Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz historyk analityk
49 obserwujących 245 notek 453361 odsłon
Marek Budzisz, 22 lutego 2018 r.

Ameryka zwiększa presję na Moskwę i proponuje – przemyślcie swą strategię na Wschodzie.

1955 30 0 A A A

Prezydent Ukrainy, Poroszenko podpisał w ostatnich dniach ustawę o reintegracji wschodnich prowincji. Zdaniem rosyjskich obserwatorów zawarte w tym akcie prawnym zapisy umożliwiają władzom w Kijowie przeprowadzenie rozwiązania „siłowego”. Ponoć stosowne polecenie opracowania planu operacji wojskowej otrzymało już Ministerstwo Obrony i Sztab Generalny ukraińskiej armii.

W rosyjskich mediach pojawiają się też teorie, że „rozstrzelanie” oddziałów z tzw. Grupy Wagnera w Syrii owszem wiązało się z sytuacją w tym kraju, ale miało być również ostrzeżeniem ze strony Ameryki, co Rosję może czekać na wschodzie Ukrainy. Tym bardziej, że niemała część „wagnerowców” wywodzi się właśnie z „republik ludowych” Donieckiej i Ługańskiej lub jeśli mają w kieszeni rosyjskie paszporty to walczyli na Ukrainie. I teraz mieli dostać przestrogę – nie wracajcie. W rosyjskich mediach pisze się nawet, w takim właśnie kontekście, o nowym „kotle debalcowskim”, tylko, że tym razem w Syrii i wpadli weń Rosjanie. I chyba nie bez powodu w rosyjskich mediach pojawiają się głosy, że jest to amerykańska zemsta za sukcesy „traktorzystów” jak to kiedyś powiedział Putin, w walkach na wschodniej Ukrainie. I nie bez powodu pojawił się właśnie w sieci nowy film ukazujący straty, jakie Ukraińcy ponieśli pod Debalcewem. I warto zwrócić uwagę na to, że do Ługańska właśnie wjechał konwój rosyjskich ciężarówek oficjalnie z pomocą humanitarną. Nie przesądzając, co przywiozły, a w przeszłości rożnie z tym było, warto odnotować ten nagły wzrost nastrojów humanitarnych w Rosji oraz fakt, że ostatnio o tego rodzaju transportach rosyjskie media szerzej nie informowały, a teraz tak. To też sygnał.

Nie ulega jednak wątpliwości, że po konferencji monachijskiej sytuacja się komplikuje a strony „procesu mińskiego” usztywniają swe stanowiska. W Monachium wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie doszło do spotkania „formatu mińskiego”, zaraz potem Ukraina poinformowała, że nie zgadza się na to, aby kontyngent białoruski wchodził w skład międzynarodowych sił rozjemczych, a teraz Poroszenko podpisał ustawę, która w Moskwie odczytywana jest, jako akt wrogi. Przede wszystkim z tego powodu, że wprost mówi się w niej o tym, że Rosja jest agresorem i okupuje część ukraińskiego terytorium. Obserwatorzy zwracają też uwagę na to, że z prawnego punktu widzenia nowa ustawa oznacza wzmocnienie władzy Poroszenki, który otrzymuje, dzięki niej szerokie uprawnienia – bez oglądania się na zdanie politycznie podzielonej Rady Najwyższej może rozpocząć operację wojskową, wprowadzić stan wyjątkowy na Wschodzie, czy podjąć, kroki, które uzna za celowe. Cytowani przez rosyjskie media eksperci mówią, że ukraińska ustawa w praktyce odsyła tzw. porozumienia mińskie do kosza. Z dwóch najistotniejszych powodów – jeśli Rosja jest w niej uznana za agresora, to zajęte przez separatystów tereny nie są niczym innym jak obszarami okupowanymi a władze „samozwańczych republik ludowych” okupacyjną administracją. I w związku z takim rozumieniem sytuacji nie może być mowy o jakichkolwiek negocjacjach z ich przedstawicielami, a to przewidywało mińskie porozumienie. Nie można się też spodziewać amnestii, bo jeśli to administracja okupanta, to wszyscy, którzy z nim współpracują są po prostu kolaborantami.

Od pewnego już czasu media i władze tzw. republik ludowych alarmują, że Ukraina przegrupowuje wojska, prowadzi rozpoznanie terenu i przesuwa swoje siły na linię rozgraniczenia. Jednym słowem, przygotowuje się do „czegoś większego”, być może natarcia a może sprawdzenia, na co gotowe są siły zbrojne drugiej strony.

W kontekście tego, co się dzieje na Ukrainie warto zwrócić uwagę na wywiad Kurta Volkera, amerykańskiego specjalnego wysłannika, którego zadaniem jest doprowadzenie do uruchomienia procesu pokojowego. Otóż powiedział on dziennikarzowi Ukraińskiej Prawdy, że uruchomienie całego procesu w gruncie rzeczy zależy od Rosji i jej decyzji czy wycofa swoje wojska ze wschodniej Ukrainy. Bo dopiero taki ruch, zdaniem Volkera uruchomić może cały proces - wprowadzenie sił pokojowych i stopniowe polityczne rozwiązywanie konfliktu. I zdaniem amerykańskiego polityka Rosja przed marcem, tj. przed wyborami, tak mu przynajmniej powiedział Surkow nie jest na taki ruch gotowa. A później? Mają ponoć konstruktywne rozwiązania. Jakie nie wiadomo, ale to, co się teraz dzieje trzeba interpretować, jako zwiększanie przez Waszyngton presji na Moskwę. A narzędzi mają całkiem niemało. Otóż Volker w tym samym wywiadzie oświadczył, że intencją Waszyngtonu jest z jednej strony wzmacnianie presji na Moskwę, ale z drugiej doprowadzenie do tego, aby ukraińska armia była w stanie samodzielnie bronić terytorium kraju. W praktyce oznacza to, jak powiedział, zniesienie wprowadzonego jeszcze za czasów administracji Obamy ograniczenia w dostawach broni. Teraz Kijów może dostawać również te typy uzbrojenia, które są określane, dość mylącą nazwą, jako „śmiercionośne”, czego dowodem są dostawy rakiet Javelin. Ale, i to ważna deklaracja, Kijów, jeśli zajdzie taka potrzeba może dostać znacznie więcej.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Lama Dorje Argumentacja co się zowie!
  • @dworu cesarskiego  Pan chyba nieuważnie przeczytał mój tekst.
  • @posługacz rozumu  Fragment wspomnień Macmillana o postawie Chamberlaina w Monachuim...

Tematy w dziale Polityka