Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz historyk analityk
42 obserwujących 221 notek 398274 odsłony
Marek Budzisz, 29 marca 2018 r.

Rosyjsko – amerykańskie gry strategiczne z gazem w tle.

1895 44 1 A A A

Ostatnie analizy zapotrzebowania na gaz na rosyjskim rynku wewnętrznym nie są dla tamtejszych producentów optymistyczne. Badania przeprowadzone przez firmę Vygon Consulting, mówią o tym, że w najlepszym wypadku do roku 2030 konsumpcja nie wzrośnie, ale bardziej realny jest scenariusz spadku zapotrzebowania, nawet o 12 % do 411 mld m³.

Jeszcze przed kryzysem 2008 roku sporządzane wówczas szacunki mówiły o tym, że zapotrzebowanie, głównie ze strony producentów prądu będzie stale i stabilnie rosło – średnio o 4 % rocznie. Jednak te prognozy nie potwierdziły się. Zarówno z tego powodu, że gospodarka rosyjska utraciła swój wigor i właściwie nie odzyskała go do tej pory, ale też i dlatego, że jak wiadomo broniący demokracji i stosujący sankcje producenci zachodnioeuropejscy (głównie niemieccy np. Siemens) zaopatrzyli rosyjskie elektrownie w nowoczesne, bardziej wydajne turbiny. I w efekcie tych zmian o ile na wewnętrznym rosyjskim rynku sprzedawano na potrzeby energetyki w 2006 roku 159 mld m³, to w dziesięć lat później już tylko 156 mld m³.  Jeśli chodzi o zaopatrzenie ludności też nie jest najlepiej bo trzeba kłaść rury, a nie ma kto za te inwestycje zapłacić. Ludzie nie mają pieniędzy a budżet ma inne, nazwijmy to priorytety.

Jeśli jednak zwrócimy uwagę na wydobycie rosyjskiego gazu, to w ciągu ostatnich 18 lat, wzrosło ono i to dość wyraźnie. Jeszcze w roku 2000 pozyskiwano go niecałe 600 mld m³, to rok ubiegły zakończył się przekroczeniem 700 mld m³. Przy czym jedna poprawka – mający monopol na eksport gazu za pośrednictwem rur Gazprom zmniejszył ilość wydobywanego błękitnego paliwa. Dość znacznie zwiększyli produkcję mniejsi niezależni producenci, lub ci, jak np. Rosnieft, którzy zaczęli dopiero wchodzić na ten rynek. Ale dla nich wybór jest jeden – albo budowa instalacji do skraplania (drogo i zajmuje to dużo czasu), albo sprzedaż w kraju. Jednym słowem, o ile ten trend się utrzyma, a wszystko wskazuje na to, że tak, to w Rosji gazu będzie za dużo i trudno go będzie sprzedać.

Trzeba, zatem eksportować. Tylko gdzie? Rosjanie od kilkunastu już lat mówią jednym głosem – do Chin. Pierwotnie ideę budowy rury do Państwa Środka rzucił Michaił Chodorkowski, potem po jego uwięzieniu i nacjonalizacji Jukosu, pomysł przechwycił Gazprom. I w efekcie buduje rurę, pod wiele mówiącą nazwą Siła Syberii. Koszt budowy tego gazociągu ma wynieść ok. 25 mld euro i ma być gotowy on do eksploatacji w 2019 roku. Choć nie od razu osiągnie swą pełną wydajność, nie ma ku temu technicznych możliwości. Dopiero, jak się szacuje w roku 2025 będzie można za jego pośrednictwem przesyłać ok. 30 mld m³ gazu. Tylko, że póki, co nie wiadomo, kto będzie kupował rosyjski gaz, bo nie ma żadnych kontraktów. Jest jedynie umowa ramowa, zawarta między rządami, ale nie wiadomo czy są tam zapisane jakiekolwiek stawki. Sama umowa jest zresztą jedną z najpilniej strzeżonych rosyjskich tajemnic. Wiadomo jedynie, że Chińczycy nie są łatwymi partnerami. Sfinansowali rurociąg, i zapewne nie tylko, bo jak niedawno ujawnił były wiceminister energetyki Mułłow zadłużenie rosyjskich firm z tego sektora wobec chińskich podmiotów szacowane jest na 70 mld dolarów. A i budżet na Sile Syberii chyba nie zarobi, bo Gazprom uzyskał 15 letnie zwolnienie podatkowe na eksploatację złóż i 20 letnie z tytułu inwestycji w rurociąg. A ostatnie dane napływające z Chin są dla Rosjan jeszcze gorsze, bo stawiają pod znakiem zapytania to czy w ogóle Chińczycy będą kupować rosyjski gaz. Dla Moskwy zapewne czarnym scenariuszem jest to, co stało się z rurociągiem Sachalin – Chabarowsk – Władywostok (koszt budowy 15,6 mld dolarów), którym można przesyłać 30 mld m³, a w roku ubiegłym najprawdopodobniej wysłano za jego pośrednictwem, co najwyżej 6 mld m³. Piszę najprawdopodobniej, bo nie chcąc denerwować opinii publicznej władze te informacje po prostu, wszak to Rosja, uznały za tajemnicę państwową. Wróćmy jednak do doniesień z Państwa Środka. Otóż tamtejsza firma Sinopec poinformowała właśnie, że zakończyła budowę instalacji pozwalającej wydobywać 10 mld m³ gazu szczelinowego z największego chińskiego złoża Fulin, zlokalizowanego w południowo – zachodniej części kraju. Chiny, z geologicznego punktu widzenia zlokalizowane są na „gazowym oceanie” – mają największe zapasy tego paliwa na świecie. I mają też plany rozwoju tej gałęzi swej gospodarki. Do 2020 roku chcą geologicznie opracować złoża o potencjalnej wydajności 1,5 bln m³. Wydobycie też zwiększają – w ubiegłym roku wzrosło ono, o 8,5 %, choć jeszcze daleko im do pokrycia szybko rosnącego zapotrzebowania chińskiej gospodarki, która, jak się ocenia w 2020 roku potrzebować będzie 290 mld m³ gazu.

Opublikowano: 29.03.2018 20:52. Ostatnia aktualizacja: 08.04.2018 08:13.
Autor: Marek Budzisz
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dziękuję za zwrócenie uwagi na mój błąd, który już poprawiłem.
  • A widzi Pan różnicę między akcjami a obligacjami?
  • Proszę czytać ze zrozumieniem. Napisałem, że budżet na tym nie zarobi, bo Gazprom dostał...

Tematy w dziale Polityka