Na co umarł Che Guevara? Na szczęście. Był uosobieniem ideologii komunizmu, ideologii promującej totalitaryzm.
To, czyj wizerunek nosimy na T-shircie jest naszą prywatną sprawą. Wszak żyjemy w wolnym kraju. Jeden lubi Che Guevarę czy Kaczora Donalda, inny napis: Nie lubię ruskich (pierogów), Nie czytam Gazety Wyborczej czy Nie płakałem po Geremku - Stop wariatom drogowym. Często koszulka jest prezentem lub, kupowana w ciemno, nie bywa uzewnętrznieniem przekonań noszącego. I tu jest pies pogrzebany. I największe niebezpieczeństwo. Żeby umieć odróżnić Che od J.Mayalla, Pinocheta od generała, a Castro od Dziadka Mroza.
Każdy ma takiego idola, na jakiego zasłużył. To, co powiesimy sobie nad łóżkiem, to nasza sprawa. Możemy nawet postawić popiersie swego idola w naszym ogródku czy ustawić banner: I love CCCP. Byle nie był widoczny od frontu.
Polskie prawo bowiem, w art. 256 k.k. mówi, że karze podlega ten, kto propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa. I tu ustawodawca zamknął furtkę, która istniała jeszcze do 1998 r. Wcześniej, w tzw. Małym kodeksie karnym, istniał zapis zakazujący propagowania faszyzmu. Po nowelizacji produkcja, handel czy obrót tego typu pamiątkami przestał być karalny. I tu nasuwa się pytanie. Czy wizerunek Guevary to propagowanie tylko jego wyglądu czy też ustroju, o jaki walczył?
Kilka lat temu, na portalu Yahoo! można było kupić puszkę po cyklonie B, używanym w komorach gazowych, za co portal został pozwany do sądu przez członków Unii Studentów Żydowskich we Francji i Międzynarodową Ligę przeciw Rasizmowi i Antysemityzmowi. Według prawa francuskiego wystawianie na widok publiczny symboli nazistowskich i handel nimi jest przestępstwem, a sędzia nakazał Yahoo! wprowadzenie takich rozwiązań, by francuscy internauci nie mogli brać udziału w „nazistowskich aukcjach”. Yahoo! zaskarżyło wyrok, ponieważ jego serwery znajdują się we USA, a wyrok wydał sąd francuski. Jednak wprowadziło do swego regulaminu zakaz handlu wszelkimi przedmiotami promującymi lub gloryfikującymi nazizm. Dodając jeszcze jeden: Ku Klux Klan.
Obecnie na Allegro – militaria można kupić czapkę luftwaffe, hełm M37 - spadochroniarz Wehrmacht, stopnie SS, szarotki na czapkę czy bluzę SS, a w Warszawie na Kole kolekcjonerzy „hitleraliów” mają wielki wybór. Handel pamiątkami po wojskach hitlerowskich nie jest sprzeczny z polskim prawem, a regulamin Allegro mówi tylko o zakazie handlu przedmiotami zawierającymi treści obelżywe, nawołujące do nienawiści między narodami. I popielniczce ze swastyką nie widzi nic złego.. To, co kiedyś mogło być pochwałą faszyzmu, jak np. odznaka faszystowskiej partii NSDAP „Alter Kampfer, dziś jest tylko przedmiotem obrotu. I choć symbolika może wywoływać obrazę, z punktu widzenia prawa przestępstwem nie jest.
Nie jest też niezgodna z prawem inicjatywa Mariana Pawlaka, przedsiębiorcy z miejscowości Czumów koło Hrubieszowa, który chce uhonorować Edwarda Gierka, któremu osobiści jest wdzięczny za rozwój hrubieszowskiej ziemi, okazałym pomnikiem. Choć w Sosnowcu, rodzinnym mieście Gierka nie chcą jego pomnika, Ogólnopolskie Stowarzyszenie im. Gierka zbiera już pamiątki po pierwszym sekretarzu, które mają być eksponatami izby jego pamięci, a Marek Godek, sosnowiecki radny i członek Stowarzyszenia w ten sposób chce „odkłamać najnowszą historię”.
Odmiennego zdania jest historyk Maciej Korkuć z Biura Edukacji IPN, który uważa, że gloryfikacja bohatera PRL-u, mającego krew na rękach, jest żenująca i obraźliwa, a A.Mularczyk z PiS-u widzi jednoznaczne skojarzenia z systemem totalitarnym, którego propagowania zabrania prawo.
Co więc w rozumieniu prawa jest wystawianiem na widok publiczny: fotografia hitlerowskiego hełmu na Allegro czy pomnik Edwarda Gierka. A może też wizerunek Che Guevary, który obnosimy po ulicach?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)