Erynia Erynia
27
BLOG

KONKURS PIĘKNOŚCI

Erynia Erynia Polityka Obserwuj notkę 2

 

Relacja live naszego korespondenta z nowego programu „Jak oni przemawiają”.

 

W Remizie Pcim RP, położonej w samym prawie centrum, wśród zielonych  lasów i pól, przeciętych wstęgami błękitnych rzek, wszystko było już zapięte na ostatni guzik. Z plakatów, rozwieszonych na całej długości wielkiej sali, uśmiechały się piękne twarze kandydatów, nietknięte fałszem i hipokryzją, jedynie niewielką ingerencją fotoszopu, który gdzieniegdzie wygładził zmarszczki, podniósł brwi, wyostrzył wzrok, złagodził grymas ust czy ożywił cerę. Wszyscy piękni i bogaci, szczerzy i otwarci, kochający ludzi i cały świat – stanęli do konkursu. Z  niecierpliwością oczekiwano na wszystkich 460  uczestników, którzy jeszcze nie dojechali. Z lokalnej agencji  PAP (Pcim Agencja Pcimska) dowiadywali się co chwilę, że jeden z autokarów ma opóźnienie, z powodu zmiany kierowcy, którego szczególnie  nie ukochał  alkomat, a opóźnienie drugiego spowodowane jest nie tylko kradzieżą kierownicy w czasie podróży, ale też – co podała agencja – opóźnieniem spowodowanym korkiem na autostradzie A 00.  A także nieoczekiwaną blokadą strajkujących, tym razem przeciwników Agencji Pcim, która wg nich sfałszowała listy kandydatów, stronniczo i tendencyjnie oddaje relacje z castingu i przygotowań do konkursu, który sam w sobie nie jest niczym szczególnym. Mało tego. Organizatorzy konkursu „Jak oni przemawiają”, ukradli pomysł lokalnej stacji TV,  mającej  już wcześniej  taki scenariusz, który  za sprawą podstępnych dziennikarzy PAP, został wykradziony z siedziby redakcji, burząc ich ciągłość programową i nadzieję na podniesienie oglądalności i duży zysk.

 

Lokalne radio PcimFM, wygrało przetarg na transmisję całej uroczystości; w częstych wejściach prezentowało sylwetki kandydatów i wywiady z jurorami, przeplatane dżinglem autorstwa  popularnego w Pcimiu kompozytora, któremu, jak powiadają zawistni, nie wyszło za wielka wodą, co miało odbić się plamą na białym fraku.

 

Tymczasem, za długim stołem  zasiadło już jury, złożone w reprezentacji całej remizy. Przewodniczącym został poprzedni zwycięzca konkursu, piękny i szczery (PiS), a w składzie zasiedli: przystojny oczywiście (PO),  lubiany i doceniany (LiD), szczery lecz dosadny (SLD) oraz sekretarz reprezentujący mniejszość nielubianą, ale znający kilka języków.

Na scenie pojawiała się dwójka popularnych prezenterów: młoda Tao-Tao, która podobno ma udziały w rynku orientalnych zup oraz forever joung - kreatywny  dziennikarz stacji Magielekspres, zwabiony kolosalna gażą.

 

Pierwszy kandydat,  wywołał od razu spore zamieszanie, bowiem na wstępie zażądał tłumacza, na co zupełnie nie byli przygotowani organizatorzy. W ostatniej chwili ściągnięto nauczycielkę szkoły elementarnej w Pcimiu, która szlifując język na wyspach, perfekcyjnie wywiązała się z funkcji native spiker:

 

-Pust wsiegda budiet sonce – zaczął swoje przemówienie. Więcej światła- tłumaczyła nauczycielka.

-Seks, drugs and rock-and-roll – wino, kobiety i śpiew.

Love me tender – Kochajmy się.

Kajne granzen – wielka nadzieja w Szengen.

Żegnany owacjami na stojąco zszedł ze sceny.

