Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz historyk analityk
57 obserwujących 266 notek 506628 odsłon
Marek Budzisz, 13 czerwca 2018 r.

Rosja nie ustępuje w sprawie Donbasu, ale tak zawsze być nie musi.

2082 64 0 A A A

Jak wczoraj napisał na swoim koncie w jednym z serwisów społecznościowych ukraiński minister spraw zagranicznych Paweł Klimkin, Ukraina złożyła w sądzie przy ONZ oficjalny pozew, w którym oskarża Rosję o naruszenie szeregu konwencji międzynarodowych. Dokumentacja naruszeń liczy sobie 17 500 stron – 29 tomów, w których znajdują się opisy wszystkich grzechów, jakich dopuścili się Rosjanie zarówno na Krymie, jak i w Donbasie.  

    Decyzja złożenia pozwu ma też wymiar symboliczny, bo jak skomentował to posunięcie prezydent Poroszenko nie bez powodu właśnie wczoraj, czyli w dzień, kiedy Rosjanie świętują swój dzień niepodległości (święto ustanowione dla upamiętnienia dnia, kiedy Federacja Rosyjska ogłosiła swoją niepodległość w 1990 roku), złożono pozew. To taki prezent dla Moskwy – dodał. Trzeba zauważyć, że to nie jedyny prezent, który Moskwa tego dnia otrzymała. Parlament Holandii zatwierdził porozumienie, jakie rząd tego kraju podpisał z Kijowem. Dotyczy ono zgody na organizowanie przesłuchań w związku ze sprawami karnymi za zestrzelenie malezyjskiego Boeinga nad Donbasem na terytorium Ukrainy, za pośrednictwem łączy internetowych. Chodzi o to, że ustawodawstwo Ukrainy nie dopuszcza ekstradycji jej obywateli a to mogło blokować postępowania karne, do których wytrwale dążą Holendrzy. Sprawa jest w gruncie rzeczy techniczna, ale ważne jest, co innego. Otóż przy okazji procedowania tego porozumienia rząd Holenderski złożył oficjalne oświadczenie, w którym stwierdza, że nie widzi żadnej winy po stronie Kijowa za to, że rząd Ukrainy nie podjął decyzji o zamknięciu przestrzeni powietrznej nad swymi wschodnimi, zbuntowanymi prowincjami. Szczególnie to ostatnie stwierdzenie jest ważne, bo Rosjanie nadal próbują przerzucić przynajmniej część odpowiedzialności na Kijów. Mówił o tym wielokrotnie sam Władimir Władimirowicz, ostatnio w wywiadzie dla austriackiego kanału telewizyjnego przed swoją wizytą w Wiedniu.

    Do kategorii prezentów dla Moskwy moglibyśmy też zaliczyć to, co napisał w jednym ze swych ostatnich tweetów Kurt Volker, amerykański specjalny przedstawiciel do rozwiązania kryzysu na wschodzie Ukrainy. W zamieszczonym również wczoraj (12 czerwca) wpisie uznał Rosję „jedyną odpowiedzialną” za kryzys humanitarny i konflikt zbrojny na wschodzie Ukrainy. Volker przebywał w Donbasie w maju, chcąc się naocznie przekonać jak wygląda tam sytuacja i to, co wczoraj napisał jest podsumowaniem jego doświadczeń. Jest to o tyle ważne, że Moskwa regularnie oskarża Kijów o to, że ten chce wznowienia działań wojennych na pełną skalę, przegrupowuje siły, ściąga posiłki pancerne i po prostu dąży, przy okazji Mundialu do wojny. Ostatnio mówił o tym Putin przy okazji „gorącej linii” odpowiadając na pytanie pisarza Prilepina, doradzającego władzom w Doniecku i Ługańsku. Zagroził wówczas, że jakakolwiek akcja zbrojna rozpoczęta przez Kijów, spotka się z odzewem, który zagrozi „istnieniu państwowości ukraińskiej”.

    W gruncie rzeczy do tego samego dąży Moskwa w trakcie rozmów tzw. normandzkiej czwórki. W poniedziałek w podberlińskiej rezydencji niemieckiego MSZ-u odbyło się spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw próbujących po 16 miesięcznej przerwie wznowić tzw. miński format. Jakie będzie stanowisko Moskwy wiadomo już było dwa tygodnie temu. Odbywały się wówczas w Moskwie tzw. Primakowowskie cztienia, coroczna konferencja poświęcona upamiętnieniu Jewgienija Primakowa, byłego rosyjskiego ministra spraw zagranicznych, premiera, ale również szefa FSB z czasów jelcynowskich. W wygłoszonej wówczas laudacji Ławrow nazwał Primakowa swoim „mistrzem i nauczycielem” a trzeba pamiętać, że to właśnie Primakow był twórcą koncepcji traktowania krajów bliskiej zagranicy przez Moskwę, jako swojej wyłącznej strefy wpływów. Ławrow w swoim wystąpieniu nawiązał wówczas, co zresztą bardzo chyba lubi, bo często czyni takie odwołania, do czasów wojny krymskiej, kiedy Rosja była dyplomatycznie izolowana. I w efekcie takiej polityki, nie mogła być tak jak wcześniej gwarantem europejskiej stabilności. Naruszenie równowagi przyniosło wówczas, jego zdaniem, niekontrolowany rozwój potęgi jednego z państw europejskich, wojnę z Francją a w dłuższej perspektywie pojawienie się w Europie dwóch wrogich sobie bloków polityczno – militarnych i wybuch I wojny światowej. Aluzja do Niemiec i wzrostu politycznego znaczenia Berlina jest dość oczywista. Po wykładzie Ławrow odpowiadał na zadawane z Sali pytania. Jedno skłoniło go do przedstawienia rosyjskiego punktu widzenia na możliwość ożywienia dialogu w sprawie Ukrainy. Samo pytanie też jest ciekawe. „Wielu ludzi we Francji nie chce wykluczenia Rosji z Europy – powiedział zadający je – prezydent Francji Emannuel Macron, mówił w ostatnim czasie w Petersburgu o czymś przeciwnym, o tym, że Rosja niezmiennie jest częścią Europy. Ale mamy jeden problem – to Ukraina. (warto na to zwrócić uwagę – Ukraina jako problem!). Musimy odejść od tego automatycznego przedłużania, co pół roku sankcji przeciw Rosji. Aby to było możliwe – kontynuował pytający – trzeba doprowadzić do wycofania wojsk z Donbasu, przywrócenia suwerenności Ukrainy i normalnych stosunków Ukrainy z Rosją.” Potem padło pytanie, na jakie posunięcia Rosja byłaby skłonna się zgodzić. I w odpowiedzi na nie Ławrow przedstawił rosyjski punkt widzenia, który w gruncie rzeczy powtórzył w trakcie poniedziałkowego spotkania pod Berlinem. Po pierwsze należy doprowadzić do wycofania wojsk i ciężkiego uzbrojenia z trzech uzgodnionych miejsc (najważniejszym z nich jest Stanica Ługańska), po drugie należy wdrożyć tzw. plan Steinmeiera, a po trzecie kontyngent sił pokojowych powinien być ograniczony liczebnie i w gruncie rzeczy sprowadzać się ochraniania międzynarodowych obserwatorów. Plan Steinmeiera przewiduje, że specjalny autonomiczny status Doniecka zostanie uruchomiony automatycznie (wcześniej musi być uchwalona faktyczna zmiana ustroju Ukrainy na federalny, tylko wprowadzenie tych regulacji zostałoby zamrożone) po tym, jak międzynarodowi obserwatorzy uznają, że wybory na Wschodzie zostały przeprowadzone zgodnie ze standardami i prawem. Trudno się dziwić, że Kijów, najłagodniej mówiąc nie jest entuzjastą takiego rozwiązania, bo przecież nie chodzi tylko o sam moment głosowania, ale również o możliwość przeprowadzenia rzetelnej i swobodnej kampanii wyborczej. Zgoda na taką formułę oznaczałaby, zwłaszcza po doświadczeniach rosyjskich wyborów prezydenckich, że to w Moskwie decydowano by, kto będzie rządzić „republikami” a na dodatek, kto będzie je reprezentował w ukraińskim parlamencie. I czy wówczas utrzymanie jednolitości i tak dość kruchej państwowości ukraińskiej byłoby łatwiejsze niźli dzisiaj, zwłaszcza, że Ukraina stałaby się państwem federalnym, co przecież wzmacnia i tak już dość silne trendy separatystyczne? W gruncie rzeczy z podobną kwestią związana jest polityka Kijowa w zakresie nauczania w językach mniejszości. Władze Ukrainy dążą do wyjścia swego kraju z „ruskiego miru”, do zmniejszenia znaczenia kultury i języka rosyjskiego, zatrzymania płynącej z Rosji fali propagandy i osłabienia politycznych wpływów Moskwy, która wykorzystuje wszystkie możliwe kanały wpływu, w tym i kontakty z mniejszością rosyjską. Nauczanie języka rosyjskiego jest jednym z istotnych czynników utrzymywania przez Moskwę wpływów w krajach tzw. bliskiej zagranicy, mówił o tym przed laty przywoływany już wcześniej Primakow i nie na darmo Rossotrudniczestwo, zajmujące się propagowaniem rosyjskiej kultury i języka jest rządową agendą, jednym z narzędzi rosyjskiej polityki zagranicznej. Ukraina jest krytykowana za swą politykę w tym zakresie, a Węgry, uprawiające dość jednoznaczną politykę prorosyjską, co w Polsce jest starannie przemilczane, używają nawet argumentu językowego w charakterze narzędzia służącego do blokowania rozmów Ukrainy z NATO.

Opublikowano: 13.06.2018 09:19. Ostatnia aktualizacja: 25.06.2018 13:51.
Autor: Marek Budzisz
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Susanna Kowalsky Chyba czyta Pani we własnych myślach.
  • @bolas1 Tak, publikuję, te same teksty co tutaj.
  • @AE911truth.org Proponuję przeczytać jeszcze raz, bez emocji.

Tematy w dziale Polityka