Na pierwszych stronach "Nostromo" niedocenianego dzieła jakby ostatnio zapominanego u nas niestety genialnego Józefa Conrada Korzeniowskiego pojawia się tłumaczenie hiszpanskiego słowa leper znakomicie opisujące postać byłego przywódcy, ba dyktatora byłej znaczącej siły politycznej, decydującej o "być albo nie być" dwóch rządów i dwóch dwuizbowych parlamentów czterdziestomilionowego państwa (Millerowskie "Jędrek, pomóż" pamiętamy?).
Skoro nie pojawiło się to tłumaczenie w żadnym z programów satyrycznych np. u Szymona Majewskiego czy "Szkoda gadać" (wcześniej "Plama"), znaczy ,że ich twórcy (ani żadni inni) tej książki nie czytali(ani wielu innych tegoż i innych autorów).
Jak zauważył Rafał A. Ziemkiewicz poziom czytelnictwa nad Wisła przedstawia się katastrofalnie, a porównując do powszechnie pogardzanych u nas brudnych kacapów, można by rzec nawet zbliżony jest do 90-% wtórnego analfabetyzmu. To że ktoś umie przejrzeć "Fakt" (=Bild, po niem. obrazek - przynajmniej nie owijają w bawełnę), gdzie treści jest niewiele więcej niż w komiksie, to nie znaczy, że czyta.
Podobno w 4 milionowej Litwie nakłady książek są większe niż u nas, a przy odliczeniu tamtejszej 15% mniejszości polskie i rosyjskiej, liczby wstydu i kompromitacji są jeszcze większe. Przy okazji:
sveikninù visu lietuviu su Nepryklausomybes Śvente vasario 16-ojì !
Czytajmy więc więcej klasyki i nowości , a mniej czasu spędzajmy przed monitorem, nawet przy rozsądnych ,jak ten powyżej, tekstach.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)