Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem prezesa Bohdana Zdziennickiego zajmuje się dziś, na wniosek Donalda Tuska, rozstrzygnięciem sporu kompetencyjnego między prezydentem a szefem rządu w sprawie reprezentacji Polski podczas unijnych szczytów.
Premiera w TK reprezentuje Maciej Berek, szef Rządowego Centrum Legislacji, a prezydenta - szef jego kancelarii Piotr Kownacki i minister Andrzej Duda.
Zgodnie z art. 189 konstytucji TK, poza orzekaniem o zgodności z konstytucją aktów normatywnych, rozstrzyga także spory kompetencyjne pomiędzy centralnymi organami państwa. Co znaczy słowo: rozstrzyga? Nic innego jak własną, niepodważalną interpretację dwóch artykułów Konstytucji RP, art. 126 i 146.
Art. 126 mówi, że prezydent jest "najwyższym przedstawicielem RP i gwarantem ciągłości władzy państwowej", "czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium", "wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w konstytucji i ustawach". Zaś art. 133 stanowi, że "prezydent w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem".
Z kolei art. 146 konstytucji mówi, że "Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej", a w szczególności m.in.: "zapewnia bezpieczeństwo zewnętrzne państwa, sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi, zawiera umowy międzynarodowe wymagające ratyfikacji oraz zatwierdza i wypowiada inne umowy międzynarodowe".
Nie ma sensu spekulować, jak brzmiało będzie orzeczenie TK, bo nietrudno zgadnąć. Przypomniała mi się przy tej okazji jedna z pierwszych decyzji D. Tuska, dotycząca polityki zagranicznej. W połowie grudnia 2007 roku opublikował on w niemieckim Bildzie ( Bild-Zeitung), tym samym, który pisał, że w Berlinie grasuje „polska banda” złodziei, okradająca samochody, list otwarty:
Z kolei art. 146 konstytucji mówi, że "Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej", a w szczególności m.in.: "zapewnia bezpieczeństwo zewnętrzne państwa, sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi, zawiera umowy międzynarodowe wymagające ratyfikacji oraz zatwierdza i wypowiada inne umowy międzynarodowe".
Nie ma sensu spekulować, jak brzmiało będzie orzeczenie TK, bo nietrudno zgadnąć. Przypomniała mi się przy tej okazji jedna z pierwszych decyzji D. Tuska, dotycząca polityki zagranicznej. W połowie grudnia 2007 roku opublikował on w niemieckim Bildzie ( Bild-Zeitung), tym samym, który pisał, że w Berlinie grasuje „polska banda” złodziei, okradająca samochody, list otwarty:
w którym domagał się od rządu niemieckiego ostatecznego zaniechania planów budowy Centrum przeciwko Wypędzeniom w Berlinie. Wynik jego apelu - znamy.
Bild, sensacyjny tabloid (wydawany w formacie broadsheet), którego wydawcą jest Axel Springer AG, zajmujący się głównie sensacjami, kroniką wypadków i czterema literami statystycznej Helgi, ma swój odpowiednik na polskim rynku – dziennik FAKT, należący do tego samego koncernu. FAKT to jednak nie Bild, A.Merkel to nie Tusk. Dlatego w Fakcie pewnie nie przeczytamy listu A.Merkel czy choćby E.Steinbach do Polaków.
Chciałoby się rzec: list D.Tuska w Bildzie to nie polityka zagraniczna.
W dzisiejszym Bildzie – wywiad z 46-letnim szefem wydawnictwa Axel-Springer, Mathiasem Dopfnerem pt.: Blogi to nie dziennikarstwo:


Komentarze
Pokaż komentarze (18)