Wielkie wzburzenie wywołała informacja o zbieraniu podpisów na listach, na których nie ma nazwisk kandydatów. Wszystkie dzwony zagrzmiały a posłanka Pomaska nawet zwróciła się do tutejszych blogerów o rozstrzygnięcie zagadnień prawnych.
W rzeczywistości zbieranie tych podpisów jest jedynie miarą poparcia dla danego ugrupowania i zgromadzenie odpowiedniej ilości podpisów pozwala DOPIERO na rejestracje komitetów wyborczych i list kandydatów. Wyboru poszczególnych kandydatów dokonujemy dopiero podczas głosowania. O tym, że jest to tylko miara poparciaświadczy jeszcze jeden fakt: wyborca może podpisać wiele list, nawet z konkurencyjnych partii!
Niektórzy podnoszą, że podpisy składane są in blanco. Nie ma to żadnego znaczenia w tym wypadku, bo to komitety wyborcze desygnują poszczególnych kandydatów a nie ci, którzy te listy podpisują.
W rzeczywistości - założe się, że 99,9% podpisujących NIE ZNA wszystkich kandydatów na wypełnionej ich nazwiskami liście. Więc i tak podpisują listy na których są ludzie, których nie znają. Do takiej listy można smiało dopisać kandydata Misia Koalę - i też podpiszą!
Ten pozostały 0,01% to są osoby znane z mediów. Czy ludzie głosujący np. na Jarosława Kaczyńskiego* mogą powiedzieć, że go znają? Wypili z nim piwo, zjedli kolacje, zagrali w karty?
*Kandydatem partii Polska Jest Najważniejsza w zbliżających się wyborach parlamentarnych naliściew Białymstoku będzie Jarosław Kaczyński. Informację tę potwierdził szef partii PJN Paweł Kowal.
Człowiek podpisującyczystą liste wyraża pełnię zaufania do komitetu wyborczego.Wyborca podpisujący listę, na której jest Jarosław Kaczyński (jak na liście PJN) wyraża zaufanie dla kogo?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)