Mam trochę wolnego czasu; między rzeźbieniem w literkach tekstu oglądam zawody sportowe w Soczi podnosząc przy tym wiedzę o nowe konkurencje olimpijskie, o których do tej pory niewiele wiedziałem. Barwne stroje pań i panów, ładne widoki i ciekawe ujęcia widziane w jakości HD, to główne atuty przyglądaniu się zaciętej rywalizacji o olimpijskie krążki.
To Rosja, Soczi i najważniejsze z zawodów sportowych – igrzyska olimpijskie. Gdzieś z tyłu głowy ( może w gadzim mózgu) tli się niepokój i nie chodzi tutaj o rywalizację indywidualną czy drużynową; chodzi o zamieszki na Ukrainie, które są niebezpiecznym zjawiskiem: jedność narodu Ukrainy jest zgodna, jak jeden mąż i trzy żony.
W tym ukraińskim zaprzęgu konie odmówiły swojego posłuszeństwa; postanowiły wyprząc się i pójść na popas zostawiając dyliżans z woźnicą na samym środku wzburzonego stepu. Rozwścieczone wilki atakują ten wehikuł z każdej strony wyszarpują dla siebie jak najlepsze kęsy i ciągną w swoją, dla sępów i hien zostawią ochłapy; dla wytrawnych poszukiwaczy zostaną wybielone kości…
Oglądam świetne widowisko jakiego dostarcza mecz hokejowy USA – Kanada. Gdzie te czasy, kiedy nasza reprezentacja spisywała się całkiem dobrze. Co w ogóle z tym naszym sportem zimowym? Dlaczego większość dyscyplin białego szaleństwa musi sama sobie radzić w szkoleniu, zdobywaniu sprzętu i środków? Takie na przykład łyżwiarstwo szybkie; jeden złoty medal olimpijski Bródki i żadnego krytego toru łyżwiarskiego?!
A gdyby tak odkryć – z powodu braku środków rzecz jasna – ministerstwo sportu? Niech popracują w tych warunkach, jeśli wystawianie gęby do udzielania wywiadów można nazwać pracą i jeśli za pracę przyjąć otrzymywanie obrzydliwie wielkich premii i nagród!
A może też zdjąć dach z innych ministerstw od ministerstwa zdrowia i finansów zaczynając?
Niech zobaczą, jak to jest pracować na świeżym powietrzu pod przysłowiową chmurką chronieni przed „szkodliwymi warunkami” jedynie parasolem od Chinola.
Wracając do Ukrainy i tego, co się dzieje na kijowskim Majdanie, to cieszę się, że u nas w Polsze, demokrację mamy już od 25 lat i nie musimy o nią już walczyć, a wybryki chuligańskie: postawienie namiotu na Krakowskim Przedmieściu, Masz Niepodległości i inne inicjatywy nazywane są wprost – zamachem na demokrację przez skrajną prawicę i kiboli i zostają rozwiązane przez demokratyczną władzę w sposób pokojowy bez użycia siły…
W przerwie oglądanego meczu (USA-Kanada), zastanawia mnie, jak się ma sprawa krakowskiego zamachowca do wydarzeń, które pokazuje nam telewizja z dramatycznych relacji na Ukrainie?
Trzeba dodać, że w jakości HD o wiele lepiej wyglądają zmagania i rywalizacja w sporcie niż pokazywana krew ofiar w Kijowie i którymkolwiek innym miejscu na Ziemi.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)