85 obserwujących
342 notki
851k odsłon
3233 odsłony

Sprawa Iwana Gołunowa, czyli o politycznej sprawności ekipy Putina.

Wykop Skomentuj22

Rosyjskie władze musiały w ostatnich dniach poradzić sobie z jednym z najpoważniejszych kryzysów wewnętrznych ostatnich lat. Mam na myśli, oczywiście sprawę dziennikarza śledczego Iwana Gołunowa, którego zatrzymano w ubiegły czwartek pod zarzutem handlu i produkcji narkotyków. Sama sprawa jest już dość dobrze opisana i nie ma chyba sensu nadmiernie się na jej temat rozpisywać. Ale przypomnijmy podstawowe fakty. Gołunowa zatrzymano w czwartek, odmówiono mu możliwości rozmowy z adwokatem (przez kilkanaście godzin), w trakcie zatrzymania poturbowano go nieco, z opóźnieniem zawieziono do lekarza, który jednak bardziej ufał słowom śledczych i nie dopatrzył się niczego zagrażającego zdrowiu zatrzymanego dziennikarza. Zarzuty jakie mu postawiono były poważne – w takich sprawach kara w Rosji wynosi od 10 do 15 lat więzienia i niemal zawsze dostaje się sankcję i trafia przed procesem do aresztu. Jedna z liberalnych moskiewskich gazet obliczyła, że tylko w kilku promilach przypadków ci, którzy mają zarzuty z tego samego artykułu kodeksu karnego nie siedzą. W Rosji jest tez co najmniej kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset przypadków dość podejrzanego formułowania oskarżeń z tego tytułu, i tak się składa, że często „handlarzami narkotyków” okazują się ludzie niewygodni dla władz.

Przyjaciele i znajomi Gołunowa zaraz podnieśli alarm i już następnego dnia udało im się podważyć część narracji władz. Otóż służby dochodzeniowe opublikowały po jego zatrzymaniu zdjęcia mające, ich zdaniem, pochodzić z mieszkania dziennikarza, które przedstawiały aparaturę do produkcji syntetycznych narkotyków. Dziennikarze udowodnili, publikując zdjęcia w sieci, że mieszkanie, mające być rzekomo mieszkaniem dziennikarza wcale nim nie jest. I rzecznik prasowy organów ścigania musiał przyznać, że „nastąpiła pomyłka”. Ale to przyznanie się do winy, oraz aktywność środowiska zaczęła już robić swoje. Okazało się, że sprawa nawet jak na rosyjskie standardy jest szyta grubymi nićmi, a w winę dziennikarza mało kto wierzy. Co ciekawe, już w piątek i sobotę zyskał on obrońców w osobach, o których nie myślelibyśmy nigdy, iż są w stanie wystąpić z najmniejszym słowem krytyki wobec władz. Na przykład Margarita Simonian, kierująca propagandową tubę Kremla, telewizją Russia Today i portalem Sputnik, wezwała władze do zbadania sprawy, bo związanych z nią jest „wiele pytań”. Zaczęli protestować, i to publicznie, prowadzący państwowych kanałów telewizyjnych, nawet, choć nie od razu, do protestów przyłączyła się rzeczniczka rosyjskiego MSZ-u Zacharowa. W Petersburgu kończyło się wówczas kolejne Forum Gospodarcze w trakcie którego atmosfera również była dość gorąca, choć nie związana z Gołunowem, tylko z innym głośnym więźniem ostatnich miesięcy – prezesem funduszu Baring Vostok, Michaelem Calveyem. Polecam uwadze zainteresowanych relację, którą znaleźć można w sieci, z roboczego śniadania organizowanego przez Sbierbank. Uczestniczyło w nim kilkadziesiąt osób, prezesów największych rosyjskich firm (w większości państwowych, z prywatnych był tylko właściciel Tinkoff Banku), członków rządu, deputowanych. Jednym słowem rosyjska elita. I napisać, że dyskusja było ożywiona to nic nie napisać. Niektóre wystąpienia (np. szefa komisji finansów Dumy) przepełnione były wściekłością, czy nawet nieskrywaną niechęcią adresowaną do siedzących na sali przedstawicieli rządu, w tym wypadku ministra rozwoju gospodarczego Orieszkina. Jaki był powód takich emocji? Przekonanie, że kraj stoi w miejscu, gospodarka się nie rozwija, konkurenci uciekają a władze nie mają żadnych recept na rozwiązanie sytuacji. Ale w tych nieskrywanych emocjach było też coś nieuchwytnego, egzystencjalnego wręcz, tak jakby rosyjskiej elicie groził wybuch głuchego i destrukcyjnego buntu, który wszystko zmiecie. I niektórzy z przedstawicieli tej elity oskarżają innych, że przez swą nieudolność sprowadzają zagrożenie na wszystkich.

Na marginesie warto zauważyć, że do Petersburga, a jest to największa gospodarcza impreza w Rosji, nie przyjechał premier Miedwiediew. Zamysłem władz było wykorzystanie petersburskiego Forum celem przedstawienia sojuszu rosyjsko – chińskiego, tego, że z zarówno z punktu widzenia współpracy gospodarczej, ale również politycznie wchodzi on na wyższy, bardziej zaawansowany poziom. Ale w opinii relacjonujących kongres mediów gospodarczych ten zabieg się nie udał, bo większość przedsiębiorców chciała rozmawiać, i w kuluarach rozmawiała tylko o jednym – o słabych perspektywach wzrostu gospodarczego i o tym, że Rosja, która jest kontrolowana przez ludzi w mundurach jest przez nich spychana w przepaść. Opublikowano nawet specjalną ankietę, uczestnicy której, a była to zdecydowana niemal 90 % większość, uznali, że bezprawie które swymi działaniami wprowadzają siłowicy jest głównym zagrożeniem dla rosyjskiego biznesu.

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka