witas1972
"Wszystko będzie w porządku. Na nim oparty jest świat."
92 obserwujących
756 notek
1414k odsłon
  1989   0

SS-Brigadeführer Kaminski z RONA, kat Warszawy był agentem NKWD

   Dokumenty niezbicie świadczące o współpracy sowieckiego obywatela Bronisława Kaminskiego, członka bolszewickiej kompartii i oficera Armii Czerwonej podczas wojny z Polską 1919-20 z Narodnym Komisariatem Wewnętrznych Spraw przedstawiła 3 lata temu rosyjska telewizja:


o Kaminskim od 8:52

     Zresztą i bez powyżej przedstawionych dokumentów niezwykle podejrzane wydało się wypuszczenie z sowieckiego więzienia w 1940 r. aresztowanego 3 lata wcześniej w krwawym roku 1937 r. (kiedy rozstrzelano 2 mln "wrogów ludu", w tym 111091 [słownie: sto jedenaście tysięcy dziewięćdziesiąt jeden] Polaków - patrz "Operacja polska NKWD 1937-38") za krytykowanie stalinowskiej polityki kolektywizacji rolnictwa oraz "współpracę z wywiadem niemieckim i polskim"  tego pół-Polaka, pół-Niemca bez istotnych powodów operacyjnych specsłużb.
    A został on wypuszczony na przełomie 1939/40 roku i wyznaczony na kierownika gorzelni w prowincjonalnym miasteczku Łokot'. Jak wiadomo, szef zakładu produkującego spirytus i wódkę w Rosji musiał być prominentną figurą, z którą każdy chciał być w doskonałych stosunkach. I opowiadać o sąsiadach różne ciekawe rzeczy...  Wg archiwalnych dokumentów NKWD Kaminski został donosicielem pod pseudonimem "Ultramarin".

    Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej i opanowaniu Łokocia przez nazistów Kaminski stał się gorliwym wyznawcom rosyjskiego nacjonal-socjalizmu i zorganizował tzw. Republikę Łokocką - wolny od sowieckich partyzantów obszar ok. 20 tys. kmz pół milionem mieszkańcami i własnymi prawami, zupełnie innymi od pozostałych sowieckich ziem okupowanych przez Niemców. Autonomiczne siły zbrojne Kamińskiego liczyły 15 dobrze wyekwipowanych batalionów wraz z pancernym, artylerią i saperami, łącznie 15 tysięcy ludzi.
   Na temat bezpardonowej i przebiegłej walki Republiki Łokockiej z sowieckimi partyzantami niedawno wyszedł film, który uważam za najlepszy film wojennny jakim widziałem w życiu (sic!) pt. "Zaginieni". Po trzykrotnym obejrzeniu nie zmieniłem zdania. Spróbuję niebawem 4-ty raz, może dorosłem?

    Po ofensywie sowieckiej we wrześniu 1943 popierająca Kaminskiego ludność "republiki" wraz z jej wojskiem uciekła na zachód na okupowane tereny Polski. Heinrich Himmler, Reichsführer-SS postanowił z batalionów RONA zorganizować 1-szą Rosyjską Dywizję SS.
1 sierpnia 1944 r. rozkazał użyć jej część (wybrano młodych, nieżonatych mężczyzn) jako pułk szturmowy do stłumienia Powstania w Warszawie. Jednostce przydzielono 4 czołgi T-34, działo samobieżne SU-76 i 2 haubice 122 mm i skierowano na Ochotę przeciw dwóm słabym redutom zagubionych Powstańców (Wawelska ppor. Stacha i Kaliska ppor. Gustawa). Mimo okrążenia i braku broni przez 11 dni odpierali oni bezładne ataki niemiecko-rosyjskie, paląc butelkami zapalającymi m.in. wszystkie sowieckie tanki T-34, zasilane silnikiem diesla, co mocno utrudniało podpalenie w przeciwieństwie do benzynowych czołgów niemieckich.
RONA oprócz nieskutecznej walki zajmowała się przede wszystkim rabowaniem, gwałceniem i mordowaniem ludności cywilnej (patrz: Rzeź Ochoty:
     "Od początku swojego istnienia Zieleniak stał się miejscem masowych zbrodni, ludzie najpierw byli ograbiani, wyciągani siłą z podpalanych domów na Ochocie i pędzeni w stronę obozu[3]. Po drodze byli bici bądź zabijani, a najczęściej pijani żołnierze RONA wyciągali kobiety z kolumn ludności cywilnej i gwałcili je w okolicznych domac], po czym zwykle mordowali. Przy bramie Zieleniaka byli rewidowani w poszukiwaniu kosztowności lub pieniędzy, następnie rozlokowywani na brukowanym placu targowiska. Od początku pobytu w obozie więźniom groziła śmierć: żołnierze RONA niejednokrotnie strzelali do osadzonych dla rozrywki, na terenie obozu nie było urządzeń sanitarnych ani wody, żywności, brak było leków i pomocy lekarskiej. Nocami pijani ronowcy wyciągali z tłumu młode kobiety, które gwałcili na placu bądź w budynku pobliskiego liceum im. Hugona Kołłątaja przy ul. Grójeckiej 93.
      "Zapadł wieczór i noc, rozświetlona przez pożary domów w pobliżu Zieleniaka. Było czerwono i krwawo. Zaczęła się piekielna noc. Pijane grupy rozwydrzonych mołojców deptały po ludziach, szukając młodych kobiet i dziewczyn. Potem wlekli je pod mur i tam w nieludzkim wrzasku, śmiechu i wyciu, gwałcono je (nawet po jedenastu na jedną dziewczynę). Po tym, półnagie leżały, nieraz z nogami opartymi o mur, zastrzelone przeważnie strzałem w brzuch lub piersi."
     
    "Należy mieć na uwadze, że według badań oddziałom RONA można przypisać ogółem w toku powstania około 700 mordów, często natomiast kolaboracyjne formacje na służbie niemieckiej były w relacjach utożsamiane i nawzajem mylone (RONA była praktycznie czysto rosyjska, bez Ukraińców i innych wschodnich narodowości" - Janusz Marszalec, Z krzyżem świętego Jerzego, „Polityka” 31/2001, s. 68.

    Co ciekawe, cała Warszawa i później Polska była przekonana (przez kogoś! - zaraz, kto był szefem Biura Propagandy Armii Krajowej? - patrz poprzednia notka pt."Rola płk Rzepeckiego w przedwczesnym wybuchu Powstania 1 VIII 44"), że najokrutniejsze zbrodnie na Ochocie i Woli są dziełem Ukraińców !!!

    Nawet najwybitniejsi znawcy Powstania pozwalali sobie na takie błędy w opisach walk na Ochocie:
"7 sierpnia nieprzyjaciel nagłym wypadem odrzucił drugą placówkę w bloku Mianowskiwgo 24. Ukraińcy nie odważyli się jednak na szturm głównego budynku przez szerokość wąskiej ulicy Pługa") - Borkiewicz, Powstanie Warszawskie 1944. Zarys działań natury wojskowej" s.159)
lub:
"Na podwórzu Kałmucy, Ukraińcy i esesmani formują kolumnę" (szpital Wolski, Płocka 26 - St.Podlewski, Wolność krzyżami się znaczy)
     W wydawanej podczas Powstania gazecie „Walka Śródmieścia” z dnia 17 sierpnia w artykule "Hajdamaczyzna w Warszawie" napisano:
      "Codzienne komunikaty z walk na ulicach Warszawy, zawierają pewną stalą informację, notowaną przez prasę jakby mimochodem, bez komentarza, - choć krzyczy ona wprost o to, by się nią bliżej zająć. Chodzi o „owocną” kolaborację ukraińców z niemcami w walce Polaków o prawo do własnego narodowego życia, chodzi o codziennie dokonywane przez „braci słowian” ohydne mordy na bezbronnej ludności polskiej, grabieże i podpalenia, - chodzi wreszcie o specyficzne rozbestwienie ponurego hajdamaki z karabinem w ręku, a nożem za cholewą. Mimo woli nasuwa się pytanie niezorientowanemu: Skąd ta nienawiść? Czego chce „rezun’ spod Stanisławowa w Warszawie?"

   
Po wojnie okazało się, że udział liczebny Ukraińców w siłach niemieckich tłumiących Powstanie wynosił około 2% (wg Bohdan Skaradziński, "Białorusini-Litwini-Ukraińcy. Nasi wrogowie - czy bracia?").
    Jakoś bardzo łatwo udało się wmówić Warszawiakom, a potem reszcie Polaków, częściowo do dzisiejszego dnia, że wszyscy mordujący w stolicy rosyjskojęzyczni kolaboranci nazistowscy byli Ukraińcami, bo krzyczeli "Job twoju mat'" i "Oddaj cziasy" (mimo, że po ukraińsku zegarek to "hodynnyk").
    Powracając do kwestii szefa Biura Propagandy AK podczas Powstania Warszawskiego, pułkownika Rzepeckiego, pozwolę sobie przypomnieć jego słowa napisane na rok przed Sierpniem'44, w szczytowym momencie mordowania Polaków na Wołyniu:
    „udostępnienie broni na Kresach roznieciłoby ogień walki do niewyobrażalnych rozmiarów, a opinia światowa uzyskałaby argument, że walka o granicę wschodnią była błędem politycznym". (SPP t.78, poz.184, nr 146)
     Na apele wołyńskiego Delegata Rządu Banacha („Jan Linowski”) z żądaniem przysłania kilkunastu kompanii Armii Krajowej na ratunek mordowanym Polakom, Komenda Główna zareagowała po niemal roku ciągłej Rzezi Wołynia „pomocą” w postaci jednej grupy oficerów i JEDNEJ kilkudziesięcioosobowej kompanii…

    I jeszcze jedno - w czyim interesie było, żeby Rosjanie pod propagandowym (medialnym - powiedzielibyśmy teraz) przykryciem "Ukraińcy" mordowali Polaków za zgodą Niemców?
   
Pułk RONA w Warszawie okazał się militarnym zerem, a głośne bestialstwa tylko utwierdzały Polaków w konieczności walki do końca, za wszelką cenę..
    Po wojnie odium nienawiści za zbrodnie w Warszawie spadł na Niemców (tych z zachodniej RFN) i ... Ukraińców.
    Putina i innych czekistów w tej sprawie nigdy nie było (jak tow. Czarzastego w Aferze Rywina)
SS-Brigadeführer Kaminski z RONA, kat Warszawy był agentem NKWD

Wg umieszczonego powyżej programu rosyjskiego SS-Brigadeführer Kaminski został przez Niemców zabity właśnie za współpracę z NKWD.

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura