65 lat temu, 28 sierpnia 1946 roku, została popełniona jedna z najbezwzględniejszych zbrodni okrutnego okresu stalinowskiego (bierutowskiego) Polski Ludowej – w gdańskim więzieniu UB rozstrzelano niespełna 18-letnią sanitariuszkę V wileńskiej brygady AK majora Szendzielorza „Łupaszki”.

Nawet hitlerowscy zbrodniarze zazwyczaj nie mordowali sanitariuszek „polnische Banditen”, np. większość z wziętych do niewoli na Przyczółku Czerniakowskim w drugiej połowie września 1944 – przeżyła, choć grasowały tam kompanie karne Dirlewangera i Ukraincy Djaczenki.
Dlatego porównanie do gestapowców niektórych Ubeków jest bardzo niesprawiedliwe, gdyż niektórzy z nich byli bardziej zdemoralizowani histerią walki klasowej, swojej bezkarności i wszechwładzy, a i okrutniejsi, w dodatku w stosunku do własnego narodu. Czy otrzymują po dziś dzień swoje pokaźne UBeckie emerytury?
W majestacie prawa, nawet PRL-owskiego, niesłychane było mordować osobę, która nie ukończyła jeszcze 18 lat, w dodatku nie uczestniczącej w walkach zbrojnych, aktach dywersyjnych. Dziewczynę…
Była to rzadkość, nawet jak na bierutowskie UB Bermanna i Romkowskiego. Nasuwa się rozpaczliwe pytanie DLACZEGO?
Urodzona w 1928 r. Danuta Siedzikówna w czasie wojny została sierotą – jej ojciec - ewakuowany z armią Andersa po 3-letnim pobycie w sowieckim "raju" umarł w Iranie, a matka w 1943 r. została zamordowana przez Gestapo. Ochotniczo wstąpiła do Armii Krajowej, aby wspomóc walkę z hitlerowskim wrogiem Polski i ludzkości. W 1945 r. aresztowana przez UB, została odbita przez patrol V Brygady "Łupaszki" i została sanitariuszką tego oddziału. W 1946 r. UB dopadł ją powtórnie i nie wypuścił już żywą ze swych łap.
W śledztwie była bita i poniżana; mimo to odmówiła składania zeznań obciążających członków brygad wileńskich AK. Została skazana na śmierć 21 sierpnia i zastrzelona przez dowódcę plutonu egzekucyjnego ppor. Franciszka Sawickiego 28 sierpnia 1946 wraz z Feliksem Selmanowiczem ps. Zagończyk, w więzieniu przy ul. Kurkowej w Gdańsku. Według relacji przymusowego świadka egzekucji, ks. Mariana Prusaka, ostatnimi słowami "Inki" było: Niech żyje Polska! Niech żyje "Łupaszko"! Miejsce pochówku ciał nie jest znane.
Oskarżenie było całkowicie absurdalne. Ince zarzucono osobisty udział w zastrzeleniu funkcjonariuszy UB i MO podczas starcia koło miejscowości Podjazy z oddziałem Łupaszki, a nawet wydawania rozkazów, pomimo że była jedynie sanitariuszką oddziału. Rozbieżności w zakresie jej udziału w starciu pomiędzy partyzantami a UB i MO pojawiły się zresztą w zeznaniach samych milicjantów. Jedni zeznawali, że Inka strzelała i wydawała rozkazy - inni, że nie. Jeden z milicjantów przyznał nawet, że Inka udzieliła mu pierwszej pomocy, gdy został ranny.
Prokuratorzy IPN postawili przed sądem byłego prokuratora wojskowego Wacława Krzyżanowskiego (który oskarżał "Inkę" i żądał dla niej kary śmierci), oskarżając go o udział w komunistycznej zbrodni sądowej; został on jednak uniewinniony w sądzie II instancji; mimo kasacji wyroku na Siedzikównie, do dziś nie został skazany.
Polecam spektakl Teatru Faktu TVP o Niej "Ja jedna zginę" :
oraz stronę o Niej : http://podziemiezbrojne.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?163019

Pomnik Danuty Siedzikówny "Inki", przy ulicy Armii Krajowej w Sopocie - zamiast grobu...
Komentarze
Pokaż komentarze (43)