witas1972
"Wszystko będzie w porządku. Na nim oparty jest świat."
90 obserwujących
754 notki
1409k odsłon
  832   0

Uprowadzona tablica smoleńska. Problem, którego mogło nie być

Na obchody pierwszej rocznicy Katastrofy Smoleńskiej niewątpliwie smutnym, gorzkim cieniem położyła się zaskakująca informacja o zniknięciu, a potem podmianie tablicy upamiętniającej 96 ofiar 10 kwietnia 2010 roku oraz przypominającej cel tamtej tragicznej pielgrzymki.

Zaskoczenie, zdziwienie, smutek – takie uczucia ogarnęły mnie, gdy dowiedziałem się o tym godnym pożałowania fakcie.
     Najbardziej dziwi termin „akcji” – tablica wisiała sobie już długi czas, nie słyszałem o medialnym kontrowersjach wokół niej, ani w polskich, ani rosyjskich mediach, (które śledzę umiarkowanie aktywnie). A tu nagle – W NOCY tuż przed rocznicą, jak przysłowiowy grom z jasnego nieba– nieoczekiwana wiadomość o zabraniu i podmianie kontrowersyjnej, jak się okazało, tablicy.
W dodatku władze odpowiedzialne tłumaczą się idiotycznie, że zamiana nastąpiła z powodu zażaleń Rosjan odwiedzających miejsce pamięci, nie mogących zrozumieć co jest napisane w języku polskim. Gdyby tak było, wystarczyło dodać tablicę z rosyjską wersją napisu (nawet nieco odbiegającą od polskiej treści, wszak „języki są nieprzetłumaczalne, chociaż niektórym tłumaczom wydaję się błędnie inaczej” Stanisław Cat-Mackiewicz).
Oczywiście chodzi o treść polskiego napisu, przypomnienie sowieckiej zbrodni i użycie kontrowersyjnego jej określenia jako „ludobójstwo”.
Ale to tylko powód, pretekst dla Rosjan, którym władze argumentują niejako słusznie i logicznie, że tablica była polską samowolą na rosyjskiej przecież ziemi, postawioną bez wiedzy i zgody prawnych organów, chociaż puszczają wyraźne oko, że najważniejszym powodem jest owo określenie ludobójstwo katyńskie.
     Natomiast termin (tuż przed uroczystymi obchodami), sposób (nocny) oraz sposób (po cichu, bez głośnych wcześniejszych reklamacji) sugeruje, moim zdaniem, że uczyniono to specjalnie, aby zradykalizować Polaków.
     Mam wrażenie, że premierowi-prezydentowi Putinowi zależy, aby Polacy nie lubili, nienawidzili Rosji i Rosjan, żeby mieli na tyle silną antyrosyjską fobię, aby można  ją było, kiedy zajdzie potrzeba Imperium, podgrzewać i grać na polskich emocjach.
Wszak „wrogiem o wiele sprawniej się steruje, manipuluje niż przyjacielem".
Niż obojętnym, spokojnym partnerem. Najwygodniejszy wróg to taki, który jak byk reaguje pianą na widok czerwonej szmatki. Takich czerwonych szmatek imperialna Rosja ma dla Polski sporo (palenie głupa w sprawie Katyńskiej zbrodni, podobnie w procesie śledztwa dotyczącego Katastrofy Smoleńskiej – przypomnimy chociaż owe 0.6 promila gen. Błasika, kwestia czerwonoarmistów, którzy umarli w polskiej niewoli, mogą posiłkować się problemem żydowskim, niszczeniem cerkwi na Kresach w 1938 r. i in.).
I w miarę potrzeb gotowa jest używać owe katalizatory napięcia.
    W sprawie polskiej tablicy trzeba jednak przyznać, że jej fundatorki-organizatorki wdowy Kurtyka i Gosiewska postąpiły stanowczo, ale prowokacyjnie.
    Rosja, jako państwo, mogła ten problemik zlekceważyć, np. umieszczając obok rosyjski napis pomijający wątek 1940 r., lub wykorzystać go zgodnie ze swoimi zamierzeniami, tj. prowokacjami, w której to konkurencji jest niepodzielnym mistrzem świata od lat niepamiętnych. Opisał to ponad 100 lat temu genialny nasz Józef Konrad-Korzeniowski w powieściach „Oczyma Zachodu” i „Tajny agent”. 70 lat komunistycznej zarazy, która doprowadziła inne atrybuty rosyjskości prawie do zaniku, lub do całkowitej zagłady, akurat te właściwości jeszcze udoskonaliła (brakiem jakichkolwiek moralnych barier i wszechcelem, aby jak w herbie ZSRR sierp i młot ogarnął cały ziemski „szarik”).
     Czytałem kilka wypowiedzi pań Kurtyki i Gosiewskiej w ostatnim żałobnym roku i muszę stwierdzić, że śmierć mężów wpłynęła bardzo na ich optykę otaczającej rzeczywistości. Bardzo negatywnie, zakłócając obiektywny osąd nie tylko przyczyn katastrofy, ale i Polski, Rosji. Oczywiście zrozumiałe, że „urwał im się świat” z powodu nagłego odejścia kochanych mężów. Jednak niepokojące jest, że skutki ich nieprzemyślanych inicjatyw mogą być wykorzystywane przez niecnych ludzi bez skrupułów.
    Jeśli dochodziły do polskiej strony oznaki niezadowolenia rosyjskich władz z powodu treści tablicy, NALEŻAŁO KONIECZNIE porozumieć się z rosyjskimi organizacjami praw człowieka, np. „Memoriałem” w celu umieszczenia obok polskiej, również rosyjskiej tablicy z podobnym (niekoniecznie tym samym) tekstem. Problem językowy – rosyjski odpowiedni słowa „ludobójstwo” ma bardziej precyzyjny, kategoryczny charakter [ Геноцид = genocide].
Z kolei odpowiedniki polskich określeń zbrodnia, mord mają znaczenie bardziej ogólne, nie takie ostre jak w języku polskim, tożsame z, odpowiednio: przestępstwem [= преступление] i zabójstwem [= убийство]. No, ale jakoś by sobie z tym poradzono, lepsza wzmianka o „sowieckim morderstwie na polskich oficerach”, niż tak jak obecnie - ani słowa o celu pielgrzymki polskiego prezydenta i 95 osób mu towarzyszących 10 kwietnia 2010 r. na miejscu pamięci. A chyba nie o to chodziło paniom fundatorkom tablicy?
    Nawet gdyby nie dochodziły sygnały o rosyjskim niezadowoleniu tablicą – jakoś nikt z „polskiej strony” nie przyznał się do ich otrzymywania i zlewania, swoją drogą bardzo chciałbym zobaczyć potwierdzenia rosyjskich zapewnień o składaniu zażaleń w sprawie „polskiej samowolki” – należało by wyprzedzająco taką rosyjską tablicę wraz z rosyjskimi organizacjami tam umieścić. Zakotwiczyło by tam polską wersję. Uniemożliwiłoby śmieszne tłumaczenia o braku rosyjskiego tekstu. A tak – tablicy ni ma, skandal jest, a złość podwójna.
     Rok temu, natychmiast po Katastrofie Smoleńskiej rosyjski dziennikarz opozycyjnego portalu „Echo Moskwy” Leonid Radzichowski napisał bardzo mądrze:
Nie będę zabierał głosu o mistycznej stronie -"o czym nie jest się w stanie mówić, o tym należy milczeć"
Ale Bóg tych ludzi jest całkowicie przyziemny. Bóg nienawiści, pychy, zazdrości, jaskiniowy toksyczny bóg rodowo-plemiennej wojny i moralnego ludożerstwa. Jednym słowem - wąsaty idol, który zabił 22 tys. Polaków i miliony w Rosji. Bez celu zabił? Nie, z radości. Z radością. Z radością i dumą seryjnego mordercy. Z duchowego ludożerstwa. I wierzący w swojego idola ludzie dumnie niosący głowy ( a u niektórych z nich nawet wisi krzyżyk). Tacy są tylko w Rosji ? Oczywiście, że nie.
Są tacy również wśród rusofobów - jest ich wielu, ślepo nienawidzących Rosjan i Rosji. Jedna skrajność wspomaga drugą. Pijani nienawiścią bracia mentalni idą podobną drogą, wspierając się wzajemnie w myśl zasady "wchodzisz między wrony, musisz krakać jak one".W Rosji ich jest może więcej, może mniej - nie najlepiej znam inne kraje. W każdym razie złość, zazdrość, okrucieństwo to pryzmat nacjonalnej pychy przez który patrzą na świat we wszystkich narodach.”
 
Pewnie teraz ten bóg nienawiści, pychy, zazdrości triumfuje. Zwykli Rosjanie przyznają rację argumentom o samowoli i braku rosyjskiego napisu, są zbulwersowani polskim szczerym oburzeniem. Nawet umiarkowani ludzi (po obu stronach) radykalizują się. Bóg nienawiści triumfuje. A w obu państwach jesienią wybory parlamentarne, a w Rosji do tego jeszcze prezydenckie…
    Mogło by tego skandalu nie być, gdyby pomyślano zawczasu o Rosjanach, o zwykłych Rosjanach, o porządnych, uczciwych Rosjanach i o możliwej reakcji złych Moskali.
Gdy gra się z takim przeciwnikiem, trzeba posiąść umiejętność gry w polityczne szachy…
 

Praca polskiego MSZ pod światłym przewodnictwem Radka Sikorskiego to już nie jest kompromitacja:

Rzecznik MSZ Marcin Bosacki poinformował w niedzielę PAP, że resort konsekwentnie wydawał negatywną opinię w sprawie rosyjskiej propozycji zamiany tablicy w miejscu katastrofy Tu-154 M pod Smoleńskiem.

Rzecznik dodał, że MSZ nie został uprzedzony, że tablica w nocy z piątku na sobotę zostanie wymieniona.
Wcześniej w niedzielę MSZ Rosji oświadczyło, że strona polska została zawczasu poinformowana o konieczności zamiany tablicy na nową, w języku rosyjskim i polskim. Rosyjskie MSZ poinformowało też, że "Polsce przekazano propozycje dotyczące treści nowego napisu". "Także na to reakcji strony polskiej nie było" - dodał resort. 

"W odpowiedzi na oświadczenie MSZ Rosji chcę stwierdzić, że Rosjanie, jak już mówiliśmy wczoraj, od tygodni, a nawet miesięcy mówili nam, że ta stara tablica społeczna jest dla nich nie do zaakceptowania" - powiedział Bosacki. Przyznał, że strona rosyjska proponowała również zastąpienie starej tablicy tablicą o takiej treści, jaka ostatecznie znalazła się na obelisku w Smoleńsku.
"MSZ konsekwentnie wydawało w tej sprawie opinię negatywną; proponowaliśmy Rosjanom, by zostawić pole katastrofy w takim kształcie, w jakim jest, do czasu ustalenia treści nowego napisu (na tablicy-PAP) przy okazji rozstrzygnięcia konkursu w sprawie ostatecznego upamiętnienia ofiar katastrofy" - poinformował Bosacki.
 

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale