Nurtowalo mnie pytanie: dlaczego akurat Marek Siwiec zaatakował Ziobrę po jego wypowiedzi w PE...a sprawa jest dziecinnie prosta.
W Magdalence czerwoni dogadali sie z różowymi tak: my nie ruszamy waszych (za to, ze należeliście do organizacji przestępczej PZPR, która ma na rękach krew tysięcy niewinnych ludzi, za to wy nie ruszacie naszych (teczki SB, w ktorych sa kompromintujące nas materiały nigdy nie ujrzą swiatła dziennego).
Historyczny układ potwierdził p. Mazowiecki ogłaszając w Sejmie zasadę grubej kreski.
Zasada działała świetnie ponad XX lat. Ni Jaruzelski był do ruszenia, ani Bolesław ani NIKT inny.
Ukuto nawet zasadę nr II: Nie pierzemy brudów poza granicami kraju.
To też miało zabezpieczać obie strony układu.
Nagle Ziobro, na forum Parlamentu Europejskiego, mówi o antydemokratycznych brudach tolerowanych a może nawet inspirowanych przez polskiego premiera Donalda Tuska. Mówi o podstawach demokracji, prawach człowieka i tym na czym zachód stoi: o prawie do wyrażania własnych poglądów.
Dla europejczyków jest to o wiele ważniejsze niż np. przyjęcie Ukrainy do UE bo dotyka to samej istoty UE, jej fundamentu i kultury politycznej.
Błyskawicznie wyskakuje Marek Siwiec i wulgarnie atakuje rzeczowe wystąpienie Ziobry. Po prostu: nie wytrzymał...
Strwożone, opanowane przez różowych i czerwonych, media natychmiast donoszą. Sens jest taki: Ziobro złamał tabu!
Po kilku chwilach wszystko staje się jasne: teraz juz układ nie obowiązuje! Teraz na forum PE będzie można powiedzieć, że Marek Siwiec należał do PZPR, która to organizacja przestępcza miała krew na rękach! Dlatego właśnie nie wytrzymał!
Tylko czemu Kamiński nie wytrzymał?
Czyżby miał dziurawe skarpetki i bał się, że Ziobro to ujawni? Chyba jednak nie...
Bo przecież taki głupi nie jest...


Komentarze
Pokaż komentarze (13)