Wizard of wOrdz Wizard of wOrdz
198
BLOG

O makijażu ciąg dalszy.

Wizard of wOrdz Wizard of wOrdz Kultura Obserwuj notkę 0

Pewien czas temu z rozdrażnieniem pisałem o dziwnym zwyczaju kobiet do oszpecania się.

Wczoraj zrozumiałem.

Japończycy podobno mają jedną nazwę koloru niebieskiego i zielonego. Wg nich te kolory zbyt mało się różnią od siebie.

Wiadomo też, że różni ludzie mają różną zdolność rozpoznawania kolorów. Pan X jest dajmy na to daltonistą. Pan Y doskonale radzi sobie z rozróżnianiem  7 kolorów tęczy no i czerń plus biel. Inny ktoś potrafi rozróżnić 150 kolorów. Ale są też tacy, którzy widzą w trybie True Color. Co w połączeniu z bardzo dobrą ostrością wzroku jest moim przekleństwem właśnie. To czego nie dostrzega ani pan X, ani pan Y, ani właścicielka makijażu, może być strasznym widokiem dla mnie.

Gdy widzę kobietę w makijażu, widzę koszmarną mozaikę odcieni. Widzę twarz upaćkaną substancją o cielistym kolorze. Od razu przypomina mi się końcówka filmu "Z śmiercią jej do twarzy".

Wyobraźcie sobie makijaż zrobiony przez osobę, która w ogóle nie rozróżnia kolorów.

Ja nie musze sobie wyobrażać. Widzę to wokół siebie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura