Nasz wymiar sprawiedliwości jest, w stosunku do radzieckiego, bardzo liberalny. Począwszy od organów ścigania, którym zwykle nie udaje się doścignąć bandyty (a teraz na piechotą, to w ogóle nie będą próbowali) ani znaleźć go w szafie, prokuratura popełnia błędy (np. ws. żołnierzy oskarżonych o zabójstwo cywilów w Afganistanie), zdarza się, że gubi akta lub do nich nie zagląda (sprawa Olewnika) albo zalewa je woda lub coś gorszego; sądy, mające stać na straży polskiego prawa, dopuszczają lżenie głowy państwa, a finansowanie PO przez podstawionych studentów umarzają z powodu niskiej szkodliwości czynu. Nie zauważając sedna sprawy.
W Rosji jest inaczej. Prokuratura we Władywostoku stwierdziła, że hasło "Putler kaput!" obraża Putinai
udzieliła ostrzeżenia lokalnemu oddziałowi Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (KPRF), który podczas jednej z antyrządowych manifestacji użył transparentu z takim hasłem oraz postanowiła poddać ów szczegółowej ekspertyzie. Na nic zadały się tłumaczenia komunistów, że Putler to przedsiębiorca z Kraju Primorskiego, który stał się bankrutem z powodu podwyżki ceł na używane samochody; manifestacja była antyrządowa, więc nielegalna, a władzom mydlić oczu się nie da, bo znają takie numery.
Zapowiedziała też wyciągnięcie konsekwencji włącznie z delegalizacją partii oraz staranną analizę wszystkich haseł autorstwa komunistów, takich jak: "LiliPucie nie budź Guliwera! i "Precz z dyktaturą liliPutów!".
U nas nie do pomyślenia.
My mamy demokrację!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)