82 obserwujących
329 notek
781k odsłon
4591 odsłon

W Rosji, biednym czy bogatym, kraju?

Wykop Skomentuj145

W Rosji ciekawa polemika na szczytach elit. Otóż kierujący firmą Rosnano, która zajmuje się rozwojem nowoczesnych technologii, przede wszystkim nano,  Anatolij Czubajs, w przeszłości minister kilku rządów za czasów Jelcyna i autor rosyjskiego programu prywatyzacji, w trakcie niedawno zakończonego Gajdarowskiego Forum powiedział, że ceny energii elektrycznej są w Rosji zbyt niskie, prawie dwa razy niższe niźli na świecie i należałoby je podnieść, bo w przeciwnym razie sprzyjać to będzie nieefektywnemu jej zużyciu. Nie to jednak wzbudziło kontrowersje, ale następna część jego wypowiedzi. Otóż stwierdził, że do kwestii ewentualnych podwyżek cen prądu trzeba podchodzić bardzo ostrożnie, bo „Rosja jest biednym krajem. Znacząca część ludności w kraju żyje biednie, a nawet bardzo biednie.”

    Te słowa najwyraźniej poirytowały rzeczniczkę rosyjskiego MSZ-u Marię Zacharową, bo na swoim koncie w jednym z serwisów społecznościowych napisała odpowiedź. Najbardziej zdenerwowało ją chyba to, że opozycyjna rozgłośnia Echo Moskwy, która opublikowała wypowiedź Czubajsa zrobiła to w formie postu, który zatytułowany był „patrzcie im na ręce”. To trochę ułatwiło zadanie pani rzecznik, bo napisała „czyżby na Twoje ręce?” i dodała – Rosja jest bogatym krajem, a zaraz po tym napisała też, że „chciałaby się dowiedzieć od wielokrotnego ministra, jeszcze od czasów Jelcyna a potem zarządzającego wielkimi firmami państwowymi, jak to się stało, że Rosjanom żyje się biednie.”

    I tak zaczęła się rozmowa. Czubajs przeczytał pytania Zacharowej, ale nie wybrał milczenia. Jest to o tyle ciekawe, że w Rosji przez lata oskarżano „liberałów” otaczających Jelcyna o to, że dzięki ich nieudolności upadło wielkie imperium, gospodarkę i majątek narodowy rozkradziono, a ludzie cierpieli niedostatek. Przez lata oskarżani o najgorsze przewiny milczeli, ale teraz najwyraźniej przystąpili do polemiki. Może dlatego, że Zacharowa nie jest pierwszoplanową figurą w rosyjskiej polityce, a może dlatego, że notowania władzy lecą na łeb na szyję i zmienia się nastrój w Rosji. Ojciec rosyjskiej prywatyzacji odpisał, że musi przypomnieć, iż kiedy on w 1991 roku został ministrem i zaczął pracować nad przygotowaniem reform gospodarczych to wówczas średnia płaca w Rosji wynosiła 12 dolarów miesięcznie, rubel był walutą niewymienialną, a sklepowe półki świeciły pustkami. „W takim punkcie zaczęliśmy odbudowę i państwa i gospodarki (bo w istocie ani jednego ani drugiego wówczas nie było) i rzeczywiście my wszyscy, mnie nie wykluczając popełniliśmy wówczas sporo błędów. Tym nie mniej kiedy wy zaczynaliście swoją pracę w kraju był wzrost gospodarczy, rubel był wymienialny, inflacja szybko zmniejszała się a deficyt w całości zniknął.”

    Na tym wymiana zadań się nie zakończyła. Zacharowa umieściła w sieci jeszcze jeden, tym razem znacznie ostrzejszy w swej wymowie post, w którym nie tylko, że zarzuciła Czubajsowi iż nie odpowiedział on na jej proste pytanie – jak to się stało, że ludzie w Rosji żyją w biedzie, ale na dodatek napisała, że nie wie czego było w jego odpowiedzi więcej „błędów czy nikczemności” i przypomniała Czubajsowi, że kiedy ona zaczynała w 1998 roku swoją pracę w rządzie to Rosja znajdowała się w kryzysie i chwilowej niewypłacalności.

    Na co warto zwrócić uwagę w tej wymianie uprzejmości na szczytach rosyjskich elit? Nie chodzi tu tylko o to, że najprawdopodobniej Zacharowa, która określiła Czubajsa mianem człowieka „niesympatycznego” nie przepada za autorem rosyjskiej prywatyzacji kuponowej. Chodzi o to, że Czubajs najprawdopodobniej uznał, iż błędy, które popełniła ekipa z jego udziałem w porównaniu z dokonaniami obecnej rosyjskiej władzy nie sią znacznie większe, a nawet zapewne mniejsze. Bo kiedy on odchodził, to Rosja była co prawda w kryzysie, ale miała lepsze fundamenty i perspektywy. A teraz nie tylko, że też ma do czynienia z kryzysem i biedą, to perspektywy są dużo gorsze. Drugi element na który warto podkreślić, to ta dystynkcja my – wy. Stara ekipa, kontra nowa ekipa. Niewykluczone, że mamy do czynienia z jedną z pierwszych tak silnych werbalizacji podziału w rosyjskich elitach na tle sporu o przyszłość Rosji. Jest to o tyle istotne, że rosyjskie elity od kilku już miesięcy dyskutują o roku 2024, czyli o sytuacji w jakiej znajdzie się kraj, kiedy Putin zakończy swą ponoć ostatnią kadencję.

    Słowa Czubajsa są też najprawdopodobniej świadectwem narastającej irytacji części rosyjskich elit z nieudolności obecnej ekipy kierującej rosyjską gospodarką, która nie jest w stanie pobudzić jej do szybszego wzrostu. Każdy tydzień przynosi informacje o korekcie, i to zawsze w dół, perspektyw rosyjskiego PKB. Według oficjalnych prognoz rosyjskiego rządu w tym roku gospodarka urośnie o 1,3 %, w przyszłym zbliży się do 2 %, a dopiero w 2021 ma szansę przekroczyć 3 %. Eksperci Banku Światowego są znacznie ostrożniejsi i uważają, że do roku 2025 raczej na pewno nie będzie się rozwijała szybciej niźli maksymalnie 2 % w skali roku. Podobnie ostrożni w ocenach są wszyscy profesjonalni analitycy regularnie ankietowani przez Moskiewską Wyższą Szkołę Gospodarki. Na podstawie ich opinii ekonomiści z tej renomowanej uczelni budują indeks – konsensus dotyczący perspektyw wzrostu rosyjskiego PKB. Żaden z ankietowanych, 25 analityków nie jest takim optymistą, aby uważać, że Rosja rozwijać się będzie w najbliższych latach w tempie większym niźli 1,4 – 1,8 % rocznie.

Wykop Skomentuj145
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka