witas1972
"Chłopcy silni jak AZOV stal, Oczy patrzą się w dal, Nic nie znaczy nam wojny pożoga, Hej sokoli nasz wzrok, W marszu sprężysty krok, I pogarda dla śmierci i wroga, Gotuj broń, Naprzód marsz ku zwycięstwu!!!
100 obserwujących
820 notek
1554k odsłony
  5299   5

SpecOperacja w Finlandii - Bucza to nie przypadek

   Zwały trupów zamordowanych cywilnych mieszkańców podkijowskiej Buczy i innych wyzwalanych przez siły ukraińskie podkijowskich miast przypomniały mi jedno z najbardziej wstrząsających świadectw ludobójstwa w Warszawie latem 1944 roku - "VERBRENNUNGS-KOMANDO WARSCHAU" Tadeusza Klimaszewskiego. Kto nie czytał, ten nie wie o niemieckim "ludzkim" czynniku mordowania tysiącami, dziesiątkami tysięcy ludzi na Woli i Ochocie i prób ukrywania śladów tych zbrodni.

image

   Szokujące obrazy z Buczy skojarzyły mi się bardziej, z uwagi na mniejszą niż warszawska skalę ludobójstwa, z inną specjalną operacją pewnych służb. Oddaloną o setki kilometrów od Polski, ale jakże podobną do Rzezi Wołynia i do wczorajszej Buczy...

image
Fotografie skutków napadów sowieckich partyzantów na osiedla Suomussalmi, Lokka и Seitajärvi
Taistelukuvaajien ottamia kuvia venäläisten partisaaniryhmien murhaiskuista Suomussalmelle, Lokkaan ja Seitajärvelle
image
Kun ryssä ei näytä voivan tuhota sotilaallisia kohteitamme, niin heidän partionsa ovat ryhtyneet siviiliasukkaiden raakoihin murhiin syrjäisissä rajakylissämme", kertoi kuvateksti 7. heinäkuuta 1943.
Kiedy Rosjanie nie mogą zniszczyć naszych obiektów wojennych, to ich partyzanci posuwają się do okrutnych zabójstw ludności cywilnej na naszej granicy, 7 lipca 1943. (jaka czasowa koordynacja w działaniach oddalonych o setki km!)

   Prowokacyjnym ostrzałem swojej bazy wojskowej w Mainila (do złudzenia podobnym do niby-szturmu niby oddziału Wojska Polskiego na niemiecką radiostację w Gleiwitz 31 sierpnia 1939) Związek Sowiecki rozpoczął agresję na Finlandię, która to w wojnie zimowej (po fińsku: Talvisota) do 5 marca 1940 r. (sic! decyzja o mordzie Katyńskim zapadła w tym samym dniu!) zdołała obronić swoją niepodległość. Na mocy traktatu pokojowego utraciła jednak 35 tys. km2 terytorium, na którym mieszkało 12% ludności kraju.
    Po ponownym zaatakowaniu Finlandii przez ZSRR 25 czerwca 1941 r. (podkreślam Sowieci napadli na Finów 3 dni po wybuchu Barbarossy) rozpoczęła się tzw. wojna kontynuacyjna 1941-44 (Jatkosota), w której Finowie zdołali szybko odbić zabrane rok wcześniej tereny, jednak ugrzęźli w przedłużającej się wojnie ze wspomaganym szczodrze przez UK i USA (wszystkim potrzebnym: żywnością, techniką i bronią, np. 22,5 tys. samolotów i 12 tys. tanków) imperium Stalina.
   W tej przeciągającej się wojnie na wyniszczenie sowieccy partyzanci dokonali łącznie 45 uderzeń na fińskie wsie znajdujące się w pobliżu granicy (a więc mniej więcej przy linii frontu) w gminach Laponii i Karelii: Kuhmo, Kuusamo, Lieksa, Liperin, Salla, Savukoski, Sodankylä, Suomussalmi.
    Razem brało w nich udział do 5 tys. partyzantów, jednak jednorazowo nie więcej niż ok. 2 tys. dywersantów, albowiem tak poprawniej należy ich nazywać, wbrew sowieckiej mitologii historycznej, ponieważ operowali oni z baz po sowieckiej stronie, a na fińskie ziemie wkraczali głównie podczas bojowych rajdów, dokonywanych głównie latem (z uwagi na warunki klimatyczne).
   Największa ich operacja w sierpniu 1942 r. zakończyła się rozgromieniem Pierwszej Brygady Partyzanckiej pod jeziorem Seesjärvi (na wschodnią sowiecką stronę frontu z 572 czerwonoarmistów i NKDWDzistów wróciło zaledwie 130) i od tej klęski preferowali oni drobniejsze rajdy na mniej groźne cele fińskie - dwie trzecie (66%) ataków dzielni sowieccy partyzanci kierowali przeciw celom cywilnym.
  W wyniku czego mniejszym kosztem i ryzykiem zadawali "białofinom" większe straty bezzwrotne - jak to w czerwonoarmiejskim żargonie nazywano śmierć.
   Śmierć wszystkich Finów, których zdołali zastrzelić, szlachtować, zamęczyć... Wiek ani płeć nie odgrywała w tej prawdziwie komunstycznej rywalizacji żadnej roli...

   Masakry fińskiej ludności cywilnej  były prawdopodobnie następstwem taktyki kierownictwa ZSRR i jego organów bezpieczeństwa, aby terrorem na cywilach wymusić na rządzie Finlandii wycofanie się z wojny (do której przystąpienia zmusiła Finów tylko i wyłącznie polityka Stalina z lat 1939-41).
(a teraz w kwietniu 2022 r. wpisujemy zamiast Finlandii - Ukrainę, a  zamiast ZSRR - Rosję = co nam wychodzi ?)

    Okrucieństwo tych zbrodni miało też wystraszyć mieszkających na tych słabo zaludnionych terenach Finów (nawet dziś gęstość zaludnienia wynosi tam ok.2 ludzi /km2, przy średniej dla Suomi =17, dla porównania Polski =123, Niemcy =227 ludzi /km2) do opuszczenia ważne strategicznie strefy przygranicznej (czyli w latach 1939-44 - przyfrontowej).
    Ułatwione było to tym, iż od 1942 r. znacznie bardziej skryminalizowane były składy sowieckich grup dywersyjnych wysyłanych na terytorium nieprzyjaciela. Były to oddziały straceńców - w przypadku ranienia brak możliwości leczenia, a nawet ewakuacji (1942 i 2022 niewielka zmiana), np. tylko w marcu'43 z obozów pracy poprawczej NKWD do sztabu ruchu partyzanckiego Frontu Karelskiego przybyło 175 byłych więżniów, z nich 77 kryminalistów i 66 skazanych za przekroczenie obowiązków służbowych. Czyli bestie złapane na znęcaniach się  i morderstwach.
    Okrucieństwo i bezwzględność tych oddziałów dywersyjnych było spowodowane również ich służbową podległością i dowódcami pochodzącymi z resortów bezpieczeństwa ZSRR NKWD-NKGB. Jednym z nich był ówczesny szef KOMSOMOL-u Karelii, późniejszy szef KGB i sekretarz generalny kompartii Jurij Andropow.  

   Veikko Erkkilä w książkach "Zamilczana wojna. Ataki sowieckich partyzantów na fińskie wioski" i "Ostatni poranek. Zamilczane ślady sowieckich partyzantów" stwierdza, że zabójstwa cywilów, głównie kobiet i dzieci były też spowodowane strachem wysyłanych dywersantów przed konsekwencjami niewypełnienia postawionych im zadań, trudniejszych i niebezpieczniejszych niż wyrzynanie bezbronnych ofiar. Ich liczba była notowana w raportach jako "straty zadane wrogowi na jego tyłach".
   Przyczyny takich bezlitosnych praktyk można upatrywać w związkach między partyzantami a sowieckim resortem bezpieczeństwa, np. szef sztabu ruchu partyzanckiego Frontu Karelskiego S.J. Wierszynin [С.Я. Вершинин] był wcześniej długoletnim czekistą, w najokrutniejszym okresie 1937-39 szefem NKWD w Riazanskim obwodzie, a tuż przed wojną - naczelnikiem obozu koncentracyjnego w polarnym Norylsku. Wielu innych dowódców czerwonej partyzantki podobnie przyszło z resortu bezpieczeństwa. Oddział "Polarnik" składał się w całości z funkcjonariuszy NKWD.

Lubię to! Skomentuj33 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura