85 obserwujących
342 notki
851k odsłon
4307 odsłon

Rosja patrzy na wybory do Europarlamentu i zastanawia się czy nie zmienić taktyki.

Wykop Skomentuj37

Rosjanie uważnie obserwują to co się wydarzyło przy okazji wyborów do Parlamentu Europejskiego i wyciągają z tego interesujące wnioski. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden interesujący element tego rosyjskiego oglądu sytuacji europejskiej. Chodzi o to, co wydarzyło się w przedwyborczym tygodniu w Austrii oraz co ma nadal swoje konsekwencje polityczne, bo właśnie tamtejszy parlament uchwalił votum nieufności wobec rządu kanclerza Kurza (po raz pierwszy od II wojny światowej), co oznacza rozpisanie przedterminowych wyborów.  

    Wydarzenia w Austrii opisywane u nas były w tonie ciekawostki, tematu trochę dla prasy bulwarowej, a w Rosji traktuje się je bardzo poważnie. Przede wszystkim z tego powodu, że uważa za zwiastun tego co będzie działo się w Europie w nadchodzących miesiącach a może nawet latach. Podobnie patrzy się na sytuację związaną z Brexitem. Jeśli idzie o opuszczenie Unii przez Wielką Brytanię, to rosyjscy analitycy są zdania, że brukselskie elity, a w praktyce niemiecko – francuski tandem celowo i z wyrachowaniem do tego stopnia utrudniał rokowania, aby spowodować polityczny kataklizm w Wielkiej Brytanii. Upokorzenie europejskiego mocarstwa i jego społeczeństwa, postawienie go na krawędzi dezintegracji państwowej (perspektywa secesji Szkocji i niepewna przyszłość Irlandii Północnej) oraz destrukcja tradycyjnych elit, bo Partia Konserwatywna znalazła się na progu anihilacji zarówno wyborczej, jak i w efekcie konfliktów wewnętrznych, a Partia Pracy ma się niewiele lepiej, miały być lekcją dla ewentualnych naśladowców. I dlatego przewodniczący Rady Europejskiej pozwalał sobie, a raczej jemu pozwolono, bo mało kto w Rosji wierzy w jego samodzielną rolę polityczną, na prowokacyjne, pod adresem Brytyjczyków, czy brytyjskich elit wystąpienia. A główny negocjator, Francuz Michel Barnier w uznaniu zasług stał się kandydatem prezydenta Makrona na szefa Komisji Europejskiej. Ale wybory do Parlamentu Europejskiego, zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w innych krajach (Polska i Węgry są tu wyjątkami) pokazują zadaniem Rosjan jeszcze przynajmniej trzy zjawiska.

    Po pierwsze w przeszłość odchodzi dominująca rola wielkich bloków w kształtowaniu ładu politycznego Europy. Obraz staje się coraz bardziej różnorodny. Po drugie otwarcie europsceptyczne, a w przeszłości nawet secesjonistyczne formacje polityczne, takie jak partia pani Le Pen we Francji, czy włoska Liga przesuwają się na pozycje eurorealistyczne, tzn. mówią raczej o reformowaniu Unii Europejskiej a nie o opuszczeniu związku. Rosjanie, a przynajmniej część rosyjskich ekspertów ds. międzynarodowych wyciąga z tego wniosek, który możemy uznać za krytykę dotychczasowej polityki Kremla. Otóż, tak uważa np. wpływowy Fiodor Łukianow z Klubu Wałdajskiego, popieranie przez Moskwę formacji w typie Alternatywy dla Niemiec, czy austriackiej Partii Wolności nie ma sensu, bo nie prowadzi do żadnych korzystnych z punktu widzenia Rosji rozwiązań. Formacje te są zbyt słabe a na dodatek izolowane i w efekcie nie mogą wpływać na politykę Unii Europejskiej. Natomiast, jeśli urosną, tak jak partia Salviniego czy Marii Le Pen, to w gruncie rzeczy dlatego, że zdobywają część elektoratu środka, a to zawsze odbywa się za cenę odejścia od starych, radykalnych przekonań. Czyli korzyści są niewielkie, a straty wymierne. Polegają one przede wszystkim na tym, że „straszak rosyjski” zaczyna być używany jako spoiwo, narzędzie konsensusu europejskich elit liberalnych, a to w praktyce oznacza, albo może oznaczać, że Unia Europejska wstępuje na drogę amerykańską, gdzie antyrosyjskość stała się jednym z elementów budowania porozumienia w Kongresie. Koszty wizerunkowe, ale również materialne, jakie ponosi Rosja są wymierne, korzyści żadne. Również z tego powodu, że pogłoski o przedwczesnej śmierci Unii Europejskiej są zdaniem rosyjskiego analityka przesadzone, i nie opisują trafnie tego co się w Europie dzieje. W ten obraz, zdaniem Łukianowa, wpisuje się to co się wydarzyło w Austrii.

    Przypomnijmy. W Wiedniu wybuchł wielki polityczny skandal, który na tydzień przed wyborami do Parlamentu Europejskiego spowodował rozpad tamtejszej koalicji złożonej z Partii Ludowej (kanclerz Sebastian Kurz) oraz prawicowej Partii Wolności (wicekanclerz Heinz-Christian Strache). Powodem kryzysu było nagranie video opublikowane przez dwie niemieckie lewicowe gazety (Bild oraz Suddeutsche Zeitung) na którym można zobaczyć jak w jednym z hoteli na hiszpańskiej Ibizie austriacki wicepremier rozmawia z Rosjanką w „niepokojąco krótkiej spódniczce”, jak napisały media. Sam Strache jest ubrany w podkoszulek, co dowodzi, że rozmowa prowadzona była w dość swobodnej atmosferze, zresztą w specjalnym oświadczeniu austriacki polityk przyznał, że był pijany. Jednak nie to wywołało skandal, ale tematy jakie rozmówcy poruszali. Otóż „Rosjanka” proponowała politycznie korzystne dla Partii Wolności inwestycje, takie jak nabycie kontrolnego pakietu akcji w jednym z wiodących austriackich dzienników, po to aby przekształcić go w trybunę dla formacji austriackiego wicekanclerza. W zamian chciała uzyskać korzystne kontrakty publiczne pod warunkiem wejścia Partii Wolności do rządu. Rozmawiano też w jaki sposób można zasilić partyjna kasę obchodząc przy okazji obowiązujące w Austrii przepisy na temat finansowania partii politycznych. W specjalnym oświadczeniu Strache mówił o „pułapce zastawionej przez tajne służby”.

Wykop Skomentuj37
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka