor, zbudowanego przez Turcję za 4 mld dolarów. Warto przypomnieć, że pierwszym krokiem w budowie tego połączenia było otwarcie w październiku 2017 roku linii kolejowej łączącej Azerbejdżan, Gruzję i Turcję (tzw. linia BTK). Już w 2018 roku tą trasą przewieziono 15 tys. kontenerów, a w 2019 roku ta ilość ma się podwoić. Ankara liczy też na kapitałowe zaangażowanie Chińczyków w modernizację swych linii kolejowych.

W tej środkowoazjatyckiej układance, której towarzyszy zdecydowane ożywienie regionalnych inicjatyw politycznych i integracyjnych (GUAM, Forum Państw Języka Tureckiego, spotkania szefów państw Azji Środkowej), co warto zauważyć, brak jest Rosji, tradycyjnie uznającej ten region za z jednej strony sferę swoich wpływów, z drugiej zaś swych istotnych interesów. Czy Moskwa zgodzi się na ograniczanie swych możliwości, emancypowanie się lokalnych rządów spod rosyjskiej kurateli czy wejście innych regionalnych graczy, takich jak Chiny, Turcja, o Stanach Zjednoczonych nie zapominając? Niewiele na to wskazuje. Jednak odpowiedź na to pytanie w gruncie rzeczy zależy od tego jak postrzegamy rosyjską politykę zagraniczną. Niemała grupa przenikliwych ekspertów Zachodu (takich choćby jak Mark Gaelotti) jest zdania, że w gruncie rzeczy Putin nie ma żadnego precyzyjnego planu gry, oczywiście nie licząc woli przywrócenia Rosji statusu supermocarstwa. Nie jest szachistą planującym swój ruch na wiele posunięć do przodu, ale pasjonatem judo, który wykorzystuje błędy, siłę i impet przeciwnika. A w związku z tym osiągnięcia rosyjskiej polityki zagranicznej winny być mierzone w relacji do rozwoju sytuacji i pojawiających się „okazji”. W tym sensie nie ma „okazji”, nie ma rosyjskich działań. To diagnoza polityki ostrożnej, do gruntu oportunistycznej i obliczonej na uzyskanie możliwie dużo, bez ryzykowania nadmiernego zaangażowania. A przy tym polityka taka ma ten walor, że nie układa się w żaden schemat, wzór czy plan. Poza tym postronni obserwatorzy uznają ją za coś odmiennego niźli jest w istocie, właśnie przemyślaną w najdrobniejszych szczegółach rozgrywkę, co dodaje Moskwie dodatkowego prestiżu i jest elementem zastraszenia potencjalnych rywali.

Niezależnie od tego czy zgodzimy się z diagnozą tego rodzaju warto zwrócić uwagę na jeden element tej polityki – Rosja reaguje na pojawiające się „okazje”, często oczywiście pracując intensywnie na rzecz tego aby takie sprzyjające się okoliczności nastąpiły, ale często przystępując do działania, kiedy dostrzeże szansę dla siebie.

Wykop Skomentuj25
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka