85 obserwujących
342 notki
854k odsłony
4319 odsłon

Rosja patrzy na wybory do Europarlamentu i zastanawia się czy nie zmienić taktyki.

Wykop Skomentuj37

    Podobnie uważa Łukianow, zresztą teza ta powtarzana jest w rosyjskich mediach. Pytanie tylko o czyje służby chodzi? Ala najpierw warto zacząć od czegoś innego. Otóż zdaniem rosyjskiego analityka austriacką formację wybrano celowo na przedmiot ataku, bo jak napisał zdecydowało w tym wypadku to, że liderzy Partii Wolności to „politycy formatu małomiasteczkowego” w odróżnieniu np. od Salviniego czy Le Pen. Dlatego dość nieudolnie zmontowana prowokacja mogła się w ich przypadku udać. Zresztą nowe informacje, które pojawiają się w rosyjskich mediach wręcz wskazują na to, że mamy do czynienia z „prywatną inicjatywą”. Nagranie miało być zlecone przez dość podejrzanych gentelmanów powiązanych ze światem kryminalnym i z handlarzami broni i już jakiś czas temu „wystawione na rynek” za cenę, która ponoć zawierała się w siedmiocyfrowej kwocie, liczonej oczywiście w euro. Czy i ile niemieckie gazety za film zapłaciły, nie jest jeszcze jasne. Jasnym okazało się to, że „Rosjanka” która wystąpiła w roli „krewniaczki miliardera Makarowa” nią nie jest. Sam Makarow powiedział, że był jedynym dzieckiem w rodzinie i nie ma żadnej kuzynki, ani dalszej ani bliższej, a niedługo potem jeden z austriackich tabloidów zidentyfikował ją jako luksusowa wiedeńską call girl.

    Ale w artykule Lukianowa (napisanym dla TASS) jest jeszcze jeden ciekawy wątek. Otóż w tym samym czasie w którym wybuchł skandal w Austrii miała odbyć się w Wiedniu konferencja organizowana przez Klub Wałdajski oraz austriacką Narodową Akademią Obrony. Sama konferencja się odbyła, ale w ostatniej chwili wycofali się z jej organizowania, a nawet z uczestnictwa w niej Austriacy. Andriej Bystrickij, przewodniczący rady Klubu, witając jej uczestników w rosyjskiej ambasadzie w Wiedniu, powiedział, że „dialog między Rosją a Unią Europejską, a w szczególności miedzy Rosją a Austrią będzie kontynuowany, bo stosunki obydwu krajów są wystarczająco silne”. Za tą okrągłą dyplomatyczną formułką skrywa się istotna treść. Bo oczywiście trzeba zadać pytanie z jakiego powodu przedstawiciele Austrii w ostatnim momencie zdecydowali się wycofać z konferencji? W swym napisanym już po wyborach do Parlamentu Europejskiego komentarzu Timofirj Bardaczow, dyrektor programowy Klubu, napisał, że to co się stało w Austrii było wymierzone bardziej w Sebastiana Kurza, niźli Partię Wolności. Przede wszystkim z tego powodu, że miało pokazać czym kończą się koalicje z siłami eurosceptycznej prawicy, a jego zdaniem może nawet zostać zahamowana kariera austriackiego „wunderkinda”. Z tego też względu, austriaccy wojskowi prawidłowo odczytali „wysłany komunikat”. Zbytnia prorosyjskość może nie być dobrze widziana w nowym politycznym układzie w kraju, który najprawdopodobniej polegał będzie na odtworzeniu już po wyborach tamtejszej tradycyjnej koalicji socjaldemokratyczno – chadeckiej. Jeśli idzie o wyniki wyborów jego zdaniem pokazują one, że sympatyzująca z Rosją prawica nie jest w stanie zdobyć dominacji. Europejska scena polityczna, owszem radykalizuje się, ale po obu stronach, o czym świadczą dobre rezultaty Zielonych i Liberałów. Oznacza to nie tylko ożywienie życia parlamentarnego w Brukseli, ale paradoksalnie pokazuje siłę establishmentu, który wobec braku możliwości koalicyjnej eurosceptyków nadal jest głównym rozgrywającym. Większe zróżnicowanie oblicza politycznego Europy daje Rosji paradoksalnie większe możliwości gry, ale również stanowi potencjalnie większe zagrożenie. Zagrożenie związane jest zdaniem Bardaczowa z tym, że relatywne osłabienie rządzących w Berlinie i w Paryżu wzmacnia siłę więzów euroatlantyckich, bo Europie trudniej będzie „wypłynąć na wody niezależności”. Problemy wewnętrzne, związane z dyskusją o kształcie projektu europejskiego spowodują, że stolice na starym kontynencie nie ulegną pokusie budowy jakiegoś wspólnego przedsięwzięcia obronnego, będącego w pewnej kontrze do Stanów Zjednoczonych i tradycyjnie rozumianej roli NATO, nie będą miały na to po prostu sił, zajęte problemami wewnętrznymi. Szansa, przed którą staje Rosja, to możliwość uprawiania polityki dwustronnej, obliczonej na współpracę z wybranymi państwami europejskimi. Nie przeciw, ale obok Unii i jej struktur. Tak jak ma to dziś miejsce w przypadku Austrii i Niemiec.

    Ale dotyczy to nie tylko tych dwóch państw. W przeddzień wyborów, w Chorwacji prezes rosyjskiej firmy Zarubieżneft Kudriaszow spotkał się z tamtejszą panią Prezydent. Z jakiego powodu? Otóż jego firma podpisała porozumienie, o którym chorwacka prezydent rozmawiała w Moskwie, jeszcze w 2017 a potem w Soczi w czerwcu 2018 roku z prezydentem Putinem. Przewiduje ono budowę niewielkiego (5,5 km), ale ważnego gazociągu, łączącego chorwacki system gazowy z zakładami rafineryjnymi znajdującymi się w miejscowości Slavonski Brod, na terenie tzw. Republiki Serbskiej wchodzącej w skład Bośni i Hercegowiny. Zakłady są własnością Rosjan i pierwotnie zakładano budowę innego gazociągu przez terytorium BiH. Trzeba też przypomnieć, że prywatyzacja, o ile w ten sposób można nazwać sprzedaż firmy Rosjanom odbywała się pod patronatem Milorada Dodika, wieloletniego prezydenta Republiki Serbskiej BiH, oraz polityka niesłychanie prorosyjskiego. Można oczywiście powiedzieć, że w tym wypadku mamy do czynienia z interesami, pragmatycznym połączeniem obopólnych korzyści, ale ten interkonektor oznacza też połączenie chorwackiego systemu gazowego z BiH. A przecież Serbia już na początku tego roku rozpoczęła budowę swojej części tzw. Tureckiego Potoku. Zakończenie prac planuje się z końcem roku i jak się uważa, w kwietniu 2020 pierwsze partie gazu będą nim płynąć. Już dziś mówi się głośno o budowie połączeń z Chorwacją i z Bośnią. Kiedy to się uda system na południu Europy będzie „domknięty”. A co z chorwacką inwestycją na wyspie Krk polegająca na budowie portu do przyjmowania LPG? Stoi w miejscu.

    A zatem, nowa (pytanie czy rzeczywiście nowa?) strategia Rosji będzie w większym stopniu koncentrować się na ignorowaniu Unii, a szukaniu pól współpracy z poszczególnymi państwami. Na płaszczyznach na pozór neutralnych, takich jak zapowiedziane właśnie przez specjalnego niemieckiego przedstawiciela ds. Rosji, deputowanego SPD Dirka Wiese, planowane zniesienie wiz dla osób poniżej 26 roku. Taka polityka umożliwia marginalizowanie tych w Europie, przede wszystkim Polski, ale również Bałtów, którzy stale przestrzegają stary kontynent przed Rosją.


Wykop Skomentuj37
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka