126 obserwujących
611 notek
585k odsłon
  126   0

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...

wybory, tematy zastępcze, reparacje, Narodowe Czytanie

Warszawski radny z Koalicji Obywatelskiej, Paweł Czekalski zażartował na Twitterze, że powstała nowa gra towarzyska. "Zapraszasz gości na 19:30. Włączasz Wiadomości i... pijesz 50 gramów każdym razem, gdy usłyszysz słowo ''Tusk''. Wygrywa ten, kto obejrzy pogodę".

Dowcip ten, w ocenie internautów 10/10, jest dowodem, że na dobre rozpoczęła się, wcześniej przybierając formy okazjonalne, wojenka plemienna, w której wszystkie chwyty są dozwolone, werbalne epitety wartościujące i dzielące społeczeństwo zastąpione zostały konkretnym działaniem, a władza, wybrana w sposób demokratyczny, niebezpieczne ewoluowała w stronę „miękkiej dyktatury'', w myśl hasła: jeden wódz, jedna partia, jedne media. Publicznie skonkretyzowano wreszcie wroga, do którego nienawiść przez 8 lat była uśpiona. Jak było do przewidzenia – został nim jednogłośnie Donald Tusk. Bo triada:  Covid,  wojna, Putin nie za bardzo chwyciła.

Intensyfikacja walki o władzę na 3. kadencję, która z fair play ma niewiele wspólnego, jest ostateczną rezygnacją z gry pod nazwą: wcześniejsze wybory, (która już raz się nie sprawdziła), więc nie zagra w nią ani PiS, ani koalicjanci. Zbyt wiele do stracenia, by szaleńcy w obu obozach publicznie to artykułowali.

Hasło pierwszej kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości ''Polska w ruinie”; szczerze zinterpretował po wygranej sam Mateusz Morawiecki wyznając, że "słowa o ruinie były czystą retoryką wyborczą". A więc:

Wstępujcie, duszeczki czyśćcowe !

Podpisujemy umowę

I wypłacimy zaliczki.

Tylko żwawo, tylko śmiało!

 Pierwsza kadencja Zjednoczonej Prawicy (PiS, Solidarna Polska, Porozumienie), z Beatą Szydło w roli premiera, odbierana była przez większość wyborców pozytywnie, a nawet, po aferalnych rządach PO, ze sporym entuzjazmem. Hasło ''Pokora, praca, umiar'' dawało nadzieje na pozytywne zmiany w wielu zaniedbanych wcześniej dziedzinach życia, a także na nowy sposób rządzenia, transparentny, uczciwy i co najważniejsze, merytoryczny. Szybko jednak Polacy przekonali się, że nowi mają sporo wspólnego ze starymi, rządzący nie są tak kompetentni, jak się wydawało, a przysłowiowa ''córka leśnika” stała się egzemplifikacją szeroko pojętej polityki prorodzinnej, z ponadczasowego cyklu: matki, żony i kochanki. Plus szwagrowie i koledzy z wojska.

Jasno wszędzie, błogo wszędzie,

Co to będzie, co to będzie?

 Błędów merytorycznych (łącznie z naruszeniem regulaminu sejmu) i wizerunkowych było sporo, ale czara goryczy przelała się dopiero, gdy „Matka-Polka” zbyt odważnie broniła pazerności rządzących, więc zastąpiona została banksterem rodem z Wall Street, z wielkim apetytem na władzę, którego hasła i odpowiedzi na krytykę były pustosłowiem, ubranym jedynie w piękne ozdobniki, choć „taśmy prawdy” odsłaniały już innego człowieka.

Gardzi sławą i gotówką?

Biorą wszyscy, biorą wszędzie,

On nie bierze! Co to będzie!

 Druga kadencja będąca zwykle przesileniem, stała się permanentnym przeciąganie liny przez rachitycznych moralnie i kompetencyjnie koalicyjnych strongmanów, a groźby, intrygi i przecieki miały ujemny wpływ na jednomyślność legislacyjną. Dysonans poznawczy wyborców się pogłębiał, materia władzy się zużywała, a kryzys zaufania stał się faktem.

 To zdecydowanie zły okres dla rządzących, głównie za sprawą czynników obiektywnych: zmian koniunktury światowej, kryzysu energetycznego, pandemii, wojny w Ukrainie, drożyzny, zżerającej rozbuchany socjal i galopującej inflacji, wobec której nawet nasz rodzimy ,,Jastrząb,, pozostaje bezsilny. Ale rząd też nie jest też bez winy. Bo ile można grać na emocjach, dzieleniu Polaków, partyjniactwie i zawłaszczaniu państwa. ,,Hej prorocy z dawnych lat obrośliście w tłuszcz...'', a nam każecie mniej jeść! Cynizm i hipokryzja, a także fatalna polityka kadrowa na szczeblu ministerstw i Spółek Skarbu Państwa. Mianowano ludzi niekompetentnych w materii swoich urzędów, z brakiem wizjonerstwa, kreatywności, szybkiego reagowania, za to sterowanych politycznie. Dlatego m.in. Polski Ład okazał się politycznym niewypałem.

Dziwy wszędzie – i w urzędzie,

Co to będzie, co to będzie?

 Skończyły się złote czasy, a stabilne i wysokie poparcie odnotowuje jedynie sondażownia Social Changes, zaliczyliśmy katastrofę ekologiczną, brakuje węgla, co wykorzystują spekulanci, inflacja na poziomie 16% pochłania rosnące wynagrodzenia, emerytury i inne dodatki. Biała zwykle zima rysuje się w czarnych barwach. Zamiast szybkiego reagowania i rozwiązywania bolących problemów, zagrożeń i katastrof, rząd sięga po tematy zastępcze, walczy o imponderabilia: aborcję, LGBT, miejsce religii w państwie, majstruje przy podstawie programowej, wydaje, zamiast podręcznika, partyjną publicystykę, pisaną notabene językiem potocznym, zauważalnie nacechowanym pod względem ekspresywnym, z niespecjalistyczną formą języka i z wyrażeniami slangowymi.

 W ostatnim temacie zastępczym, reperacji wojennych dla Polski od Niemiec, nieruszanych przez trzy dekady, oczywiście, nie ma polityki, jest wyłącznie gra partyjnych interesów. Bo gdyby Donald Tusk, były przewodniczący Rady Europejskiej (PO) nie był kontrkandydatem w wyborach, temat byłby nieistniejący, jak pod rządami PiS w latach 2005-2007. Zaś TVP skupiając się na Tusku, jak w cytowanym dowcipie, pokazuje, że jest on dla PiS zagrożeniem. Czyli:

Smutno wszędzie, goło wszędzie,

Co to będzie, co to będzie?

 A gdyby tak szukać pieniędzy tam, gdzie są one realnie do zdobycia?  Reforma  wymiaru sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i jego resortu pozbawiła Polskę unijnych wypłat z Europejskiego Funduszu Odbudowy. Czy nie korzystniej, z gwarancją szybszych pieniędzy, byłoby wypełnienie wszystkich kamieni milowych?

Myślę, że bardziej celowe byłoby, zamiast „Ballad i romansów” Narodowe Czytanie Dziadów części II Adama Mickiewicza.

W tekście wykorzystałam Fragmenty nawiązań do Dziadów części II Adama Mickiewicza, autorstwa Artura Marii Swinarskiego. 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka