Niech tytuł „Ojcowie i dzieci” nie będzie kojarzony z powieścią I.Turgieniewa, wydaną w 1862 roku i przedstawiająca konflikt pokoleń wśród rosyjskiej inteligencji. Moim zamiarem, na przykładzie znanych rodzin, jest wywołanie refleksji w jakim stopniu dzieci są kontynuatorami tradycji, światopoglądu, moralności, spojrzenia na świat, politykę, sztukę; na ile powielają życiowe schematy ojców; czy są buntownikami, odcinającymi się od korzeni, czy realizatorami ich spełnionych, lub nie, ambicji. I jeszcze jedno. Czy osobowość ojca wpływa na ukształtowanie dzieci? Jaki jest ów ostateczny produkt powołany do życia, walki, działania, tworzenia? Co zawdzięcza ojcu, co napawa go podziwem, dumą, a czasem wstydem, odrazą, nienawiścią.
Niech cykl ten nie będzie tylko stwierdzeniem nieubłaganych praw genetyki. Niech będzie też drogowskazem dla rodziców, że to jakimi są życiowymi przewodnikami swych dzieci, może decydować o ich późniejszym życiu. Szczęśliwym, tragicznym lub po prostu nijakim. Odsłona I. Ojciec i syn.Zdzisław Beksiński i Tomasz Beksiński.Jerzy Duda-Gracz powiedział:Nad rodziną Zdzisława Beksińskiego wisi dziwne fatum, jego syn Tomasz popełnił samobójstwo, żona Zofia zmarła po długiej chorobie, a jedyny człowiek który mógł się nazywać jego uczniem, Adrian Kędzia, musiał przestać malować z powodu poważnej wady wzroku. Nie wiem ile jeszcze nieszczęść spotka Beksińskiego, ale tak bardzo tragedia pasuje do jego sztuki.Niewierząc w fatum ani w to, że tragedia może pasować do sztuki, wiem, że bywają w życiu sytuacje, których przewidzieć się nie da.Zdzisław Beksiński, malarz, rzeźbiarz, rysownik i fotograf spędził szczęśliwe dzieciństwo w Sanoku, w modrzewiowym dworku dziadka. Rodzice dbają o jego wykształcenie. Za namowa ojca, ukończył Wydział Architektury Politechniki w Krakowie, choć chciał zdawać też na ASP i do Szkoły Filmowej w Łodzi. Rysował od dzieciństwa. W czasach gimnazjum wspomina: „ Rysowałem oficjalnie uwspółcześnione, ale zrzynane z Grottgera sceny partyzanckie, a ponieważ „Playboy” wtedy nie istniał, więc wykonywałem też nieoficjalnie rozmaite rysunki, które zdobyły aplauz u kolegów, ale nie u księdza. Był pierwszym, który się naprawdę na mnie poznał, grzmiąc z ambony w trakcie rekolekcji: „Jest tu jeden taki między wami, który robi takie ohydne rysunki”. Wg niego, była to pierwsza, pozytywna recenzja jego dzieł. Zaczynał od fotografii. Jego biało-czarne zdjęcia przedstawiające ludzkie postaci, o zdeformowanych ciałach, skulone i zalęknione, szybko stały się jego znakiem rozpoznawczym; przyniosły mu uznanie i nagrody w wielu międzynarodowych konkursach. Następna forma wyrazu – abstrakcyjna rzeźba, reliefy i maski z metalu, drutu, sznurka, przyniosła mu pozycje twórcy awangardy, zanim powstały pierwsze rysunki i dzieła malarskie."Wszyscy mamy problem śmierci przed oczyma. Nie jestem wyjątkiem. Osobiście bardziej boję się umierania niż samej śmierci. Nie jest to lęk przed nicością, ale przed cierpieniem i tego się chyba bardziej obawiam" - powiedział artysta w lipcu 2002 roku, podczas otwarcia wystawy fotografii w warszawskiej Zachęcie, ostatniej jego ekspozycji w stolicy.
Zmarł 21 lutego 2005 roku w Warszawie bestialsko zamordowany przez 19-latka z Wołomina, którego ojciec, matka, siostry, a także on sam od lat pracował dla artysty, zajmując się dokonywaniem drobnych napraw i sprzątaniem. Motywem morderstwa było odmówienie przez Beksińskiego skromnej pożyczki. Skazany został na 25 lat więzienia.Zdzisław Beksińsk
Miał tę rzadką odwagę, że w sztuce robił naprawdę to, co chciał. Wydawało się wielu, że artysta snuje tylko bez końca makabryczne opowieści o kaleczeniu i rozpadaniu się ciała, o umierających i martwych, o tym, że wszystko podszyte jest śmiercią, że każdy człowiek zawiera w sobie kościotrupa - symbol jego nieuchronnego losu. (Andrzej Osęka)Tomasz Beksiński– syn. Zadebiutował na antenie radiowej w 1982 roku w audycji Marka Niedźwieckiego. Radiowego rzemiosła uczył się od J.Kordowicza i K.Pacudy. Na początku współpracował z Programem I Polskiego Radia, gdzie od 1985 r. prowadził autorską audycję "Romantycy muzyki rockowej", popularyzującą głównie muzykę New Romantic.

Tomasz Beksiński był tłumaczem języka angielskiego. Przetłumaczył m.in. wszystkie ówczesne filmy o Jamesie Bondzie, Harrym Callahanie i niemal całą twórczość filmową i telewizyjną grupy Monthy Pytona. Tłumaczył również teksty piosenek, prezentowanych zespołów takich jak np.: Genesis, Marillion, Iron Maiden, King Crimson, Pink Floyd, The Doors, Ultravox, Joy Division i The Sisters of Mercy.
Skłonności samobójcze przejawiał już od czasów młodości – w wieku lat 16 próbował popełnić samobójstwo poprzez otrucie gazem i zażycie środków nasennych. Dowodem obsesyjnego zainteresowania własną śmiercią jest również fakt, że w wieku lat 18 rozwiesił w rodzinnym Sanoku własne klepsydry, których wykonanie zamówił wcześniej w lokalnej drukarni.
24 grudnia 1999 r, Tomasz Beksiński popełnił samobójstwo wcześniej niedwuznacznie zapowiadając je w pesymistycznie podsumowującym współczesną kulturę felietonie w piśmie "Tylko Rock" Pink Floyd - 'Shine On You Crazy Diamond'. (Tłum. T.Beksiński)Pamiętasz gdy byłeś młody?
Lśniłeś jak słońce.
Lśnij dalej szalony diamencie.
Naraz w twych oczach jest coś,
jak czarne dziury w niebie.
Lśnij dalej szalony diamencie.
Wpadłeś w krzyżowy ogień,
dzieciństwa i gwiazdorstwa.
Rozwiałeś w pył...
Chodź tu celu dalekich śmiechów,
chodź tu obcy, legendo, męczenniku,
i lśnij!
W kolejnej, II części: Adam Humer i jego córka






Komentarze
Pokaż komentarze (8)