72 obserwujących
320 notek
715k odsłon
2657 odsłon

Grillowanie Rosji - start.

Wykop Skomentuj11

Wczoraj, na giełdzie w Londynie cena baryłki ropy marki Brent w kontraktach na styczeń spadła do poziomu poniżej 65 dolarów, a dokładnie do 64,87. Patrząc na to z punktu widzenia maksymalnej ceny, którą ropa notowała w październiku mamy do czynienia z korektą przekraczającą już 20 dolarów. Zdaniem specjalistów niewiele wskazuje na to, aby trend ten był krótkotrwały. Decyduje o tym przynajmniej kilka czynników. Po pierwsze ostatni raport OPEC wskazuje, że światowy popyt w roku przyszłym może być mniejszy niźli jeszcze niedawno sądzono, po drugie w Stanach Zjednoczonych wydobycie, szczególnie w basenie Permian rośnie znacznie szybciej a na dodatek problemy logistyczne (brak rurociągów i konieczność przewożenia ropy cysternami) mają się ku końcowi. I wreszcie, po trzecie, spadek dostaw z Iranu został dość łatwo uzupełniony wzrostem wydobycia w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach i w Rosji. Zresztą amerykańskie Ministerstwo Finansów wprowadziło szereg wyjątków (m.in. dla Indii i Chin) w reżimie sankcyjnym, wobec czego ich skutki dla rynku ropy są mniej dolegliwe niźli się spodziewano.

    Na rynku pojawiły się też inne, ciekawe, a dla Rosji brzmiące złowieszczo informacje. Otóż Wall Street Journal poinformowało ostatnio, że owszem ropa może i jest sprzedawana w cenie oscylującej wokół 70 dolarów, ale nie dotyczy to kanadyjskiej ropy naftowej wydobywanej w prowincji Alberta, którą można kupić już po 16 dolarów za baryłkę. Dlaczego tak tanio? Bo wydobycie ropy z kanadyjskich pól naftowych rośnie w postępie geometrycznym, ale brak jest infrastruktury transportowej i magazynowej. Te ostatnie są już pełne, a rurociąg Keystone XL, którym z Alberty do Nebraski mogłoby być transportowane 830 tys. Baryłek na dobę, został właśnie przez Amerykanów zablokowany. Rząd dał formalna zgodę na jego budowę, ale została ona wstrzymana decyzją sądu, który zażądał od inwestora przedłożenia nowych ekspertyz ekologicznych. Historia ta pokazuje jak ważne dla rynku ropy są rurociągi, ale również i to, że nie ma na nim miejsca na sentymenty, toczy się za to brutalna gra w której wszystkie chwyty są dozwolone. Dlaczego ma to związek z Rosją? Jeśli tak potraktowano Kanadę, państwo bądź co bądź sojusznicze, które podpisało niedawno nowy, dobrze widziany w Waszyngtonie układ o wolnym handlu, to co czeka Rosję, która w zgodnej opinii amerykańskich elit, uznawana jest za wroga?

    Wczoraj pojawiły się prognozy, uznawanej za miarodajną, specjalizującej się w rynku ropy naftowej i gazu ziemnego, agencji analitycznej FDA, której specjaliści są zdanie, że w ramach najbliższej nowej rundy amerykańskich sankcji przeciw Rosji może zostać wprowadzany zakaz importu przez amerykańskie podmioty rosyjskiej ropy naftowej. W ubiegłym roku, amerykańskie firmy zakupiły w Rosji ropę o wartości 7 – 8 mld dolarów, co oznacza, że „w obszarze bezpośredniego ryzyka” znajduje się rosyjski eksport na poziomie ok. 350 – 400 tys. baryłek na dobę. Podobne scenariusze kreślą też analitycy S&P Global Platts. Jednak trzeba odnotować też zdanie sceptyków, którzy uważają, że skala importu rosyjskiej ropy naftowej i produktów ropopochodnych, choć latem tego roku wzrosła do poziomu ok. 800 tys. baryłek na dobę jest na tyle niewielka (ok. 5 % amerykańskiego importu), że z jednej strony Rosja łatwo znajdzie na tę ilość nabywców na innych rynkach, a Stany Zjednoczone per saldo zaszkodzą tylko sobie, bo będą musiały „na gwałt” zwierać nowe kontrakty. Znacznie bardziej dolegliwe byłoby, ale na to póki co się jeszcze nie zanosi, gdyby Waszyngton wprowadził sankcje na wzór irańskich, tzn. zabraniał importu również państwom trzecim.

    Na tego rodzaju posunięcia jest jednak zdecydowanie zbyt wcześnie, bo idzie tu raczej o grillowanie geopolitycznego przeciwnika (czyli Rosji) niźli o wymierzanie ciosów na oślep. W wyniku takiego procesu podgrzewania niepewności Rosja wydaje się więcej tracić niźli w efekcie samych sankcji.

    Potwierdzają to zresztą również rosyjscy ekonomiści. Wczoraj w Moskwie odbyła się, zorganizowana przez Standard & Poor’s, coroczna konferencja poświęcona rosyjskiej gospodarce i jej perspektywom. Otóż zdaniem wypowiadających się w jej trakcie ekspertów znaczący napływ petrodolarów w tym roku (wynik skokowego wzrostu cen) nie wpłynął na szanse wzrostu rosyjskiego PKB. Analitycy oceniają, że do 2021 roku rosyjska gospodarka rozwijała się będzie, ale bardzo powoli, w tempie nie wyższym niźli 1,7 – 1,8 %, a przypomnijmy, że rosyjski rząd, który niedawno korygował in minus tegoroczne wskaźniki wzrostu nadal stoi na stanowisku, że owszem w tym i przyszłym roku będzie on rachityczny, ale już w 2020 i 2021 zbliży się do poziomu 3 %. Eksperci są znacznie bardziej sceptyczni i twierdzą, że zapowiedziany program gigantycznych inwestycji w infrastrukturę (450 mld dolarów) nie zostanie zrealizowany, a jego częściowe wdrożenie niewiele zmieni, bo będziemy mieli do czynienia z realizowaniem pokazowych, ale z ekonomicznego punktu widzenia mniej korzystnych, przedsięwzięć. Ale co innego jest interesujące. Otóż specjaliści Agencji szacują, że cena baryłki ropy naftowej w przyszłym roku spadnie do poziomu 40, może 45 dolarów, a to oznacza wejście rosyjskiej gospodarki w recesję i to jeszcze w sytuacji słabnącego rubla. Wczoraj też pojawiły się w Moskwie prognozy Reiffeisenbanku, że dolar pod koniec roku może kosztować powyżej 70 rubli, a to oznacza wzrost oczekiwań inflacyjnych, bardzo prawdopodobne podniesienie stóp procentowych i w efekcie osłabienie i tak już słabej konsumpcji wewnętrznej. Kółko się zamyka. Warto też przytoczyć opinię Andrieja Klepacza, wiceprezesa Wnieszekonombanku, który na wczorajszej konferencji powiedział, że „praktycznie wszystko co wygraliśmy w związku z tym, że ceny ropy naftowej wzrosły powyżej 70 dolarów za baryłkę, a w budżecie założona była cena 50 dolarów, straciliśmy na odpływie kapitału z Rosji. Prawdę mówiąc w gospodarce nic nie zostało, a nawet, wygląda na to, że odpłynęło więcej”.

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka