We współczesnym świecie rozbuchanej konsumpcji i nieograniczonej podaży, sprzedać można wszystko.Bowiem wszystko jest towarem. Można wystawić na licytację niewierną żonę, niegrzecznego brata, wejściówkę na własną egzekucję (jak uczynił to na eBayu amerykański skazany). Można sprzedać książeczkę mieszkaniową (zawsze zastanawiałam się nad korzyścią takiej operacji), własne dane osobowe, mecz, swoje dziecko lub cząstkę siebie jako towar.
Na stronie Polskiego Portalu Transplantacyjnego czy na www.niesmiertelni, pełno jest ogłoszeń: sprzedam nerkę czy szpik. „Nerka jest moją własnością i państwo nie ma nic do tego” – usprawiedliwia się sprzedający, zachwalając swój towar jak profesjonalny sales manager, że nerka jest młoda, w dobrym stanie, nieskażona używkami. Brak tylko zdjęcia.
Można sprzedać każdy kit; każdą, nawet najbardziej bezsensowną informację, jeśli tylko dotyczy osób znanych, a najlepiej ze zdjęciem naruszającym prywatność obiektu i jego dobra osobiste. Można sprzedać się do reklamy proszku do prania, leku na prostatę czy tabletek na biegunkę, a także, w towarzystwie pederasty, reklamować usługi bankowe.
Politycy sprzedają się każdego dnia. Dlatego dla nich ważniejszy jest image niż to, co mają do powiedzenia. Przecież jaki jest polityk, każdy widzi. Najlepiej więc, żeby był w miarę młody, choć nie za bardzo, bo może to sugerować brak doświadczenia, przystojny, wysportowany i elegancki. Dobrze, żeby żył w stałym związku, nie konkubinacie, miał przynajmniej dwoje dzieci, konto w banku i prawo jazdy. Także na wózek widłowy. Kampanie wyborcze przybierają więc formę wyszukanych castingów, których jurorami są wyborcy.
Po cichu i bez oficjalnej pompy można też sprzedać swoich najbliższych: rodzinę, własnego kolegę czy przyjaciela. Takim handlem zajmowała się SB – spółka skarbu państwa. I nie ważne, że transakcja pozostawiała niezmywalną plamę na honorze; była opłacalna, bowiem kupony od niej odcinano jeszcze wiele lat, rzadko niszcząc rachunki nieobciążone vatem.
To, że można sprzedać wszystko, ilustruje powodzenie Allegro czy eBaya. Parafarmaceutyki na wszystko cudotwórców z Dalekiego Wschodu, za które wzięła się już policja; przeterminowane i wątpliwej skuteczności, samochody zza zachodniej granicy za przysłowiową złotówkę, bo sprzedający pominął kilka zer, co spowodowało zawracaniem głowy prokuraturze. Ostatnio, klikając w zakładkę: sprzedam tanio mercedesa, ukazuje się strona organizacji zwalczającej handel żywym towarem. Choć to smutne, kobieta nadal jest towarem, a nasi kolejni parlamentarzyści nie potrafią do dziś uregulować zakazu reklamy domów rozkoszy, która wdarła się do naszej prasy i pod nasze wycieraczki samochodowe.
O sprzedaży honoru już było. Można jeszcze sprzedać własną duszę. Mamy nawet na to dowody literackie. Ale nie tylko . Na Allegro ukazało się takie ogłoszenie:
Witam przedmiotem aukcji jest moja dusza!!!
To nie żart!!!
Towar pierwszej klasy nie używany - dusza niewierząca !!!
Towar zostanie dostarczony po śmierci - na wyłączność !!!Do wylicytowanej ceny nie trzeba doliczać kosztów wysyłki!!!
Dla tych, którzy nie mają kontaktu z Szatanem lub, którzy preferują czarna kawę – szatana, podaję namiary: kierunkowy do Szatana – 0-66, lub Szatan Taxi – 9666. W przypadku pogorszenia samopoczucia dzwonić na Szatan lekarz – 999 pamiętając, że kredyt na ewentualne leczenie można otrzymać z Banku Szatan w 10 ratach 0% - w wysokości 66,6.
A gdy zaspokoimy podaż i pozbędziemy się wszystkiego co mieliśmy, honoru, duszy i ciała, cóż nam zostanie? Ale nie ma się co martwić. Przecież na Allegro można nie tylko sprzedać, ale i kupić. Wszystko. Z wyjątkiem rozumu.
MagdaF.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)