Erynia Erynia
67
BLOG

KOSHER - dobry interes

Erynia Erynia Kultura Obserwuj notkę 3

 

 

Naturalna żywność, zwana również Living Food czy EKO, jej walory odżywcze i smakowe, jest doceniana przez konsumentów na całym świecie i uznawana za warunek zdrowego trybu życia.

 

 

Tym samym maleje zainteresowanie żywnością transgeniczną, choć biolodzy i genetycy widzą w niej rozwiązanie światowego deficytu żywności. Jest to żywność modyfikowana genetycznie, w której komórkach znajduje się gen obcego organizmu. Inżynieria genetyczna, która jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa, łamiąc kod genetyczny rośliny, wprowadza na poziomie jej jądra nowe, zmienione geny. Wzrasta wartość odżywcza produktów, poprawia się jej wygląd oraz odporność na choroby przenoszone przez  mikroorganizmy, a także podatność na przechowywanie i transport.  Prowadzone w tym kierunku badania mają też na celu wytworzenie produktów leczących takie choroby jak: żółtaczka, cukrzyca czy podwyższony poziom cholesterolu. Są jednak i minusy: wzrost ryzyka zachorowalności na nowotwory, alergie i wiele innych.

 

 

Pierwszym produktem zmodyfikowanym genetycznie i wprowadzonym na rynek USA w 1994 r. był pomidor. Obecnie w USA i Chinach na dużą skalę uprawiane są modyfikowane genetycznie: soja, kukurydza, rzepak, ziemniaki, ryż, bawełna, pomidory, papryka, cukinia, tytoń. Trwają próby nad poprawieniem smaku ogórka przez zwiększenie w nim zawartości białka, a także nad transgenicznymi rybami.

 

 

W USA produkt transgeniczny musi uzyskać dopuszczenie FDA (Food and Drug Administration), ale nie musi być oznaczony, że jest modyfikowany genetycznie. W związku z tym, nie mamy pewności czy produkty sprowadzane do Europy (i Polski), nie są takimi produktami, choć przepisy UE mówią o konieczności jej znakowania.

Można powiedziec, że ekologiczna żywność, szczególnie w Ameryce, już się "przejadła". Bo oto firma MINTEL, która zajmuje się badaniem globalnych trendów marketingowych, w swoim raporcie za 2006 r. pokazuje, że powstał nowy trend, który wyparł skutecznie produkty naturalne. Tylko we wspomnianym roku, na terenie Stanów, pojawiło się 728 nowych napojów i ok. 4 tys. nowych produktów spożywczych, a także lekarstw, witamin, kosmetyków, papierosów, wyrobów papierniczych, środków czystości, ba, nawet zapałek.

 

Wszystkie te towary są oznakowane literą K, wpisaną w koło lub gwiazdkę. 

To wyroby koszerne.

Prawo żydowskie Halacha (interpretacja Tory) i poszerzone w Talmudzie, dzieli wyroby na "koszerne"  (kaszer)  i "teref". Przeważające dotąd aspekty religijne i zdrowotne, a także te, które służyły jednoczeniu środowiska żydowskiego, stały się mniej istotne wobec chęci kontroli i opanowania rynku produkcji. Tak więc dominacja w sferze politycznej, finansowej, a także kultury, mediów i rozrywki, ogarnęła jeszcze jeden rynek - gospodarkę.

 

 

O co w tym wszystkim chodzi?  Czy tylko o dodatkowe zyski?

Certyfikaty koszerności wydaje organizacja - Orthodox Union, a kooordynatorami są rabini, którzy dokonują kontroli zakładów i sprawują nadzór nad produkcją. W rzeczywistości stają się posiadaczami wiedzy nie tylko na temat linii produkcyjnej, komponentów  czy dostawców, ale też mają dostęp do największych tajemnic firm. Tymczasem produkty koszerne niczym nie różnią się od innych;  zwykły konsument nie wyczułby różnicy w smaku Coli  z literką "K" czy bez, a wódka "koszerna" jest tak samo niezdrowa i, wbrew pozorom, też wywołuje kaca.

 

 

Przypomina mi się sytuacja na naszym rynku. Niektóre produkty sygnowane są dopiskiem: "Zalecany przez..." I tu padają nazwy ministerstw i instytutów, które, w opinii konsumentów, stanowią wyrocznie ws. zdrowia czy bezpieczeństwa. Wiemy jednak, że ten sponsoring przebiega tylko na linii finansowej i nie ma nic wspólnego z kontrolą jakości produktu.

 

W czasie więc wybujałej konsumpcji nie zapominajmy, że chodzi tylko o zysk, nie o nasze zdrowie, o które musimy zadbać sami.

I że nasze, polskie, jest the best.

Erynia
O mnie Erynia

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura