Erynia Erynia
33
BLOG

PO wizji Kassandry

Erynia Erynia Polityka Obserwuj notkę 7

Ciśnienie rozkurczowe, rentgen klatki piersiowej, poziom testosteronu, liczba czerwonych (!) krwinek czy OB, popularnie zwane opadem. Naprawdę, mało mnie to interesuje, w odniesieniu do własnej osoby, a co dopiero polityków. Tym bardziej, że w prywatnej przychodni, za odpowiednią opłatą, mogę uzyskać nawet zaświadczenie o przydatności do pracy jako operator maszyny do wyżarzania płomieniowego. Bardziej może interesowałoby mnie IQ polityków.

Wojna na zaświadczenia lekarskie staje się walką i konkursem przydatności do wykonywania zawodu polityka. Nie tędy droga. Jaki jest polityk, każdy widzi. I słyszy.

Donald Tusk. Wprawdzie nie ma urody pięknej Heleny, a wywołał długoterminową wojnę o jabłko. Ściślej, o jego cenę. Nie raz jabłko było przyczyną niezgody. Trzy mitologiczne boginie: Atena, Hera i Afrodyta, w zaciętej rywalizacji o jabłko dla najpiękniejszej, dopuściły się korupcji na Parysie. Jak wiemy wygrała Afrodyta, która obiecała mu najpiękniejszą kobietę świata, królową Sparty, co było bezpośrednią przyczyną wojny trojańskiej. Dementuję oczywiście pogłoski, jakoby Julia Pitera wcieliła się w postać korupcjogennej Afrodyty. Z wielu powodów jest jej przeciwieństwem, również dlatego, że z korupcją walczy. Na razie marnie jej to wychodzi i, mimo że działała aktywnie w Transparency International, jej poglądy są mało transparentne i ewoluują w dziwnym kierunku.

Wracając jeszcze do premiera. Mimo argusowego spojrzenia, nie ma krwiożerczych zamiarów wobec prezydenta. Nie opuszcza go też olimpijski spokój, nawet po kłopotliwych wypowiedziach posła Kłopotka. Choć nie jest tytanem pracy, ma tytaniczne zdrowie, no, może zbyt dużo cholesterolu, ale to przecież wina sejmowej stołówki. Ma natomiast sny. Co może śnić się po nocach premierowi, zmęczonemu otwieraniem kolejnych boisk szkolnych? Nie piękna Helena ani piękna Julka, tylko trudne słowo angielskie, niemające umocowania w naszym systemie prawnym. Wspaniałym interpretatorem snów jest prezydent, który uważa, że ów sen jest projekcją jego pisemnej wersji (znanej Urbańskiemu), powstałej w 2005 r. autorstwa Jana Vincenta, polityka zdalnie sterowanego przez profesora Balcerowicza. Sen to więc premiera z gatunku bardziej życzeniowego niż proroczego, który został wywołany przez konkretny bodziec. Weto prezydenta. To nic, że poprzedni prezydent wetował ważne ustawy, m.in. o IPN-ie, o powszechnym uwłaszczeniu, czy biopaliwach. Prezydent Kaczyński tylko dwie, które notabene były źle przygotowane.

Zastanawiająca jest niezwykła odporność rządzących na krytykę i „buczenie” w miejscach mało do tego przystosowanych. Istna nieprzemakalność. Daleki od standardów jest marszałek Komorowski, co nie przeszkadza mu interesować się aneksem i spotykać w tej sprawie z płk. L. Koalicja też cokolwiek rozluźniona. Minister Sawicki nie ma odwagi otworzyć puszki Pandory z napisem KRUS, Pawlak przyrównuje nepotyzm w partii do demokratycznie wybranych braci Kaczyńskich. Co więcej, nieprawnie przypisuje sobie tradycje ludowców i choć wspomina o zamordowaniu przez SB 200 działaczy, nadal trwa przy krytyce dekomunizacji.

Janusz Palikot, przewodniczący komisji "Przyjazne Państwo", ze swoją tajemną i jedyną bronią w biurku, po 200 dniach oczyszczania stajni Augiasza, nie może pochwalić się żadnym sukcesem, prócz obniżenia ochronnego wieku emerytalnego z 4 do 2 lat. Krezus wszystkich Polaków oskarża marszałka swojej partii o opóźnianie projektów i grozi dymisją.
Trwa casting na Heraklesa. Jak dotychczas, chętnych brak. Jurorzy też mało profesjonalni.
Nadal ślepa Temida tropi nie tych, co powinna, a CBŚ spragnione informacji, przesłuchuje chorych na Alzheimera. Istna Sodoma i Gomora.
Kassandra miała rację: albo prezydent się opamięta, albo nowe wybory.

MagdaF.

 

Erynia
O mnie Erynia

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka