witas1972
"Chłopcy silni jak AZOV stal, Oczy patrzą się w dal, Nic nie znaczy nam wojny pożoga, Hej sokoli nasz wzrok, W marszu sprężysty krok, I pogarda dla śmierci i wroga, Gotuj broń, Naprzód marsz ku zwycięstwu!!!
102 obserwujących
841 notek
1583k odsłony
  259   1

Ile Kreml zapłacił za raport Amnesty International

"Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur…” Józef Piłsudski

  Wielce kiedyś szanowana organizacja obrony praw człowieka Amnesty International 4 sierpnia br. opublikowała swój ostatni raport pod wielce znamiennym tytułem „Ukraińska taktyka wojskowa stanowi zagrożenie dla ludności cywilnej”. Wprawdzie 7 sierpnia w mailu wysłanym do Agencji Reutera przeczytaliśmy: „Amnesty International głęboko ubolewa z powodu wzburzenia i złości, które spowodował nasz komunikat prasowy o taktyce bojowej armii ukraińskiej. Priorytetem AI w tym i każdym innym konflikcie jest zapewnienie ochrony cywilom. Był to jedyny cel naszego ostatniego raportu. Choć w pełni podtrzymujemy nasze tezy, to ubolewamy z powodu wywołanego nimi bólu". Zaiste dziwne to tłumaczenie.

  W ubiegły czwartek, niestety nie po raz pierwszy, dowiedzieliśmy się, że to Ukraina, a dokładniej, jej Siły Zbrojne są odpowiedzialne za cywilne ofiary rosyjskiej agresji. Tym razem prawdę tę obwieściła „strażniczka” praw człowieka.

Tak, dobrze Państwo przeczytali. I to kilka dni po zamordowaniu w rosyjskim obozie w Olienowce kilkadziesięciu, jeśli nie więcej, ukraińskich jeńców wojennych. Nie wiadomo ilu i w jaki sposób zginęło, bo żadna międzynarodowa organizacja nie została dopuszczona do miejsca zbrodni, ani do 114 ciężko rannych (dane rosyjskie), nawet ONZ. https://www.salon24.pl/u/witas1972/1242939,wladze-rosji-przyznaly-sie-do-zamordowania-kilkudziesieciu-ukrainskich-jencow-wojennych

Amnesty ominęła tę masakrę szerokim łukiem. Ona pomaga żywym. Przede wszystkim sobie...

  Збройні Сили України (Siły Zbrojne Ukrainy) ponoszą odpowiedzialność za cywilne ofiary moskiewskiej agresji, ponieważ zgodnie ze swym przeznaczeniem, bronią terytorium Ukrainy. Proszę wybaczyć tę manierę językową z pogranicza tautologii.

  Kilka razy przecierałem oczy, zrzucając odpowiedzialność na ostatnie upały. Niestety, to nie upał, nie omam – to moskiewska robota. Stwierdzenie, że ofiara agresji, czyli Ukraina, ponosi odpowiedzialność za śmierć własnych obywateli, jest nie tylko kłamstwem. Ta retoryka stawia znak równości między katem i ofiarą. Stanowi ciekawy przykład rosyjskiej propagandy, która tym razem posłużyła się organizacją uważaną za fundament walki o prawa człowieka. Czy aby na pewno? Czy Amnesty International jest tym, za co się podaje?

  Zanim odpowiemy na to pytanie, mała dygresja. W latach osiemdziesiątych furorę w PRL-u zrobiło pojęcie „więzień sumienia”. Już wtedy wzbudzało ono sprzeciw działaczy niepodległościowego podziemia. Ścigani przez komunistyczne służby, skazywani przez podporządkowane moskiewskim interesom sądy, trafiali do więzień za walkę o Niepodległość. I tu następował cud. Oni nie byli więźniami politycznymi – takie określenie w państwie socjalistycznym w odniesieniu do więźniów „niekryminalnych” było zakazane. Oni byli „więźniami sumienia”. Tę mętną definicję wprowadziła w przestrzeń publiczną Amnesty International. Aby nie drażnić sowieckich zbrodniarzy ukuto – chciałoby się powiedzieć, że sierpem i młotem - nowe pojęcie. W Związku Sowieckim i państwach zależnych nie ma więźniów politycznych, przecież kraje socjalistyczne są oazą prawdziwej wolności. Ci, którzy trafiają do więzień wprawdzie nie są kryminalistami, ale przecież nie mogą być więźniami politycznymi. Ci niespełna rozumu ludzie – wszak występują przeciw najbardziej humanitarnej, bo socjalistycznej, władzy – to więźniowie sumienia. Wypada postawić pytanie – czyjego sumienia byli więźniami? Odpowiedzi, naszym zdaniem, należy szukać w historii rachunków bankowych Amnesty International. Ciekawe, które miejsce na liście darczyńców zajmowała – i chyba nadal zajmuje – Moskwa?

  Spojrzenie na historię tej organizacji pozwala na ciekawą konstatację. Otóż wszystkie wielkie akcje w obronie praw człowieka dotyczyły państw gdzie rządziła szeroko pojęta prawica. Wyjątek stanowią Czechosłowacka Republika Socjalistyczna, Niemiecka Republika Demokratyczna (oba państwa podobno wizytowane w 1962 roku – przyznaję, że moja wyobraźnia odmówiła współpracy w tym przedmiocie) i Chińska Republika Ludowa (w 1996 roku). Żadna wielka akcja nie objęła kraju „…, Где так вольно дышит человек. …”. Ani Związek Sowiecki, ani Federacja Rosyjska nigdy nie były przedmiotem wielkich akcji w obronie praw człowieka. Zaś stanowisko wobec Aleksieja Nawalnego jest ciekawym przykładem postawy kierownictwa AI wobec oczekiwań Kremla.

  Pisząc o Amnesty International nie możemy zapominać o tysiącach ludzi, którzy KIEDYŚ dzięki działaczom tej organizacji uratowali życie i odzyskali wolność.

  Z dzisiejszej perspektywy patrząc, powinniśmy oddzielać działaczy, którzy ofiarnie walczą o prawa człowieka od kierownictwa organizacji, które – świadomie albo i nieświadomie – realizuje politykę Kremla. Oksana Pokalczuk, szefowa ukraińskiego oddziału AI w wyniku „Raportu” z 4 sierpnia na znak protestu podała się do dymisji.

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale