Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz historyk analityk
58 obserwujących 283 notki 564779 odsłon
Marek Budzisz, 8 maja 2018 r.

Ptica Feniks i Putin

1526 55 0 A A A

Wczoraj w Moskwie odbyła się uroczysta inauguracja czwartej, a jeśli liczyć czasy premierostwa to nawet piątej i pół kadencji Władimira Władimirowicza Putina. Tego samego dnia Rosjanie poznali nazwisko nowego premiera, większości jego zastępców oraz zręby programu, który ma być realizowany w następnych latach. Jednym słowem przełomowy, a przynajmniej niezwykle ważny dzień w rosyjskim życiu politycznym.

Zacznijmy od inauguracji. Uczestniczący w niej dziennikarze rosyjskich mediów interpretują różnice, jakie dało się zauważyć gołym okiem między scenariuszem uroczystości w roku 2012 a obecnie. Po pierwsze władze zrezygnowały z przejazdu karawany prezydenckich pojazdów wiozących elekta przez Moskwę na Kreml. Oficjalnie powodem jest to, że wówczas Putin urzędował w siedzibie rządu (Biały Dom) i musiał się przemieścić. Teraz jest prezydentem, który pracuje w swym kremlowskim gabinecie położonym, jak to mówią Amerykanie w odległości walk distance, nie było, zatem potrzeby angażowania samochodów (nie licząc krótkiego, jak w jednej gazecie obliczono 5 metrowego dystansu). Nieoficjalnie mówi się jednak, że zasadniczym powodem było, co innego. A mianowicie w 2012 roku Putin przemieszczał się po pustej, bo „wyczyszczonej” ze względów bezpieczeństwa z gapiów trasie. I to właśnie wywołało wówczas może pożądane, ale dziś już nie skojarzenia, osamotnienia, czy nawet alienacji. Dziś postawiono na łączność z ludem, wspólnotę, bliskość i dlatego pod ściany Kremla nie tylko dopuszczono publiczność, ale nawet zachęcano Rosjan, aby tam licznie się pojawili. Złośliwi mówią, że powód rezygnacji z przejazdu prezydenckiego konwoju jest inny i dość prozaiczny, – bo jakiś czas temu ogłoszono, że rosyjski przemysł samochodowy, wzorem amerykańskiego, skonstruuje specjalny samochód (konstrukcja rodzima ale z silnikiem Porsche a przy tym uderzająco podobna do Rolls Royce´a), którym będzie jeździł Putin, ale okazało się, że konstrukcja jest niegotowa, a przynajmniej zachodzi obawa awarii, tego, że samochód się nie spisze, jednym słowem kompromitacji i dlatego zaproponowano inny scenariusz.

Obserwatorzy zwracają też uwagę na, skrótowo to ujmując, „roboczy” i rodzinny charakter zaprzysiężenia. Putin, co można było zobaczyć na rozstawionych telebimach pracował w swoim gabinecie, po czym w pewnej chwili wziął z oparcia krzesła marynarkę i poszedł składać prezydencką przysięgę. Przekaz jest dość oczywisty – ciężko pracujący ojciec Putin, na chwilę tylko odrywa się od swoich obowiązków, aby przysięgać na konstytucję. Ale na głębszym poziomie zawarto tam, tak przypuszczam, nawiązanie do tradycji dworu carskiego a szczególnie znanego ze swej sumienności i pracowitości Mikołaja I. Bo i wówczas Rosja miała swoich ministrów, później i swego premiera – kanclerza, ale nie miała rządu. Faktycznym premierem był On-car, spotykający się z „resortowymi” ministrami, wydający im zalecenia – rozkazy i rozliczający z ich realizacji. A przy tym Mikołaj pracował po kilkanaście godzin na dobę, czytając wszystkie raporty i korespondencję (donosów nie wyłączając), osobiście rozmawiając z wezwanymi urzędnikami, pilnując spraw imperium.

Ale to nie jedyne analogie do czasów panowania Mikołaja. Inne też się nasuwają. Przede wszystkim, dlatego, że na uroczystość zaprzysiężenia zaproszono i to dość licznie tzw. zwykłych ludzi. Nie mam tutaj na myśli moskiewskich przechodniów, chodzi raczej o starannie dobranych aktywistów i wolontariuszy kampanii, ale dotychczas sale kremlowskie, w których odbywała się inauguracja zapełniali przede wszystkim oficjele, zatem obecność tamże „czynnika społecznego” jest pewną nowością. I znów narzuca się odniesienie do słynnej triady ideologicznej sformułowanej przez ministra Uwarowa za czasów rządów Mikołaja I tj. Samodzierżawie – Prawosławie – Narodowość. W Polsce ten ostatni człon często błędnie rozumie się, jako odwołanie do czynnika narodowego, czyli rosyjskiego. Nic bardziej mylnego, chodzi raczej o ludowość, czyli bezpośredni kontakt władcy z prostym ludem, mieszkańcami jego wieloetnicznego imperium. I kiedy dziś czyta się np. wystąpienia głównego ideologa Kremla Surkowa, który pisze o kształtowaniu się w Europie, ale również w Rosji nowej formy „cyfrowej dyktatury” uzasadniającej atrofię pośrednich ciał przedstawicielskich, takich jak parlament, bo stają się one w dobie nowoczesnych cyfrowych rozwiązań zbędne, bo przecież ludzie mogą swoją opinię wyrażać on-line, nie posiłkując się w tym celu okresowo wybieranymi przedstawicielami to trudno się oprzeć wrażeniu, że taka formuła nowoczesnego bonapartyzmu (w odwołaniu do posiłkowania się plebiscytami przez Napoleona III we Francji za czasów Cesarstwa) może być włodarzom Kremla bliska.

Opublikowano: 08.05.2018 10:28. Ostatnia aktualizacja: 08.05.2018 12:08.
Autor: Marek Budzisz
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @andrzej.roman Szanowny Panie. Pan minister wspomina o konieczności oddania wraku. Pańskie...
  • @maur Szanowny Panie. Przytoczyłem opinię w tej sprawie głównego specjalisty od...
  • @u-bolt Szanowny Panie. Doradzam kierowanie się zasadą - najpierw wiedza a potem komentarze:...

Tematy w dziale Polityka