Sierż.Surowy wspaniały kolega i jeden z najdzielniejszych żołnierzy został wysłany z 1.Kompanią Szturmową na wsparcie Reduty Ratusza. Relacjonował w szpitalu o odparciu tego niemieckiego szturmu:
"Na Ratuszu ostrzał z Teatru i Wierzbowej. Jednak ataki nawet z czołgami nie dochodziły do nas. Po tym zaatakowało mrowie Mongołów, przed sobą pędzili naszych cywilów. Widziałem ich jak na dłoni, byli już w połowie placu. Prawie na przedzie biegła moja żona z dzieckiem. Już byli bardzo blisko. Zamknąłem oczy. Za chwilę, czy za godzinę - nie wiem - piekielny ogień wkoło mnie : kb, km, granaty.
Na placu trupy i resztki Mongołów w panicznej ucieczce. A później noc, gwiaździsta, sierpniowa noc. Znalazłem ich i mogłem pochować. To było wszystko. Więcej mówić nie warto. Ot, co dla mnie Wehrmacht czy nie Wehrmacht - jeden swołocz. Jeńców nie brałem"
Zbigniew Surowiecki, ps. Surowy ( z książki Z. Wróblewski "Pod komendą Gozdawy")





Komentarze
Pokaż komentarze (28)