 

Drugi kandydat, w długim tużurku z poprzedniej epoki, już na castingu dał się poznać rozległą  wiedzą zdobytą na zagranicznych uniwersytetach:

Make love not war – jestem przeciwnikiem tarczy antyrakietowej – powiedział krótko acz dosadnie.

 

Następny kandydat, też potrzebował tłumacza, jako że przybywając z kraju żaby i bagietki, stracił kontakt z narzeczem pcimskim, myliły mu się formy gramatyczne, co zaburzało komunikatywność.

- Viva laxigen – będziemy przyspieszać reformy – donośnie odczytał z przygotowanej kartki.

- Viva Zenadine Zidan,  Nicolas Sarkozy,  Carla Bruni, (stawiamy na sport, przyjaźń, i sprawdzony model wzajemnych stosunków).

-Wulewu kusze awek mła – nikt w remizie Pcim nie zazna głodu,

- Viva  żetem monej euro – niech żyje wspólny pieniądz.

 

Na scenie pojawiła się jedyna kobieta. W blasku reflektorów, jej wizerunek, będący zemstą wizażysty, z którym nie podzieliła się szerokopojętym paracetamolem, był zaprzeczeniem stanowiska, o które się ubiegała.

- Postuluję – zaczęła - ograniczenie ministerstw do trzech: zdrowia, szczęścia, pomyślności. Albowiem zdrowie jest najważniejsze i każdy powinien o nie dbać we własnym zakresie, zajmować tylko własne łóżka i  nie nadużywać leków, jak wykazały najnowsze badania, skądinąd wielce szkodliwych.

 

Następny kandydat, noszący przydomek: buszujący w życie, ze spokojem szachisty rozpoczął swoje przemówienie w języku pcimskim, choć na jego twarzy rysował się ból i troska o losy remizy:

Eee – zaczął. – eu gwarantuje dopłaty do żyta, pszenicy i ziemniaków, co w konsekwencji doprowadzi do podniesienia nastoju społecznego, a w dalszej przyszłości do wiecznej wesołości – zakończył nieoczekiwanym rymem.- Czego życzę sobie i mieszkańcom przepięknej, rolniczej remizy, spod znaku szczęścia, pomyślności i koniczyny. Naszego narodowego dobra.

 

Kolejny kandydat, choć młody i przystojny, i jak napisał lokalny kronikarz – Retman czy Hetman, (tu zdania są podzielone),  gotowy jest do spektakularnego bohaterstwa,  wypadł słabo. Nie pomógł mu znany zabieg socjotechniczny na wstępie, a jego Hallo everybody !, skierowane do widowni, nie wywołało hiszpańskiej fali. Wprawdzie   mówił coś o dzieciach i starcach, których należy nakarmić, o sierpie, który jest gwarancją na przyspieszenie tegorocznych żniw i  o młocie, który przekuje porażkę w sukces, ale syta i lekko zaróżowiona publiczność nie chciała słuchać o kłopotach i bolączkach remizy. Tym bardziej, że  w barze chłodziły się już  napoje, reklamowane przez poprzednika., a zapach smażonych kiełbasek z ekologicznego gospodarstwa: Sto kłosów na wagę złota, przyjemnie drażnił nozdrza widzów i jurorów.

 

Wspólne odśpiewanie hymnu „O radości i miłości” miało skrócić oczekiwanie na werdykt jury, który, jak można było przypuszczać, był najtrudniejszą częścią imprezy. Mówiono nawet, że przewodniczący został przekupiony obcobrzmiącym winem, co jednak jest wierutnym kłamstwem przeciwników sprawiedliwego i prawego werdyktu, albowiem butelka  to nie koperta i byłaby widoczna pod stołem.

 

Gdy sierotka, przebrana w regionalny, pcimski strój, podała zaklejoną kopertę prowadzącym, mieszkańcy remizy wstrzymali oddech.

- Zwycięzcą  pierwszej edycji programu „ Jak oni przemawiają”… tu prowadząca, podnosząc opadające ramiączko sukni,  zawiesiła głos… został … przewodniczący jury!

 
Erynia
O mnie Erynia

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka