Trolle są wszędzie. W realu i w necie.
Są trolle podziemne, wodne i te naziemne, często udomowione. Mimo posiadania domu i rodziny są samotne, często niezrozumiane, w wiecznym konflikcie ze sobą i światem. To, co stanowi ich cechę osobowościową, to zaburzone kontakty z otoczeniem. Typowy proces komunikacji: nadawca, odbiorca, przekaz, kanał, kod - jest im nieznany. Rozumieją i stosują jedynie jeden jego element.
Nadawca - czyli „ja – troll”.
Ostatnio jeden z bloggerów na znanym portalu społecznościowym, zdiagnozowany przeze mnie jako zarażony trollizmem, żalił się w komentarzu, że coraz trudniej udaje mu się porozumiewanie z rodziną. I jest to sygnał, którego nie można zlekceważyć.
Proponuję zatem przy ministerstwie pracy i spraw społecznych szybkie utworzenie departamentu pomocy trollom przez otocznie ich kompleksową opieką. Jest to już bowiem zjawisko społeczne. I w żadnym wypadku nie można ich wykluczać.
Tolkien pisze, że trolle „unikają Dużych Ludzi, miewają wypięte brzuchy i nie noszą brody”. W temacie brzuchów i brody nie mam wiele do powiedzenia, natomiast nie zgadzam się ze stwierdzeniem klasyka trollizmu czy trollogii.
Trolle lgną do ludzi i tylko przy nich ożywają. Kontakt z ludźmi jest dla nich adrenaliną, bez której więdną i usychają. Zagrzebują się w swej norze, czasami tylko oznajmiając światu swą wyższość i tym samym niezrozumienie. Łatwo wpadają w depresję, której nie leczy prozac. Ani melissa.
Po czym jeszcze poznać trolla?
Jest wymagający w stosunku do innych, ale nie wymaga od siebie. Próbuje się dowartościować, chce być autorytetem, nieeksponując dowodów swej wiedzy. Często uczestniczy w konfliktach, nie potrafi obronić własnych tez, jątrzy problem, zrzuca odpowiedzialność na innych. Gdy kończą się argumenty, zaczyna się obrażanie. Używa wulgaryzmów, często nie dba o zasady poprawności językowej, tworząc swój własny, jemu tylko zrozumiały idiolekt.
Lubuje się uczestnictwem w konfliktach, dogryza dyskutantom, udaje niezrozumienie, choć sam przeinacza fakty i nie czyta komentarzy uczestników. Z dokładnością komunistycznego cenzora umie wyłapywać wszelkie pomyłki i błędy inny, upokarza ich, czerpiąc z tego osobistą satysfakcję.
Nie skreślałaby jednak trolli całkowicie; tworzą one specyficzny koloryt, a życie bez nich byłoby może łatwiejsze, ale uboższe. Pokochajmy więc trolle, a i one nam się odwdzięczą tym samym.
Ogłaszam zatem okres ochronny dla trolli.
Bez odwołania.
Ewentualne reklamacje na powyższy tekst proszę kierować:
troll@poczta.pantoflowa



Komentarze
Pokaż komentarze (5)