Po przekroczeniu granicy wolności słowa, może być już tylko jedno.
Bluźnierstwo.
Nie wiem, co napisał Partizan Belgrad, ale sądząc po tytule i biorąc pod uwagę czas i miejsce, przymiotnik „nieodpowiedni” jest tutaj jednym z najłagodniejszych.
Co się dzieje?
Czytam na S24 krótką notkę jednego z autorów o zmarłym prof. Relidze i ze smutkiem stwierdzam, że profanacja dotknęła również materii języka. A może to tylko egzystencjalne drgawki, bo użycie kolokwializmu „zmarło się”, niebędącego zapewne brakiem szacunku ani lekceważeniem śp. Profesora, musi być wynikiem czegoś szerszego.
Czegoś, co opiera się wszelkiemu nazewnictwu, ale bez wątpienia jest znakiem naszych czasów.
Nazwałabym to zabawami z sacrum, opartymi na odwiecznych antagonizmach dualizmu świata, które nie wskazując wyboru drogi, są tylko próbą zatarcia granicy między dychotomicznymi pojęciami, w imię fałszywej wizji wolności i współczesnego hasła „Zabrania się zabraniać”.
Kult przemocy – ochrona życia, wyścig szczurów – kult szczęścia, gloryfikacja młodości – pogarda dla starości, doskonałe ciało – zbędna dusza, stworzyły kreację nowych bogów, zacierając granicę między sacrum a profanum. Nie ma tabu, a majestat śmierci odarty zostaje ze swej transcendentalnej tajemnicy i powagi, zamiast być nauczycielem żywych, określany jest kolokwializmem.
G.Agamben (w „Profanacjach”) stwierdza, że współczesny kapitalizm wystawił sacrum na widok publiczny, tym samym odarł nas ze sfery przeżyć; wszystko możemy zobaczyć, jak w muzeum, ale niczego nie możemy odczuć.
Zero mistycyzmu.
Gdzie tkwi tego przyczyna?
Kult wiecznej młodości i obrazkowej wizji nieśmiertelności , przy jednoczesnej świadomości jej kresu, powoduje strach, bezradność i trudności w wyrażaniu śmierci czy mówieniu o niej. Jedyną metodą na jej oswojenie jest błazeństwo, ironia, wydrwienie, obśmianie, udowodnienie, że robiąc ze śmierci użytek, nazywając ją po imieniu, czyniąc z niej towar jak każdy inny, zabije się lęk, przechytrzy śmierć.
Czy współczesna popkultura może sięgać po religijne ikony?
Przypomniała mi się wystawa w legnickiej galerii: w przydrożnej kapliczce, zamiast Matki Boskiej - butelka Coca Coli i napis: „Powstałeś z proszku i w proszek się obrócisz”. Jest jeszcze Marek Kondrat w cierniowej koronie w filmie „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, jest Dorota Nieznalska, są niszczone posągi Buddy przez talibanów w Afganistanie. Jest Haloween, uśmiechnięte dynie, wisiorki z kościotrupami i Blue City z wystawą 13 spreparowanych ciał oraz 250 ludzkich organów.
Czy zabrakło nam podstawowych ludzkich uczuć, odrobiny etyki i norm, uczucia i empatii?
W latach 90'tych United Colors Of Benetton umieścił na bilboardach reklamę swoich ubrań, prezentując fotografię chłopaka umierającego na AIDS. Po natychmiastowej reakcji mieszkańców, reklamę zdjęto, a UCB zapłaciło wysoką karę.
Śmierć wchodzi do naszych domów za pośrednictwem mediów: niedawno relacja z eutanazji, wkrótce reality show ze śmiertelnie chorą gwiazdą brytyjskiego Big Brothera Jade Goody, która wyraziła zgodę na rejestracje jej odejścia.
Czy sacrum można odbudować?
Jeden z podstawowych elementów sacrum, wymyślony przez ludzi – drzewo, zostaje złożony w formę krzyża. Symbol cierpienia i zwycięstwa.
Szacunek dla życia i dla śmierci.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)