107 obserwujących
373 notki
1069k odsłon
  4530   0

Śmierć szefa GRU, czyli wojskowi przechodzą do kontrnatarcia.

W nocy ze środy na czwartek zmarł generał Igor Korobow, kierujący rosyjskim wywiadem wojskowym. Z oficjalnego komunikatu wynika, że 63-letni generał zmarł „po długiej i ciężkiej chorobie”, choć w rosyjskim interncie od razu pojawiło się mnóstwo komentarzy, że w istocie władze po cichu pozbyły się głównego rosyjskiego szpiega wojskowego. To, że zmiany w wywiadzie wojskowym nastąpią dla nikogo nie było tajemnicą po serii wpadek, jakie w ostatnim czasie zanotowało GRU. Nie chodzi tylko o sprawę otrucia Sergieja Skripala, dekonspirację ponad trzystu agentów przez Bellingcat oraz wpadkę specjalnego oddziału wysłanego do Holandii celem włamania się do sieci komputerowej międzynarodowej organizacji walczącej z rozprzestrzenianiem broni chemicznej. Zresztą seria dekonspiracji rosyjskich agentów wojskowych zdaje się nie mieć końca, bo dzisiaj (22.11) Bellingcat ujawnił prawdziwe nazwisko rosyjskiego agenta zaangażowanego w przygotowania do zamachu stanu, jaki Moskwa organizowała pod koniec 2016 roku w Czarnogórze po to aby zablokować NATO-wski akces tego kraju. Trochę niezauważona przeszła inna kompromitacja rosyjskiego wywiadu wojskowego, tym razem w przyjaznej Moskwie Austrii. 9 listopada wiedeńska Krone Zeitung poinformowała, że austriacki kontrwywiad zdemaskował wysokiego rangą oficera tamtejszej armii, który przez ostatnie 20 lat przekazywał Rosjanom tajemnice wojskowe. Skandal, jaki w efekcie tego wybuchł spowodował odwołanie moskiewskiej wizyty austriackiej minister spraw zagranicznych Karin Kneissl (ta sama na weselu której Putin był gościem). Zdaniem ekspertów długofalowe interesy Wiednia są ważniejsze niźli szpiegowski incydent i wzajemne relacje nie zostaną nadwyrężone. Jednak w mediach spotkać można i inny pogląd. Otóż zdemaskowanie rosyjskiego agenta działającego w sztabie generalnym austriackich sił zbrojnych było efektem informacji, które przekazały niemieckie służby specjalne. A to ma z kolei oznaczać, że zbyt prorosyjski kurs Austrii wzbudza irytację w Berlinie i w najbliższym czasie można spodziewać się podobnych rewelacji. Jeśli szpiegowskie skandale na linii Wiedeń – Moskwa powtórzą się, to nawet najbardziej prorosyjskiemu premierowi trudno będzie utrzymać dobrą minę i udawać, że nic się nie dzieje. 

    To trochę podobna sytuacja, jak w przypadku Grecji, do niedawna uchodzącej za jednego z głównych sprzymierzeńców Rosji w Unii Europejskiej. Jednak ostentacyjna działalność rosyjskich agentów dążących do storpedowania grecko – macedońskiego porozumienia regulującego wzajemne relacje obydwu państw zmusiła greckiego premiera Tsiprasa do działania i skończyło się wydaleniem rosyjskich „dyplomatów”. Afera szpiegowska była jednak li tylko zasłoną, która skrywała realną grę interesów. W najbliższej przyszłości (a dokładnie 7 grudnia) grecki premier składał będzie wizytę w Moskwie i przecieki z administracji Putina pozwalają zorientować się jakie były przyczyny zmiany w polityce Aten. Otóż Grecy są zdania, że ponadstandardowa lojalność wobec Rosji w efekcie przyniosła faktyczne zamrożenie zachodnich, przede wszystkim amerykańskich inwestycji w Grecji. Chodzi o inwestycje w Salonikach i Kawali, których wartość, jak szacują Grecy może być oceniana na ponad miliard dolarów. Niedawne oświadczenie Tsiprasa w Salonikach o celowości budowy drugiej nitki właśnie uruchomionego gazociągu Turecki Potok, który według jego stanowiska miałby przebiegać przez północną Grecję i Adriatyk po to aby w okolicach Brindisi osiągnąć brzeg Włoch, trzeba traktować jako propozycję rekompensowania przez Rosję jego krajowi tych strat.

    Tylko, że Rosja oficjalnie opowiedziała się za innym przebiegiem drugiej nitki rurociągu – miałby on biec z Turcji przez Bułgarię, Serbię, Węgry i Słowację do Austrii. Z informacji dostępnych w rosyjskich kanałach na platformie internetowej Telegram można wyrobić sobie pogląd, że wybór którejś z tych opcji jest też wyborem pewnej linii politycznej. Wariant grecki lobbować mają ponoć cywilni ministrowie odpowiedzialni za segment energetyczne w rządzie – głownie wicepremier Kozak oraz minister Nowak. Chodzi nie tylko o to, że jest to wariant krótszy i z ekonomicznego punktu widzenia zapewne rozsądniejszy, bo umożliwia dołączenie do powstającego dzięki takiemu rozwiązaniu hubu greckiego również pól gazowych w szelfie Cypru, Libanu i Izraela. Tsipras chce ponoć zaproponować Moskwie, że zbuduje, oczywiście o ile zwycięży „wariant grecki”, wespół z premierem Włoch silną grupę w Unii Europejskiej opowiadającą się za zniesieniem antyrosyjskich sankcji. Ministra Kozaka wspierać w jego staraniach mają ponoć wszyscy duzi gracze biznesowi z otoczenia Putina od Rottenbergów zaczynając a na Dieripasce kończąc.

Lubię to! Skomentuj38 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka